Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wołowina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wołowina. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 czerwca 2012

Smakowite policzki i kluski szparagowe


Policzki???

Owszem! Ja jestem na TAK!
Pierwszy raz miałam przyjemność je jeść w Kraju Basków w ubiegłym roku było to Carrilleras de ternera al Rioja Alavesa y mermelada de ciruela.  Wspaniałe kruche mięso w aromatycznym sosie winnym ze śliwkami. 
Od dawna miałam ochotę zrobić podobne danie ale.. znajdowałam tysiące wymówek. Do działania zmotywowała mnie Joasia z Królestwa Garów. 
Na Zielonym Rynku zakupiłam policzki wołowe  (ale z bardzo młodej sztuki) i po wycięciu tego co mnie interesowało (bo dostałam po prostu głowiznę wołową;)) przygotowałam to wspaniałe danie. 



Policzki wołowe w winie
Na 2 duże porcje


2 policzki wołowe (razem ważyły ok 70 dkg)
300 ml czerwonego wina  - użyłam wina Rioja 
3 młode marchewki
2 szalotki
mały pęczek tymianku
klarowane masło
łyżeczka musztardy rosyjskiej
30 ml brandy
łyżeczka zimnego masła
łyżka neutralnego w smaku oleju (np z orzeszków ziemnych)
sól, pieprz (mielony i w ziarnach)

Mięso zamarynowałam przez 2 dni w winie z dodatkiem jednej  startej marchewki, tymiankiem i rozgniecionym pieprzem.
W rondlu do duszenia rozpuściłam łyżkę klarowanego masła i zrumieniałam na tym 2 marchewki i cebulkę. W tym samym czasie na grubej patelni na oleju zrumieniłam osączone z marynaty  osuszone mięso. Marynatę przecedziłam. Mięso przełożyłam do rondla dołożyłam tymianek. Z patelni zlałam tłuszcz i wlałam na nią odcedzoną marynatę, zagotowałam wszystko zbierając cały smak a na koniec zalałam tym mieso.
Lekko posoliłam i dusiłam całość pod przykryciem w piekarniku nastawionym na 140 stopni C przez 4 h. 
Przed podaniem ostrożnie wyjęłam rozpadające się mięso z sosu. Sos przetarłam przez sito dodałam  brandy, musztardę i zagotowałam całość. Po wyłączeniu gazu tuż przed podaniem do sosu  dodałam łyżeczkę zimnego masła.

Do tego dnia najbardziej pasowały mi kluski. - ale chciałm by były bardziej odświętne. dlatego wymyśliłam kluski z zielonymi szparagami. I to był strzał w dziesiątkę

Kluski z deski z zielonymi szparagami
2 porcje

pół pęczka zielonych szparagów

300 g mąki pszennej
1 jajko z lodówki
lodowata woda
sól
łyżka masła

Umyłam szparagi i odłamałam im zdrewniałe końce. Odcięłam również główki  w ok 1\3 wysokości. Zagotowałam w dużym rondlu zdrewniałe końce szparagów z łyżką masła i szczyptą soli. 
Mąkę wymieszałam z jajkiem i szczyptą soli dolewając tyle zimnej wody aby powstało ciasto geste , lecz dające się wyrabiać widelcem. Ciasto wyrabiałam tak długo aż na jego powierzchni powstały pęcherzyki powietrza a całość zaczęła odchodzić od łyżki ( ok 10 minut). Można użyć od razu ale ja polecam min pół godziny w lodówce. 
W tym czasie w szparagowym wywarze  zblanszowałam główki szparagów. Posiekałam na plasterki pędy szparagowe i również je zblanszowałam.  Posiekane i ostudzone szparagi wymieszałam z ciastem następnie wyłożyłam na zwilżoną wodą deskę i odcinając kawałki wrzuciłam je do wody. Powstaną długie nieregularne kluski. Gotowałam je ok 3 minut.

Wołowinę ułożyłam na kluskach, polałam ją sosem a na wierzchu dekorację stanowiły szparagi i tymianek. Wspaniałe danie na specjalne okazje:)

Awangarda Smaku





sobota, 5 maja 2012

Pizza - ale nie klasycznie




Pizzę piekę od 20 lat. Wszystko zaczęło się w podstawówce. Mój kolega piekł (jak twierdził) świetną pizzę i obiecał mnie nauczyć. Przez kilka tygodni wieczorami piekliśmy placek drożdżowy z pieczarkami. Było bardzo dużo zabawy ale - zima się skończyła i wciągnęły nas inne zajęcia. Odtąd pizzę piekłam sama i dzięki wielu próbom doszłam do idealnych proporcji.
Oto one

Idealne ciasto na pizzę:)
(2 średnie pizze dla 2 baaaardzo głodnych osób)

300 g maki pszennej (najlepiej bułkowej 650 lub chlebowej 720)
15 g drożdży
łyżeczka cukru
2 łyżki oliwy
odrobina gałki muszkatałowej
duża szczypta soli
woda

W misce mieszam drożdże z cukrem, łyżką mąki i wodą na rzadką pastę. Po 15 minutach gdy ciasto "ruszy" dodaję większość mąki (zostawiając sobie odrobinę na podsypywanie) oraz powoli dolewam zimną wodę. Ciasto wyrabiam ręcznie ok 15 minut lub mikserem stacjonarnym 10 minut. Ciasto musi być elastyczne i niezbyt twarde. Zostawiam je w spokoju na 20 minut i gdy podrośnie jeszcze raz krótko zagniatam.
Ciasto może rosnąć do 4h  (lub włożone do lodówki do 24). Im dłużej rośnie tym smaczniejszą bazę do pizzy otrzymuję:).
20 minut przed pieczeniem ciasto krótko zagniatam i podsypując mąką formuję spody do pizzy. Czasem tylko rękoma czasem wałkuję. 
Chwilę daję im odpocząć i z nałożonym nadzieniem wrzucam do piekarnika nagrzanego do 250 stopni C na bardzo rozgrzaną blachę. Piekę maksymalnie 10 minut.  Jeśli ciasto jest bardzo cienkie najczęściej wystarcza 7-8 minut:).

Pizza z wołowiną
Kilka dni temu w dni majowego święta gdy sklepy zamknięte a zajęć pomimo wolnego bardzo dużo zrobiłam pizzę z tego co było w lodówce. To był strzał w dziesiątkę. Nie było klasycznie ale za to pysznie.
A było to
1 stek z rostbefu pokrojony w 0,5 cm paski
1 pomidor
pół pęczka pietruszki
pół kulki mozarelli porwanej na kawałki
ajwar
cebula pokrojona w piórka
2 ząbki czosnku
oprócz tego
 sól
 pieprz
oliwa
pimenton i tabasco

Z ciasta przygotowanego według powyższego przepisu uformowałam 2 cienkie placki. 
Na jednym z nich rozsmarowałam ajwar rozłożyłam plasterki pomidora, wiórki cebuli oraz skropiłam tabasco i doprawiłam pieprzem i sola. Na to rozłożyłam kawałki mozarelli i połowę wołowiny. Piekłam 8 minut a na koniec posypałam natką pietruszki.
Drugi placek  polałam oliwą posypałam drobno posiekanym czosnkiem, solą, pieprzem i sporą garścią drobno posiekanej natki. Na to rozłożyłam mięso, pomidory i cebulę Jeszcze raz z wierzchu skropiłam oliwą i posypałam papryką. Piekłam niecałe 7 minut a wierzch po upieczeniu posypałam natką i skropiłam cytryną. Obie wyszły pysznie ale chyba większy plus dla drugiej wersji.:)





czwartek, 5 kwietnia 2012

Ulubiona sałatka ze steków:)

Coś konkretnego, coś smacznego i koniecznie z mięsem. Urodziny mojego K. nie mogły się odbyć bez tej sałatki. Pomysł zaczerpnęłam wiele lat temu od Nigelli.
Potrzebny jest marynowany stek. Wielokrotnie go przerobiłam - dostosowałam do zawartości lodówki i jest to jedno z moich popisowych dań. W sam raz na rozpoczynający się sezon grillowy. Nie będę ukrywać - robię go też w domu na patelni grillowej. Lubię go tak bardzo, że godzę się na zadymiona kuchnię - ale zdecydowanie wolę zgrillować go na węglu drzewnym.

Ważne jest wcześniejsze zamarynowanie mięsa. Często robię to 2 -3 dni wcześniej. Właściwie jest to też jedno z niewielu dań do których używam sosu sojowego.



2 dni przed grillowaniem

grube na 2 centymetry steki z rostbefu (ilość zależy od apetytów gości)
pół butelki sosu sojowego
sok z 2 limonek
płatki suszonego chili
1 starty ząbek czosnku
4 małe pokrojone na ćwiartki cebulki
2 łyżki musztardy
2 łyżki oliwy

Wszystko mieszam w misce i przykryte wstawiam do lodówki. Czasem używam tez strunowego woreczka foliowego.

W dniu imprezy - steki wyjmuje z lodówki i ok godziny pozwalam im przyjąć temperaturę pokojową. 




Na talerzach rozkładam sałatę - z dużą domieszką rukoli oraz ogórkiem, pomidorkami, dumką i natką pietruszki. 
Mięso grilluję na bardzo rozgrzanej patelni grillowej po ok 2 minuty z jednej strony. Lubię też cebulkę z rusztu więc kawałki cebuli z marynaty dorzucam na patelnię. 
Steki po upieczeniu trafiają na deskę - gdzie "odpoczywają " ok 5 minut. Potem kroję je na cienkie plasterki, rozkładam na sałacie. Dorzucam zrumienione cebulki, obficie skrapiam sokiem z limonki oraz odrobiną oliwy. 

Jeśli macie gości nie przekonanych do jedzenia prawie surowego mięsa - możecie jeden z kawałków zgrillować mocniej. Ja osobiście lubię mocno krwiste;)


Wszystkie te zdjęcia zrobiła H. Pięknie - marze o jej umiejętnościach.:)

Awangarda Smaku

wtorek, 27 marca 2012

Nowoczesna tradycja?

 Gotowana w rosole wołowina, podana z chrzanem. Klasyczne, ulubione danie obiadowe. Czas przygotowania poniżej 10 minut z czego najwięcej tracimy na cieniutkie pokrojenie mięsa. Mój pomysł - możliwy do zrealizowania dzięki zamrożonemu bulionowi. Znów bez przepisu. 

Na 1 osobę trzeba liczyć ok 10 dkg świeżej polędwicy wołowej. 
Rozgrzałam bulion wołowy tak że tylko lekko mrugał. Polędwicę pokroiłam w bardzo cienkie plasterki. Wrzuciłam do bulionu - gdzie wołowina naciągała ok 2 minut. W tym czasie na talerzach rozłożyłam rukolę i obrałam kawałek świeżego chrzanu. Mięso po 2 minutach wyłowiłam i rozłożyłam na sałacie delikatnie skrapiając bulionem. Na wierzch starłam chrzan, lekko oprószyłam pieprzem i solą i skropiłam octem balsamicznym. Bulion wypiliśmy z filiżanek. 
Było pysznie i prosto. Maksimum smaku przy minimalnym wysiłku. Polecam.




Awangarda Smaku

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Po prostu Rosół


Rosół- dobro na całe zło. 
Gdy za oknem plucha, mróz, wiatr. Gdy chorujemy, wracamy do zdrowia to właśnie gorący rosół przywraca nas do życia.
Właśnie ta esencjonalna, klarowna zupa ugotowana w domu z prawdziwej wiejskiej starej! kury jest dla mnie królową zup. Podana z domowym makaronem i natką pietruszki przywraca uśmiech w najgorsze dni.

Najbardziej lubię rosół z mieszanych mięs - kury cielęciny i wołowiny. Od ich jakości zależy smak którego nie zastąpią kostki, zalewane kubeczki czy inne rosółnetki;). Preferuję tradycyjny polski smak. Doceniam tradycje dalekowschodnie ale ... gdy gotuje rosół to prawdziwy!
A to kury z których gotuję rosół. Najbardziej rozpieszczone kury i ich Kogut.

Podanie przepisu na rosół jest trudne - dlatego podaję raczej rady i wskazania.

Mięso
  • wywar gotuję z na mięsie kurzym lub mieszance kury, wołowiny i cielęciny. Staram się by kura stanowiła ok połowy mięsa
  • warto dorzucić kawałek przerąbanej kości szpikowej (wołowej)- wcześniej zblanszowanej lub upieczonej w piekarniku
  • wołowina powinna być świeża - najchętniej kupuję antrykot - bo lubię zjeść go potem z chrzanem;)
  • cielęcinę przed włożeniem do wywaru należy sparzyć we wrzątku w oddzielnym garnku. Dokładamy ją nieco później. Sparzenie zapobiegnie zmętnieniu i zabieleniu rosołu.
  • mięso z rosołu można zjeść z rosołem, albo zrobić z niego nadzienie do pierogów. - ale rosołu nie gotujemy dla mięsa! ale dla wywaru. Dlatego wkładamy je do zimnej !!! wody.
  • jeśli trafiła się nam kura z żołądkiem i wątróbką - świetnie. Żołądek gotujemy razem z resztą mięsa a wątróbkę dodajemy na ok godzinę przed końcem. Nawet jeśli ich nie lubisz warto je dodać - fantastycznie podnoszą smak rosołu. 
Warzywa
  • tradycyjne czyli marchew, seler korzenny, pietruszka, por i cebula a w sezonie kalarepka Nie lubię kapusty w rosole. 
  • dzielę na dwie części - większą z porem kroję na ćwiartki i rumienię w suchym, wielkim garnku kilka minut a potem zalewam zimną wodą. Te warzywa są na straty - kompletnie się wygotują.
  • mniejszą bez pora wiążę białą kuchenną nicią i dodaję ok godziny przed końcem gotowania. Ta część włoszczyzny trafia po pokrojeniu na talerze.
  • ilość zalecana to podobno 50 - 150 g warzyw na litr płynu. Ja biorę na oko i wychodzi mi na garnek 8 litrowy 6 marchewek, 3 pietruszki, 1 seler , 1-2 pory. 1 cebula. Ale wszystko zależy od tego jak warzywny lub jak słodki (od marchewki) rosół lubicie.:)
  • cebulę przed wrzuceniem do garnka opiekam na widelcu nad gazem - ściślej mówiąc dokładnie ją przypalam:)
  • jeśli mam pietruszkę z natką, selera z listkami i pora z liśćmi dodaję te zieloności do rosołu po zszumowaniu. Ale selera tylko 1 gałązkę!
Przyprawy
  • pieprz - dodaję go w ziarenkach na początku gotowania i świeżo mielonym posypuję gotowy rosół
  • sól dodaję razem z włoszczyzną - pamiętając że rosół można dosolić na talerzu i że jeszcze odparuje
  • czuszka - czasem dodaję odrobinę gdy mam ochotę na odrobinę pikanterii
  • natka pietruszki - drobno posiekana na talerzy
  • koperek solony - ulubiony dodatek mojego K. W sezonie zasypujemy umyty, suchy i posiekany koperek solą i trzymamy to w lodówce.
  • lubczyk - można dodać odrobinę suszonego lub gałązkę świeżego - zapewni nam ochy i achy;)
Gotowanie to kilka etapów
  • Nastawienie: W garze rumienimy warzywa, zalewamy je zimną wodą, dodajemy kurę, kość szpikową (jeśli mamy), wołowinę i pieprz. Gotujemy na bardzo małym ogniu.
  • Szumowanie: Na powierzchni zbiera się po ok 30 minutach szara piana  - dokładnie ją zbieramy aż przestanie się pojawiać. 
  • Dokładanie: Dorzucamy cielęcinę - szumujemy, 
  • Gotowanie: Gotujemy na najmniejszym ogniu - podobno temperatura powinna wynosić ok 94 stopni C. Rosół ma "mrugać" - oznacza to że całość procesu dzieje się we wnętrzu gara - i to jest tajemnica smaku!- od zagotowania ok 2,5 - 3 h.
  • Doprawianie: Solimy, dorzucamy warzywa i ewentualnie wątróbkę.- gotujemy jeszcze 1h.
  • Klarowanie i odtłuszczanie: To w zależności od czasu i chęci. Ja rosół delikatnie odcedzam zostawiając na dnie różne nieczystości. Odstawiam go do wystudzenia i wtedy zbieram tłuszcz. 

Podanie
  • rosół preferuję z domowym makaronem według tego przepisu 
  • zarówno makaron jak i rosół muszą być gorące
Mam nadzieję, że moje doświadczenie przyda się Wam przy gotowaniu idealnego rosołu.

czwartek, 29 grudnia 2011

Coś bardziej wykwintnego:)


Dziś bez długiego wstępu. 
Danie które broni się smakiem. Najważniejsze to użycie najlepszych składników.
Troszeczkę pracochłonne ale jednak łatwe. Świetne na Sylwestra jako przystawka na zimno lub na uroczysty Noworoczny obiad. Naprawdę pyszne:)

Roladki wołowe

400 g polędwicy wołowej pokrojonej na cienkie plastry i lekko zbitej
10 wędzonych suszonych śliwek
100 ml śliwowicy łąckiej
3 łyżki sklarowanego masła
5 śliwek węgierek (użyłam mrożonych)
sól
pieprz

Sos śliwkowo - chrzanowy

5 śliwek węgierek (użyłam mrożonych)
1 łyżka bardzo dobrego chrzanu ze słoika
śliwowica z moczenia śliwek suszonych
łyżka świeżego bardzo zimnego masła (gdy podajemy danie na zimno - nie dodajemy go)

Śliwki wędzone moczymy w śliwowicy. (Można to zrobić dużo wcześniej). Plastry wołowiny skrapiamy śliwowicą z jednej strony i pierzymy oraz bardzo ostrożnie solimy. Na jednym z brzegów układamy przecięte na pół śliwki i zwijamy tradycyjne roladki. Okręcamy je nitką. Upewniamy się że są suche i obsmażamy je na mocno rozgrzanym maśle. W środku muszą pozostać lekko różowe (dzięki temu pięknie wyglądają po przekrojeniu). Przykrywamy folią i odstawiamy. Na tym samym maśle obsmażamy lekko popieprzone śliwki węgierki. Ostrożnie je odkładamy.


Sos
Węgierki gotujemy 5 minut w śliwowicy.
Z patelni odlewamy masło i wrzucamy chrzan, chwileczkę podsmażamy i dolewamy płyn z gotowania śliwek. Mieszamy wszystko i miksujemy ze śliwkami. Ewentualnie lekko solimy.
Do przystawki mocno chłodzimy.
W wersji na ciepło tuż przed podaniem mocno podgrzewamy i już bez włączonego gazu mieszamy z masłem . Powstanie baaardzo aksamitny sos.

Smacznego




środa, 28 grudnia 2011

Pachnące święta


Święta Bożego Narodzenia to nie tylko Wigilia. Po nim następują dwa cudowne dni kiedy możemy cieszyć się bliskością miłych nam osób. Niekoniecznie musimy wtedy zjadać resztki Wieczerzy Wigilijnej, czy stać godzinami w kuchni-  polecam aromatyczny, pachnący bardzo świąteczny garnek duszonej wołowiny z pomarańczami.  Zapach jaki roznosi się w domu (bez względ na widok za oknem) mówi nam - Tak to święta!!!. Do tego doskonale pasowały nam kładzione kluski z pietruszką według tego przepisu. Jeśli nie mamy ochoty robić klusek zjadamy gulasz z chlebem. Pyszny.
Przepis jest mojego autorstwa - oparty o klasyczne przepisy na duszona wołowinę.

Użyjmy najlepszego wina - w tej potrawie to ono nadaje smak:)

Wołowina duszona w pomarańczach



1,5 kg wołowiny 

olej arachidowy 
2 łyżki zimnego masła
4 białe cebule pokrojone na ćwiartki
2 marchewki, przecięte wzdłuż w ćwiartki
250 ml dobrego wytrawnego czerwonego wina
3 liście laurowe

świeży tymianek

2 pomarańcze
łyżka dżemu z gorzkich pomarańczy (dziękuję Maryli za ten smak)ok 1l domowego rosołu wołowego 
sól, pieprz
natka pietruszki (osobno łodyżki i listki), otarta skórka z pomarańczy


W garnku do duszenia na łyżce masła duszę na małym ogniu cebulę z marchewkami lekko obsypane pieprzem. W tym samym czasie kroję wołowinę na sporą kostkę ( tak żeby wyszło 3 - 5 na porcję) i osuszone kawałki obsmażam na rumiano na bardzo rozgrzanej patelni z olejem.
Mięso dodaję do garnka, dorzucam listki laurowe, tymianek i łodyżki pietruszki. Z patelni ze smażenia zlewam ewentualny tłuszcz i podgrzewając ją wlewam wino. Gotuję je i skrobię wszystkie pyszności. Całość w garnku zalewam podgrzanym winem  i dodaję skórkę z połowy pomarańczy (wyszorowaną i pozbawioną białej części). Wszystko duszę ok 2 godzin w połowie doprawiając solą. 
Przed podaniem wyjmuję mięso z garnka i zabezpieczam je przed wysuszeniem- a sos przecedzam. Dokładam do niego sok z 1 pomarańczy i dżem z gorzkich pomarańczy - gotuję na ostrym ogniu dla zredukowania. 
Przed podaniem podgrzewam wszystko razem. Podaję z kluskami posypane otartą skórką z pomarańczy i drobniutko posiekaną pietruszką.




wtorek, 21 czerwca 2011

Inspiracje z książek



Nie wiem jak u Was ale moja biblioteczka z książkami kulinarnymi regularnie się powieksza. Namiętnie czytam przepisy mistrzów, ich porady, uwagi. Równie chetnie ogladam programy kulinarne. Moimi mistrzami nr 1 są i pozostaną Robert Makłowicz (już jako dziecko czytałam jego felietony w lokalnej gazecie) i Nigella Lawson. Cenię oboje. Pana Roberta za pasję pokazywania bliskich i dalekich kultur z perspektywy kulinarnej i wspaniałe książki. Nigellę za...... wszystko. 
Dzisiejsze danie to moje luźne isnspiracje zaczerpnięte z książek obu tych autorów. Pyszne, sycące danie na obiad lub kolację. No i szybkie. 
Zapraszam:)



Rosbef grilowany i sałatka z białej fasolki
(porcja dla 2 osób)


3 steki z rozbefu grubości ok 1.3 cm

marynata:
sok i skórka z połowy cytryny
4 łyżki oliwy
posiekany ząbek czosnku
mały kieliszek cytrynówki (lub koniaku lub wódki) opcjonalnie
łyżka posiekanej natki pietruszki
kilka gałązek tymianku
2 dymki (opcjonalnie)
sól i pieprz

W misce, która pomieści wszystkie steki w jednej warstwie,  mieszamy sładniki marynaty. Osuszone steki szybko grillulemy na bardzo mocno rozbgrzanej patelni grillowej lub smażymy beztłuszczowo. Wkładamy steki do marynaty - musza być krwiste-  dojda w marynacie. Podajemy po minucie albo w całości albo pokrojone na cieniutkie plasterki - np z sałatą.


Sałatka

puszka drobnej białej fasolki,
kilka - kilkanaście słodkich małych pomidorków,
duża gaść dużych liści natki ( zwykłe oczywiście też mogą być)
3 pokrojone w talarki młode czerwone cebulki
2 łyżki oliwy
sok z połowy cytryny ( lub mniej w zależności od naszego smaku)
sól, pieprz

Cebulkę mieszamy z sokiem z cytryny i solą. Po chwili dodajemy resztę składników i całość mieszamy. Możemy zostawić na kilka minut aby składniki się przegryzły. Naprawdę polecam - traktuję ją też zamiennie z sałatką z fasolki i tuńczyka.
Smacznego:)


niedziela, 5 czerwca 2011

Sezon grillowy rozpoczęty

Grill z przyjaciółmi to wspaniałe chwile. Pyszne jedzenie, rozmowa, wspólny śmiech.
Ty przyniesiesz tą pyszną sałatkę, ja zrobię hamburgery, będzie miło.
Uwielbiam grillowanie. Lubię zapach dymu z węgla drzewnego. Lubię słuchać skwierczenia potraw na ruszcie.  Ale do rzeczy. Dzisiaj na ruszcie wylądowały hamburgery. Prosto przyrządzone z klasycznymi dodatkami. Wyjątkowo pyszne bo zrobione samodzielnie.
Sama upiekłam bułeczki, moje K. zmieliło wołowinę, którą później przerobiliśmy na soczyste kotlety. Ale do rzeczy.

Bułki hamburgerowe to przepis znów z blogu Liski. Uważam je za genialne. Żadne kupne bułeczki nie mogą się z nimi równać. A satysfakcja z upieczenia takich cudów - to jest to.
Bułeczki są puszyste, lekko słodkie idealne do hamburgerów. Spróbujcie a poznacie inny wymiar hamburgera.
Przepis oczywiście lekko zmodyfikowałam. Upiekłam z podwojonej porcji.





Bułeczki Hamburgerowe
(8 średnich lub 10 małych bułek)


3/4
szklanki wody (użyłam ciepłego mleka)
1/3
szklanki mleka w proszku
2 łyżki masła, roztopionego i ostudzonego (ja użyłam bardzo miękkiego masła)
1,5 łyżki cukru

1 łyżeczka drożdży instant (użyłam ok 15 g świeżych)
3/4 łyżeczki soli
1 jajko
2,5 szklanki mąki (użyłam mąki bułkowej 650 ale 550 będzie ok)

Do posmarowania bułek:
1 żółtko
1 łyżka mleka
sezam



Wodę, mleko, masło i cukier umieszczamy w misce i mieszamy. Dodajemy drożdże, mieszamy i odstawiamy na 10 minut.
Dodajemy jajko, mąkę i zagniatamy gładkie ciasto - powinno być elastyczne i się nie lepić, ale nie należy dodawać zbyt dużo dodatkowej mąki. Na koniec dodajemy sól i jeszcze przez chwilę dokładnie wyrabiamy ciasto.
Ciasto przekładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na 45 minut.
Po tym czasie formujemy 8 - 10 bułeczek - zawijam je pod spód i zlepieniem układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na 45 minut.
Piekarnik nagrzewamy do 200 st C.
Wyrośnięte bułeczki smarujemy żółtkiem wymieszanym z mlekiem, posypujemy sezamem i wstawiamy do piekarnika. Piekłam ok 15 - 17 minut.
Po upieczeniu ostudziłam.
A tak wyglądały zaraz po wyjęciu z piekarnika:).


Robiąc hamburgery posługuję się modyfikacją przepisu Nigelli Lawson na "ekspresowe hamburgery" z książki "Nigella Ekspresowo". Gówna idea pozostaje ta sama. Ale mięso marynuję wcześniej w maślance przez min 12 h i odrobinę zmieniłam przyprawy. Polecam wszystkim. Są świetne.



Hamburgery
(8 sztuk)

800g chudej mielonej wołowiny (ja kupuję mięso w kawałku i po zamarynowaniu w maślance mielę je sama w domu tuż przed przygotowaniem)
3 drobno posiekane cebule uduszone na maśle lekko złote
3 łyżki maślanki lub naturalnego jogurtu (jeśli marynujemy mięso w maślance nie jest to konieczne)
pieprz duża szczypta
olej

Mieszamy mieloną wołowinę z cebulą i maślanką. Doprawiamy pieprzem. Następnie dzielimy mięso na równe porcje (satysfakcjonujące nas wielkością) i formujemy z nich kotlety. Ja używam do tego praski ale to nie jest konieczne. Mięso smarujemy olejem z obu stron i jeśli nie wkładamy ich od razu na grilla to zawijamy w folię. Tuż przed podaniem szybko grillujemy na rozgrzanym ruszcie.


Podałam hamburgery z sosem zrobionym z majonezu i pikantnego Ajwaru w równych proporcjach, z sałatą, pomidorem i młodą cebulką. Jest to przepyszne połączenie:).





czwartek, 19 maja 2011

Nie wygląda - ale jest pyszne:)



Kupiłam kawałek wołowiny z zamiarem przerobienia jej na hamburgery. Aby była bardziej delikatna została zalana litrem maślanki i wstawiona do lodówki. Miała spędzić tam 24h. Niestety deszcz zniszczył nasze plany grillowe. Ale wołowina została. Co jest najprostsze? Oczywiście pieczeń. 
Tajemnica głębokiego smaku tkwi w czasie. Długi czas duszenia na małym ogniu i mamy coś genialnego. O bogatym smaku i niesamowitym aromacie. Polecam:) zwłaszcza z domowymi kluskami.

Nie zniechęcajcie się długim czasem gotowania! Danie jest wyjątkowo proste a przez większość czasu nie musimy nic robić. 

Pieczeń wołowa w sosie pieczarkowo - tymiankowym
(dla 6 -8 osób lub na 3 obiady dla 2)


1,5 kg wołowiny ( w tym wypadku była to pręga wołowa, która 48h spędziła w maślance ale to nie jest konieczne)
łyżka oliwy zwykłej lub neutralnego w smaku oleju do smażenia
0.5 kg pieczarek
3-4 cebule
100 ml czerwonego wina
10 gałązek świeżego tymianku
2 listki laurowe
sól i pieprz
500 ml bulionu ( użyłam wywaru z suszonych warzyw) lub wody

W grubym rondlu, w którym zmieści się pieczeń, rozgrzewamy oliwę i wrzucamy osuszone papierowym ręcznikiem mięso. Obsmażamy je na rumiano z każdej strony.  W tym czasie siekamy cebulę - możemy ja tylko pokroić na ósemki. Dorzucamy do mięsa. Smażymy przez chwilę i gdy też zacznie się rumienić - zalewamy winem i bulionem. To również czas na dodanie soli, pieprzu (najlepiej pokruszonego), związanych w pęczek 8 gałązek tymianku i listków laurowych. Mięso dusimy ok 2 h na bardzo małym ogniu. Po tym czasie dodałam pokrojone  na ćwiartki pieczarki (ale jeśli kupicie mniejsze - mogą być w całości) i dusiłam jeszcze pół godziny. 
Danie możemy podać w sosie, który powstał w czasie pieczenia - ale podkręciłam je poprzez zmiksowanie ok 1\3 pieczarek i cebuli blenderem. Dzięki temu zabiegowi uzyskałam gesty, aksamitny sos - bez konieczności zgęszczania śmietana, masłem itp.. 
Przed podaniem wyrzucamy listki laurowe i pozostałości ziół, dodając do sosu listki otarte z 2 pozostałych gałązek tymianku. Mięso podgrzewamy w sosie.
Kluski z deski
(2 porcje - lub 4 w gulaszu)


300 g mąki pszennej
1 jajko z lodówki
lodowata woda
sól

Mąkę mieszamy z jajkiem i szczyptą soli dolewając tyle zimnej wody aby powstało ciasto geste , lecz dające się wyrabiać widelcem. Ciasto wyrabiamy tak długo aż na jego powierzchni powstaną pęcherzyki powietrza a całość zacznie odchodzić od łyżki ( ok 10 minut). Można użyć od razu ale ja polecam min pół godziny w lodówce.W szerokim garnku gotujemy lekko osoloną wodę. Ciasto wykładamy na zwilżoną wodą deskę i odcinając kawałki wrzucamy je do wody. Powstaną długie nieregularne kluski. Gotujemy je ok 3 minut. 

Smacznego:)

Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...