Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rukola i inne sałaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rukola i inne sałaty. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 lipca 2013

Grilluję - serki też:) - czyli lekka sałatka z mailnowym dressingiem


Maliny już są - a w upał nie ma to jak pyszna lekka sałatka z orzeźwiającym sosem malinowym . 
Aby była bardziej sycąca polecam również lekko zgrillowany serek kozi - lekko, prosto i bardzo smacznie.
Po prostu lato na talerzu:)

środa, 1 sierpnia 2012

Nie lubię pomidorowej (2)





Nie lubię pomidorowej a tutaj kolejny przepis. Ale oczywiście nie jest ona zwyczajna. Wzorowałam ją na andaluzyjskim gazpacho, którego zresztą nigdy nie jadłam:). Inspiracja tradycyjnym przysmakiem była duża - smak regulowałam w trakcie przygotowań (dorzucałam więcej pomidorów)
Przygotowana na imieniny jako jedna z przystawek, trochę nieoczywista  - ale bardzo smaczna.

niedziela, 29 lipca 2012

Grilluję



Sezon grillowy w pełni. My też grillujemy. Poza klasycznymi na naszym grillu pieczarkami, hot - dogami z frankfurterek i karkówką - od czasu do czasu szykuję kurczaka.
Moja niechęć do drobiu jest powszechnie znana - ale w tej formie da się go zjeść ( wszyscy pozostali twierdzą że jest rewelacyjny). 
Przygotowanie jest banalnie proste. Składniki są dostępne wszedzie, i nie da sie tego zepsuć- więc jest to danie idealne.
Inspirację do takiej formy kurczaka na grilla zaczerpnęłam wiele lat temu od Nigelli. Do tej pory jej pilaw jest jednym z moich ulubionych dań. Aby był naprawdę pyszny marynuje się tam drobno pokrojonego kurczaka w jogurcie z cynamonem. Kurczak jest bardzo miękki, soczysty i bardzo smaczny. 
Tak zrobione mięso można zabrać do przyjaciół, lub nawet tak jak my w lodówce turystycznej na Mazury (zdjęcie poniżej) gdzie bywa grillowane we wspaniałych okolicznościach przyrody.

Kurczak w marynacie jogurtowej upieczony na grillu świetnie komponuje się z różnymi sałatami. I taką właśnie wersję - doskonałą na upalne dni - proponuję.

czwartek, 5 kwietnia 2012

Ulubiona sałatka ze steków:)

Coś konkretnego, coś smacznego i koniecznie z mięsem. Urodziny mojego K. nie mogły się odbyć bez tej sałatki. Pomysł zaczerpnęłam wiele lat temu od Nigelli.
Potrzebny jest marynowany stek. Wielokrotnie go przerobiłam - dostosowałam do zawartości lodówki i jest to jedno z moich popisowych dań. W sam raz na rozpoczynający się sezon grillowy. Nie będę ukrywać - robię go też w domu na patelni grillowej. Lubię go tak bardzo, że godzę się na zadymiona kuchnię - ale zdecydowanie wolę zgrillować go na węglu drzewnym.

Ważne jest wcześniejsze zamarynowanie mięsa. Często robię to 2 -3 dni wcześniej. Właściwie jest to też jedno z niewielu dań do których używam sosu sojowego.



2 dni przed grillowaniem

grube na 2 centymetry steki z rostbefu (ilość zależy od apetytów gości)
pół butelki sosu sojowego
sok z 2 limonek
płatki suszonego chili
1 starty ząbek czosnku
4 małe pokrojone na ćwiartki cebulki
2 łyżki musztardy
2 łyżki oliwy

Wszystko mieszam w misce i przykryte wstawiam do lodówki. Czasem używam tez strunowego woreczka foliowego.

W dniu imprezy - steki wyjmuje z lodówki i ok godziny pozwalam im przyjąć temperaturę pokojową. 




Na talerzach rozkładam sałatę - z dużą domieszką rukoli oraz ogórkiem, pomidorkami, dumką i natką pietruszki. 
Mięso grilluję na bardzo rozgrzanej patelni grillowej po ok 2 minuty z jednej strony. Lubię też cebulkę z rusztu więc kawałki cebuli z marynaty dorzucam na patelnię. 
Steki po upieczeniu trafiają na deskę - gdzie "odpoczywają " ok 5 minut. Potem kroję je na cienkie plasterki, rozkładam na sałacie. Dorzucam zrumienione cebulki, obficie skrapiam sokiem z limonki oraz odrobiną oliwy. 

Jeśli macie gości nie przekonanych do jedzenia prawie surowego mięsa - możecie jeden z kawałków zgrillować mocniej. Ja osobiście lubię mocno krwiste;)


Wszystkie te zdjęcia zrobiła H. Pięknie - marze o jej umiejętnościach.:)

Awangarda Smaku

wtorek, 27 marca 2012

Nowoczesna tradycja?

 Gotowana w rosole wołowina, podana z chrzanem. Klasyczne, ulubione danie obiadowe. Czas przygotowania poniżej 10 minut z czego najwięcej tracimy na cieniutkie pokrojenie mięsa. Mój pomysł - możliwy do zrealizowania dzięki zamrożonemu bulionowi. Znów bez przepisu. 

Na 1 osobę trzeba liczyć ok 10 dkg świeżej polędwicy wołowej. 
Rozgrzałam bulion wołowy tak że tylko lekko mrugał. Polędwicę pokroiłam w bardzo cienkie plasterki. Wrzuciłam do bulionu - gdzie wołowina naciągała ok 2 minut. W tym czasie na talerzach rozłożyłam rukolę i obrałam kawałek świeżego chrzanu. Mięso po 2 minutach wyłowiłam i rozłożyłam na sałacie delikatnie skrapiając bulionem. Na wierzch starłam chrzan, lekko oprószyłam pieprzem i solą i skropiłam octem balsamicznym. Bulion wypiliśmy z filiżanek. 
Było pysznie i prosto. Maksimum smaku przy minimalnym wysiłku. Polecam.




Awangarda Smaku

środa, 14 marca 2012

Burak!!!

Burak w roli głównej. Kolejne warzywo darzone przeze mnie bezkompromisowym uwielbieniem. Kilka przykładów ulubionych "buraczanych" smaków

  • zasmażane młode buraczki ze śmietaną i młode ziemniaczki z koperkiem - marzenie całoroczne. 
  • botwinka z duuuużą ilością koperku (i oczywiście)  młodymi ziemniaczkami - śnię po nocach
  • zimowa sałatka z papryki i buraków - produkowana przez moją siostrę i przechowywana w słoikach - całoroczna przyjemność
  • tarta z botwinką  - będzie już niedługo
  • barszcz - tutaj nikogo nie trzeba przekonywać
  • marynowane całe buraczki
  • i teraz kaszotto z burakami.
Właściwie  potrawa robiona na kształt risotto ale na wyraźną prośbę mojego K. z pęczakiem. Pięknie wygląda i fantastycznie smakuje. W tej potrawie burak wystąpił w 4 postaciach - bazy do kaszotto, smażonych z czosnkiem plasterków, pieczonych chipsów buraczanych i soku. Danie dla nas świetne solo - ale oczywiście może stanowić też dodatek do innych rybnych, grzybowych lub mięsnych przysmaków.

Kaszotto z poczwórnym burakiem

2 duże podłużne buraki (miały ok 10 cm długości )
1 mała drobno posiekana cebulka
2 ząbki czosnku
125 ml czerwonego wina
125 ml soku z buraków ( świeżego lub z butelki tzw jednodniowego) + 40 ml na koniec
szklanka pęczaku
2 łyżki oliwy
łyżka mascarpone (niekoniecznie)
duża łyżka startego sera (użyłam orzechowej goudy) - niekoniecznie - ale polecam
wiórki sera (orzechowa gouda )
50 g rukoli
tymianek i\lub koperek
ciepła woda lub lepiej ciepły bulion
garść włoskich orzechów

Kaszę opłukałam i namoczyłam kilka godzin wcześniej.



Buraki obrałam i jednego z nich pokroiłam w plasterki grubości ok 0,5 cm. Połowę plasterków rozłożyłam na lekko posmarowanej oliwą blaszce i posoliłam oraz popieprzyłam. Piekłam ok 30 minut w termoobiegu przy 180 stopniach C. Drugą część włożyłam do garnka z łyżką oliwy, listkami tymianku , solą, pieprzem i zgniecionym ząbkiem czosnku. smażyłam na małym ogniu ok 30 minut.

Odcedziłam pęczak i starałam się go osuszyć. W rondlu na pozostałą oliwę wrzucałam kolejno cebulę, pokrojonego w kostkę  (1 cm) buraka i posiekany czosnek. Chwilę smażyłam dodałam też pieprz. Po ok 10 minutach zwiększyłam mocno ogień i dorzuciłam do garnka kaszę. Chwila intensywnego mieszania - pęczak oblepił się oliwą - i wlałam wino. Intensywne mieszanie i po wchłonięciu sok z buraków, znów mieszanie i od tej pory po chochelce bulionu (wody). Mieszanie i dolewanie zajęło ok 30 minut - ale ja naprawdę uwielbiam to robić:).
Gdy kasza i buraki były już miękkie wlałam te pozostałe 40 ml soku z buraka, wsypałam koperek i doprawiłam mascarpone.
Podprażyłam włoskie orzechy.
Na talerzach najpierw położyłam czosnkowo  - tymiankowe plastry smażonego buraka, na to kaszotto a na wierzch chipsy. 
Całość zjedliśmy z rukolą z orzechami a ja dodatkowo z orzechową goudą. 
Cóż powiedzieć - pyszne , sycące danie.
A chipsy buraczane domowej produkcji są naprawdę pyszne.

piątek, 3 lutego 2012

Domowe pesto z rukoli i migdałów





Pesto. Prosty sos ze świeżych ziół (lub sałaty lub suszonych pomidorów) orzechów, oliwy, czosnku i sera.
Wspominałam o nim przy okazji Makaronu z ziemniakami. Wtedy do sosu wykorzystałam świeżą bazylię i  pestki słonecznika. W obecnej wersji jest rukola - bo uwielbiam jej pikantny smak i są migdały bo kocham ich słodycz. Jak zwykle nie dodaję sera. Mój serofob go nie jada.  Przepis jest prosty oto on.

Pesto z rukolą i migdałami

duża garść rukoli - ok połowy opakowania 100 g
mała garść migdałów 
ząbek czosnku
sól, pieprz
oliwa  lub olej z orzechów laskowych
Całe migdały prażę chwilę na suchej patelni - to wzmacnia ich smak - ale uważam by ich nie spalić. Umytą rukolę siekam na desce. W moździerzu rozgniatam ziarenka pieprzu i rozcieram ze szczyptą soli czosnek po chwili dorzucam migdały i wszystko razem rozgniatam na gruboziarnistą pastę. Teraz dodaję rukolę. Ucieram aż konsystencja będzie dla mnie odpowiednia. Bardzo lubię widzieć składniki ale jeśli ktoś woli może zmiksować w blenderze na gładko. Dolewam oliwy ok 30-40 ml. Gotowe.

Idealne do makaronu, kasz i na grzanki. Świetne do zapieczenia z domowymi bułeczkami. To właśnie to pesto wykorzystałam w przepisie na :"Farro z zimowymi warzywami".

Awangarda Smaku

środa, 1 lutego 2012

Farro na gorąco:)



Czy farro to kasza?
Mam wrażenie, że jednak nie. Jest jeszcze bardziej pierwotne i nieprzetworzone.
Farro to pszenica orkiszowa. Pierwszy raz jadłam ją w Toskanii - gdzie zresztą zaopatrzyłam się w zapasy tego przysmaku.
Z kilku torebek tego ziarna została jedna. Postanowiłam nie robić z niego zupy ale coś w rodzaju "kaszotto". Zapiekane ziarna orkiszu z zimowymi warzywami i pesto z rukoli. Przepyszne, sycące zimowe danie. Do tego bardzo łatwe do zrobienia.  Takie "comfort food".
Spokojnie farro można zastąpić pęczakiem. Będzie równie pysznie:)


Zapiekane farro z zimowymi warzywami i domowym pesto z rukoli
( dla 2 osób)


250 g farro lub pęczaku (pęczak można namoczyć)
2 duże marchewki
1 średni seler korzenny
2 średnie pietruszki
ząbek czosnku
3 małe cebule
2 łyżki oliwy
0,5 l  rosołu (ale można dodać wodę)
sok z połowy cytryny
sól , pieprz
natka pietruszki
2 łyżki pesto z rukoli
cukinia
łyżka masła lub oliwy


Warzywa czyli marchew, pietruszkę i seler pokroiłam w gruba kostkę ok 1,5 cm a cebulę na połówki. Do garnka z grubym dnem  (nadającego się do piekarnika) wrzuciłam warzywa i cebulę oraz 1,5 łyżki oliwy. Całość mocno popieprzyłam  i lekko posoliłam. Na małym ogniu dusiłam dwadzieścia minut pod przykryciem.
Piekarnik nastawiłam na 110 stopni C i podgrzałam rosół. Dodałam do garnka opłukane farro i zwiększyłam ogień. Cały czas mieszając dorzuciłam pół posiekanego czosnku. Mieszałam tak długo aż wszystkie ziarna były dokładnie oblepione tłuszczem (metoda podobna jak w risotto) starając się nie uszkodzić.  Dolałam rosół, pół łyżki masła i dosoliłam do smaku. Zagotowałam i włożyłam  przykryte na ok 60 minut do piekarnika*. Można zajrzeć w trakcie i ewentualnie dolać nieco płynu.
Tuż przed zjedzeniem na pozostałej oliwie z masłem udusiłam pokrojoną w romby cukinię z pietruszką i pozostałym czosnkiem. Oczywiście również lekko posoliłam i popieprzyłam.
Na talerz wyłożyłam farro, obłożyłam cukinią skropiłam sokiem z cytryny i na sam wierzch dodałam pesto.**

Było przepyszne:)
Słodycz warzyw jest taka kojąca. A takie danie z piekarnika nie wymaga zajmowania się nim i jest gotowe do podania gdy zmarznięci domownicy wracają do domu - a nie lubią dzwonić że będą za 15 minut.

*Tak niska temperatura pozwala dojść kaszy i warzywom - to najlepszy sposób na kasze! bez szkody dla smaku mogą tam siedzieć jeszcze dłużej. Oczywiście można to danie zrobić na gazie ale wtedy trzeba uważać na przypalenie - i juz nie będzie tak comfort;)
** można polać po prostu oliwa i posypać natką lub innymi ziołami  albo zastąpić rukolowe pesto innym ulubionym:)

Dania Postne

Awangarda Smaku

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Śniadanko


Wspaniałe, eleganckie śniadanie można wyczarować w dosłownie w kilka minut. Wystarczy świeżym okiem spojrzeć na zawartość lodówki. Właściwie tym razem znów włączyło się nam śledzenie.

Grzanki z boczkiem i jako w koszulce na rukoli

Garść rukoli
2 jajka
bułeczka ( z zamrażalnika)
kilka plastrów panchetty
sok z cytryny ( ja wolałabym ocet balsamiczny ale.. moje K. nie znosi jego zapachu)
sól. pieprz
odrobina czosnku
po połowie czerwonej i żóltej papryki  (z zamrażalnika, drobno pokrojonej i podpieczonej na oliwie)


Piekarnik włączyłam na 200 stopni C. Rozmrożoną bułeczkę przekroiłam na pół i każdą połówkę wyłożyłam boczkiem. Powstało takie gniazdko. Bułeczki wylądowały w piekarniku. 
A w tym czasie na głęboka patelnię wlałam wrzącą wodę, do której dodałam sól i odrobinę soku z cytryny. Ostrożnie wbiłam jajka na patelnię i zmniejszyłam ogień na minimum.
Jednocześnie podgrzałam paprykę dosmaczając ją odrobinką! czosnku ( w końcu to śniadanko) solą i pieprzem. 
Rukolę skropiłam cytryną.
Gdy bułeczki z panchettą były już chrupiące i rumiane zostały wyjęte z piekarnika i nadziane papryką. Na wierzch położyłam odrobinę rukoli. 
Jajka też  miały już ścięte białko i żółtko o gęstej kremowej konsystencji ale jeszcze płynne. Wyjęłam je za pomocą łyżki cedzakowej odsączyłam z wody i ułożyłam na rukoli. 
Do tego moje K. Zrobiło nam pyszna kawkę. Czas poniżej 10 minut. I tak zwykły deszczowy, zimny dzień od razu stał się jaśniejszy.

sobota, 28 maja 2011

Dla Agaty i Pawła


Agatko i Pawle to przepis dla Was. 
Z najlepszymi życzeniami:)

Jakiś czas temu Paweł po długiej drodze dotarł do nas. Twierdził, że nie jest głodny:).Był późny wieczór. Nie znam nikogo (poza A. która jest vege) kto mógłby się oprzeć temu daniu więc zaryzykowałam. Miałam już wszystko gotowe. 20 minut później na stole wylądowła patelnia. Widok miny Pawła był bezcenny. Z niedowierzaniem patrzył na smażone cytryny. Spróbował... i zapewnie domyslacie się co stało się z zawartością patelni. Nic tak nie cieszy kucharza jak uznanie dla jego dzieła. Mając w pamięci jego reakcję postanowiłam specjalnie dla Niego przygotować to dnie. Pojawi się na blogu w sobotę 28 maja o 15.
Przepis zaczerpnęłam z książki prawdziwego Włocha Giancarlo Russo "Kuchnia włoska bez granic". Pozycja ta jest prosta i w bardzo przystępny sposób opisuje przygotowanie klasyków kuchni włoskiej. Co do samej potrawy ważne jest użycie najlepszej jakości składników a wszystko pójdzie gładko. Przepis lekko zmodyfikowałam i to moją wersję Wam polecam.
Przyjemności z gotowania we dwoje. I nie zapomnijcie o białym winie. Otwórzcie butelkę, nalejcie do kieliszków i dopiero teraz zacznijcie gotowanie. Wtedy wino smakuje jeszcze lepiej a i gotowanie idzie bezstresowo:).

Scaloppine al limone czyli Eskalopki cielęce z cytryną


600 g cielęciny najlepiej zadniej pokrojonej w cienkie sznycle
2 soczyste cytryny porządnie wyszorowane i sparzone wrzątkiem z czego 1i1/2 pokrojone w plasterki
mąka do obtaczania
2 łyżki oliwy i łyżka masła
szalotka lub 2 dymki (generalnie mała cebulka) drobno posiekana
100 ml bulionu warzywnego, cielęcego lub białe wytrawne wino, w ostateczności woda.
sól, pieprz (najlepiej biały)
koperek (ewentualnie)


Mięso można przygotować kilka godzin wcześniej. Lekko zbić każdy sznycel tłuczkiem, przez folię kuchenną i jeśli nie smażymy od razu skropić sokiem z cytryny i schować w przykrytej misce do lodówki. Na  bardzo grubej patelni rozgrzewamy  na średnim ogniu oliwę z połową masła i wrzucamy cebulę. Nie rumienimy. Mięso obtaczamy tylko z jednej strony w mące i tą omączoną stroną wrzucamy na patelnię. Delikatnie rumienimy i odwracamy na druga stronę. Dodajemy omączone z obu stron plasterki 1 cytryny. Smażymy ok 5 minut często przewracając. Wlewamy bulion i wciskamy sok z połowy cytryny. dusimy do momentu aż sos odparuje a mięso bedzie miękkie. Solimy i dodajemy pozostałe masło. Na patelnię wrzucamy również pozostałą cytrynę. Po minucie możemy posypać koperkiem i zajadać.


Ja najbardziej lubię te eskalopki z rukolą skropioną lekkim sosem vinegret  z soku cytrynowego, soli i oliwy i kieliszkiem wina.







sobota, 21 maja 2011

Zamiast rosołku



Uwielbiamy ten makaron! Jeśli w niedzielę jemy obiad u siebie, jeśli nie mamy domowego rosołu to gotujemy  to cudo. 

Zalety: 

  • gotujemy razem, 
  • gotowanie zajmuje mniej niż 30 minut ( ale to ogólna zaleta dań z makaronu),
  • rozgrzewa jak rosół,
  • ma makaron :)
  • jest pyszny
  • jest odświętny (przynajmniej dla nas)






Przepis jest oparty o "Spagettini z krewetkami i chili" z książki Nigelli Lawson "Nigella Gryzie". Zmniejszyłam nieco ilośc chili ale to nie jest konieczne. Danie jest bardzo włoskie w wyrazie dzieki suszonym pomidorom.
Danie jest bardzo proste do przygotowania - jak zawsze w makaronach istotne jest ugotowanie go al dente - Tak przyrządzony powinien być jędrny, lekko twardy i stawiać lekki opór zębom. Ponadto właściwie ugotowany jest lekko strawny a  po jego zjedzeniu dłużej pozostajemy syci.





Makaron z krewetkami i suszonymi pomidorami
(porcja dla 2 osób)


300 g krewetek (używam mrożonych, które tuż przed przyrządzeniem przelewam wrzątkiem i odsączam na sicie - jesli mają ogonki to obrywam)
250 g linguini (możemy zastąpić spagettini lub spagetti)
łyżka oliwy
ząbek czosnku
4 dymki (białe części pokrojone w piórka)
pół posiekanego chili - lub szczypta suszonego
8 sztuk suszonych pomidorów w oliwie (lub idealnie 8 sztuk suszonych pomidorów  zalanych wrzatkiem)
125 ml białego wytrawnego wina
75 ml soku pomidorowego (niekoniecznie)
garść rukoli
łyżka drobno posiekanej natki z pietruszki
sól, pieprz


Gotujemy makaron w dużym garnku w lekko osolonej wodzie. W tym czasie w rondlu, który pomieści całe danie podgrzewamy na średnim ogniu dymki z chili. Po ok 2 minutach dodajemy czosnek i właściwie od razu wrzucamy krewetki. Zwiększamy ogień i po ok 3 minutach wlewamy wino i sok pomidorowy. Gotujemy jeszcze 2 minuty. Odcedzamy makaron zostawiając ok 100 ml wody. Dorzycamy kluski do garnka razem z rukolą i natką. Jeśli wydaje nam się za suche dolewamy wody - mieszamy i wykładamy na talerze. 
Zjadamy ze smakiem popijajac białym winem.




Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...