Dzisiejszy wpis jest związany z konkursem do którego zaprosiła mnie marka piwa Książęce. Specjalnie dla potrzeb konkursu skomponowałam niniejszą potrawę która idealnie harmonizuje z piwem "Książęce Korzenne Aromatyczne".
Piwo "Książęce Korzenne Aromatyczne" o ciekawym, nieoczywistym smaku, w którym dobrze współgrają aromaty goździków i cynamonu z nutką miodu i goryczką chmielu, stanowiło dla mnie inspirację do ugotowania dania stanowiącego uzupełnienie jego złożonej natury.
Dobieranie piwa do potraw jest sztuką niezbyt rozpowszechnioną i jestem w tej dziedzinie zupełnie niedoświadczona. Dlatego zaczęłam od wypicia piwa. To ono "podpowiedziało" mi dalsze działania. A że ostatnio w mojej kuchni króluje kaczka - wybór potrawy stał się łatwiejszy. Przepis jest mojego autorstwa.
Nie doprawiałam potrawy zbyt mocno, jedynie zasygnalizowałm nuty aromatu piwa- uważam naturalny smak za najciekawszy.
Danie ma bardzo zróżnicowane konsystencje- chrupka skórka kaczki, miękkie włókna mięsa, delikatne jabłko, ziarnista kasza i jedwabisty mus ze skórkami śliwek. Równie zróżnicowane są smaki - dymny ze śliwek, korzenny z imbiru, kolendry, goździków, pieprzu i cynamonu, owocowy z jabłek i wegierek oraz bardzo mięsny z kaczki. Polecam na zimowe dni.
Dreszcze, stan podgorączkowy, ból gardła, ogólne rozbicie..
No właśnie co wtedy?
Oczywiście nie piszę o lekarstwach - po nie udaję się się do lekarza.
Ale dla poprawy samopoczucia popijam grzańce. Komponuję je z tego co właśnie mam w domu - pójście do sklepu wtedy jest zbyt dużym wysiłkiem.
Grzaniec z piwa o aromacie pomarańczy
150 ml piwa pszenicznego (lub innego )
sok z połowy pomarańczy
skórka otarta z pomarańczy (dosłownie odrobina)
1 żółtko
1 mała łyżka miodu (użyłam lipowego z Mazur garbatych;))
szczypta cynamonu
otarta gałka muszkatałowa (szczypta)
Na na bardzo małym ogniu podgrzewam piwo ze skórką pomarańczową i przyprawami. Jednocześnie ubijam kogel - mogel z żółtka i miodu. Gdy jest bardzo, bardzo jasny dodaję sok z pomarańczy i wlewam gorące ale nie wrzące piwo. Wszystko szybko ubijam - i..... gotowe.
Kto z Nas nie marzy o domu wypełnionym miłością, ciepłem.?
Zapachem domu idealnego w naszej kulturze jest zapach chleba. Najlepiej upieczonego własnoręcznie, z miłością, dla bliskich nam osób.
Próbowaliście?
.
.
.
Tak wiem. wymówki znam wszystkie. Mimo to zachęcam. Obiecuję jest bardziej niż prosto. Mało pracy i potrzebne składniki są ogólnie dostępne. Satysfakcja gwarantowana
Poniżej przepis na najłatwiejszy chleb. Prościej się już nie da.
Od tego zaczynałam. Ale najpierw zapraszam na film:)
Nawet jeśli nie znacie dobrze angielskiego - idea jest jasno pokazana.
Metoda pieczenia w garnku jest bardzo skuteczna. Jeśli nie dysponujemy takim garnkiem można z powodzeniem użyć rzymskiego lub zwykłej żeliwnej gęsiarki (jeśli nie wiesz co to zapytaj Mamę, Babcię, Ciocię). Rozwiązaniem jest też wcześniejsze mocne nagrzanie grubej blachy będącej na ogół wyposażeniem piekarnika i pieczenie po wcześniejszym spryskaniu piekarnika.
Dla lepszego efektu w chlebach lubię zastępować wodę innym płynem. Maślanka, mleko, jogurt i piwo (każdy rodzaj) dają bogatszy smak i pozwalają urozmaicić nasze wypieki.
Najłatwiejszy chleb pszenny na piwie
(1 mały bochenek)
350 g mąki pszennej zwykłej
50 g mąki razowej (jeśli nie mamy to zastępujemy zwykłą ewentualnie dodajemy 2 łyżki otrębów)
320 g piwa (można zastąpić wodą - ale smak jest ciekawszy z piwem - tutaj użyłam jasnego)
łyżka prażonego sezamu (można pominąć)
10 g soli - ok łyżeczki
10 g świeżych drożdży.
Wszystkie składniki mieszamy w misce i odstawiamy na 12-18 godzin - ja zostawiłam na 14. Tak, ciasto ma być bardzo luźne.
Następnie przekładamy ciasto na blat obficie posypany mąką i składamy na 3 części i jeszcze raz na 3- powstanie taka paczuszka. Ciasto nadal jest luźne ale nie przejmujemy się tym. W zależności od kształtu garnka staramy się aby ciasto było albo okrągłe albo owalne i przekładamy na ściereczkę bardzo dokładnie obsypaną mąką. Następnie przekładamy je ze ściereczką do koszyka do wyrastania/miski/durszlaka. Przykrywamy i odstawiamy do wyrastania na ok. 40-60 minut.
W tym czasie rozgrzewamy piekarnik z wstawionym do niego garnkiem żeliwnym do temperatury 230 stopni C.
Wyjmujemy garnek z piekarnika, wkładamy do niego chleb, przykrywamy przykrywką i wstawiamy do piekarnika.
Po 20 minutach zdejmujemy przykrywkę i dopiekamy kolejne 15-20 minut.
Chleb musi być rumiany, a skórka chrupiąca.
Jeśli pieczemy chleb bez garnka to najlepiej po wyrośnięciu odwrócić go na wyłożoną pergaminem deskę i z tej deski zsunąć do piekarnika. Odwrócić oznacza to ze dół ma być na górze:).
Po upieczeniu studzimy na kuchennej kratce. Najlepszy tego samego dnia. Jeśli trochę zostanie to najrozsądniej przerobić go na grzanki, tosty itd:) Ten przepis jest mojego autorstwa po upieczeniu wielu podobnych chlebów według przepisów z innych blogów, youtuba itd.
Upiekłam te chleby na targi na których moje K. częstuje niemi swoich gości. Wybrałam dla nich 2 rodzaje. Piwny na zakwasie i Razowy według moich przepisów. Zapraszam.
Chleb piwny na zakwasie żytnim
(przepis na 2 bochny lub 3 bochenki)
Zaczyn:
przygotować wieczorem lub min. 10 h wcześniej
100 g gęstego zakwasu żytniego
400 g mąki żytniej typ 720
250 ml piwa najlepiej niepasteryzowanego pszenicznego lub orkiszowego
50 g maślanki lub jogurtu naturalnego
Ciasto:
cały zaczyn
800 g mąki pszennej typ 850
50 g semoliny lub kaszki manny
50 g mąki ziemniaczanej
6 małych łyżeczek soli
250 ml piwa (czyli to co zostało w butelce po zrobieniu zaczynu)
ok 200 ml wody (ilość zależy od mąki - ciasto powinno być dosyc luźne - ale nie lejące)
mak lub mąka do obsypania chleba
maślanka do posmarowania chleba (niekoniecznie)
Mieszamy wszystkie składniki oprócz soli zagniatając ok 15 minut ciasto. Powinno nam wyjść luźne i puszyste ciasto. Dopiero teraz dodajemy sól i zagniatamy jeszcze ciasto przez 2-3 minuty. Wszystko zostawiamy do podwojenia objętości co zajmuje ok 3.5h. 4 h. (było bardzo ciepło więc ciasto rosło szalenie) W czasie wyrastania dwukrotnie składamy ciasto ( to znaczy rozciągamy je na blacie lekko posypanym mąką, i składamy jak list urzędowy na trzy części i potem jeszcze raz na trzy tak, że powstaje paczuszka).
Z części ciasta formujemy pierwszy bochenek (tym razem był podłużny) i zostawiamy do wyrośnięcia maksymalnie na ok 40 minut. Ja używam miski lub koszyka do którego wkładam obsypaną mąką ściereczkę. Sposób w jaki formujemy bochenki jest dobrze przedstawiony tutaj (youtube ogólnie jest bardzo pomocny w przypadku gdy nie wiemy jak coś zrobić;)).
Drugą część ciasta składam po raz kolejny zostawiając je na ok 1h.
W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 250 stopni C wraz z blachą na której będziemy piekli chleb. Obok szykujemy sobie pędzel i miseczkę z zimna wodą lu maślanką.
Chleb wykładamy na gorącą blachę. Nacinamy wzdłuż żyletką i rozchylając nacięcie posypujemy je makiem. Chleb obficie smarujemy maślanką i wsuwamy do piekarnika.
Po 10 minutach obniżamy temperaturę do 200 stopni. Pieczemy jeszcze 35 minut. Dobrze jest sprawdzić czy się upiekł stukając w spód chleba. Ma mieć głuchy odgłos. Jeśli nie dopiekamy jeszcze 5 minut.
Wyjmujemy i odkładamy na kratce do wystudzenia. Od razu delikatnie smarujemy wodą. Piekarnik znów nagrzewamy do 250 stopni C.
Drugi bochenek zaczynamy formować w momencie gdy wstawiliśmy pierwszy do piekarnika. Postępujemy tak samo jak z pierwszym. Jeśli chodzi o kształt to uformowałam bochenek okrągły, obficie obsypany mąką i nacięty w kratkę. Piekarnik przed włożeniem chleba spryskałam wodą.