Pokazywanie postów oznaczonych etykietą proste. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą proste. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Szybkie ciasto z zapasów


Idzie nowe. 
Stragany zapełniają się cudownymi, pachnącymi soczystymi owocami.
A ja jeszcze mam trochę zachomikowanych zeszłorocznych skarbów w zamrażarce. Co robię? 
Kompot - oczywiście, coś jeszcze?
Tak - ciasto. Proste, szybkie i baaardzo smaczne.
Ładnie przyozdobione może być nawet tortem. Jednak najbardziej lubimy je po prostu - lekko posypane cukrem pudrem.
Całość nie jest bardzo pracochłonna. To po prostu biszkopt z bardzo prostym kremem z serka , białej czekolady i malin.
Lubię dodać zamrożone maliny i ciasto zostawić na 3 h w temperaturze pokojowej. Rozmrażające się owoce barwią krem na różowo.
Jest pysznie.

Poniższy przepis na biszkopt wykorzystuję od wielu lat. Bez żadnych czary mary udaje się . Ważne jest to by doskonale ubić jajka. To cały sekret.


poniedziałek, 10 czerwca 2013

Tarta z truskawkami i waniliowym kremem - łatwa:)





Prostota często jest tym o czym zapominamy się w naszym życiu. Proste przyjemności dają nam jednak możliwość oddechu, cieszenia się chwilą i spojrzenia na wszystko z właściwej perspektywy. Dystans do otaczającej nas rzeczywistości i spojrzenie w siebie to luksus.

Tartę przygotowałam na rodzinny obiad. Bez napinania, po prostu mieszając podstawowe składniki. Przyznam się - użyłam miksera do zarobienia ciasta - ale można zagnieść je ręcznie.
Ciasto jest uproszczoną wersją naszej ulubionej tarty z truskawkami. To tylko 5 podstawowych składników : mąka, cukier, jajka, mleko oraz dodatkowo truskawki i wanilia.
Zapraszam i polecam.

środa, 5 czerwca 2013

Grilluję ,,, brzoskwinie też.

W ubiegłym roku odkryłam doskonały smak zapieczonych z serkiem brzoskwiń. Cudownym smakiem miękkich brzoskwiń chciałam podzielić się też na grillu z Rodzicami. 
Pierwsze brzoskwinie jeszcze nie są idealne ale dodałam im smaku skarmelizowanym  brązowym cukrem i mocno owocowa oliwą a całość podkręciłam kolendrą i pieprzem.
Zapraszam:)

wtorek, 9 kwietnia 2013

Bezy z .....



Chrrrrupiące, 
kruche, 
słodkie, 
lekkie.

 BEZY!!!!

Kawowe, czekoladowe.
Sposób na białka po pieczeniu świątecznych ciast, placków, bab , mazurków:)
Bezy domowe. Ich wykonanie jest proste jeśli pamiętamy proporcje:

1 białko - 60 g cukru  i bardzo starannie ubijemy pianę. W tej robocie niestety nie ma drogi na skróty - ale bez obaw to nie jest trudne:)  szczegółowy opis zamieściłam Tutaj 

Bezy piekę dla mojego K. On je uwielbia i nie mogą być wilgotne czy ciągnące w środku. Muszą być całkowicie suche, bardzo chrupkie. 
Od razu zaznaczam - nie są idealne w wyglądzie bo nie mam cierpliwości do precyzyjnego nakładania piany i zazwyczaj używam łyżki. Ale w tym tez tkwi ich urok..tak się pocieszam:)

niedziela, 7 kwietnia 2013

Słoneczne ciasto na niedzielę:)

Jeśli jest ciasto, które zrobię z zamkniętymi oczami, nie szukając przepisu, po prostu z głowy to jest właśnie to.
Jeśli jest ciasto niewątpliwie kojarzące się z latem, słońcem, beztroskimi wakacjami to jest właśnie to.
Jeśli kochasz morele i migdały oraz delikatny aromaty cytrynowo, maslano waniliowe - TO JEST TO.
Proste ucierane ciasto morelowe. Przepis na nie zaczerpnęłam dawno temu z jakiejś książki o kuchni regionalnej gdzie samo ucierane ciasto stanowiło bazę do ciasta z jabłkami. Przez lata go zmodyfikowałam  zmniejszając ilość cukru oraz sposób wykonania. Równie wiele lat temu podczas wakacji jednym ze stałych punktów była wyprawa na sasiednią Słowację po morele. Z jakiegoś dziwnego powodu wystarczyło przejechać ok 75 km i można się było cieszyć tymi owocami słońca. (Na naszych Jarmarkach i rynkach ich nie można było dostać). Dźwigałam je z Mamą w plecaku  i siatkach do pekaesu a w domu ... W domu piekłam ciasto z morelami. Dużą cześć zamrażałam na zimę. I to zostało mi do dzisiaj. Nie wyobrażam sobie nie zamroźić kilku kilogramów wypestkowanych moreli. Po prostu muszę je mieć. Na taki dzień jak dzisiaj.
Dodaję migdały aby sok jaki wydostaje się z owoców nie rozmiękczał zbytnio ciasta. Ale jeśli ich nie masz możesz dodać odrobinę bułki tartej lub grysiku a w ostateczności mąki.
Samo ciasto jest proste o bardzo łatwych do zapamieętania proporcjach i składnikach. Idealne jako baza  do ciast z kwaśnymi owocami.
Zdjęcia przedstawiają ciasto z połowy porcji.
A i jeszcze jedno - kolorów ciasta nie poprawiałam - nie dodawałam też żadnych barwników - wynikają one z barwy prawdziwych jajek:)

sobota, 6 kwietnia 2013

Makaron z tuńczykiem po raz pierwszy



Makaron z tuńczykiem po raz pierwszy a z ziemniakami po raz drugi.

Właśnie się zorientowałam że na blogu nie umieściłam jeszcze ani jednego przepisu na jeden z naszych ulubionych makaronów (tak, tak kolejny ulubiony makaron) - makaron z tuńczykiem. Jemy go często i właściwie robiony z automatu jest bardzo oczywistą pozycją w naszym menu.
Dzisiaj nadrabiam niedopatrzenie i zapraszam na pyszną pastę z ziemniakami, warzywami oraz tuńczykiem. Dzięki rozgotowanym ziemniakom sos zyskuje kremową gładkość i aksamitny smak. Kiedy po raz pierwszy raz zrobiłam makaron z ziemniakami zachwyciła mnie prostota tego pomysłu oraz delikatność smaku. 
Inspiracją do tego dania była sałatka nicejska  występujące tam połączenia smaków oraz tęsknota z żywymi kolorami wiosennych i letnich dań  i dlatego użyłam mrożonki i sprowadzanych z daleka pomidorków. W zimowo - wiosenne popołudnie gdy za oknem zamiast ożywczego wiosennego deszczyku (w najgorszym wypadku) po raz kolejny pada śnieg potrzebujemy jedzenia komfortowego. Takiego jak to.
Polecam  - bo naprawdę warto.

piątek, 8 lutego 2013

Czekoladowo mi....





"Jak być domową boginią" - kultowa dla wielu książka Nigelli Lawson od niedawna cieszy mnie i moje K. Wiem, to nie jest nowość ale warto ja mieć i korzystać . Przetestowałam juz co nieco z niej a dziś przepis na  "Babeczki ze stopionej czekolady".
Zródło: http://wysylkowa.pl/ksiegarnia/
Zrobienie ciastka  z kusząco wypływającym czekoladowym środkiem wydawało mi się bardzo trudne i... Nigella pokazała mi że to banalnie proste. Co więcej można przygotować je wcześniej lub  właściwie od ręki. Składniki większość z nas ma w spiżarce. 
Zredukowałam znacząco ilość cukru - i taką wersję podaję smakowała nam o wiele bardziej i moim zdaniem była bardziej czekoladowa:)
Polecam na spotkanie z przyjaciółką przy kawie (razem stanowią idealny duet), na romantyczną kolację (WALENTYNKI?)  i elegancki deser.
Nie są idealne piękne ale ich urok tkwi w prostocie oraz zniewaląjacym intensywnym  smaku.
Do dzieła.

poniedziałek, 4 lutego 2013

Gdy nic się nie chce robić a człowiek głodny...



Późne powroty do domu zimą bywają trudne. Niby coś się zjadło w ciągu dnia, ale zimno, ciemno, głodno a gotować się nie chce bo zmęczenie i tak późno to raczej coś lekkiego ale jednak na ciepło ... no właśnie. Oto  ciepła sałatka do zrobienia w 20 minut. Wyjątkowo nie miałam ochoty na makaron:) (tak zdarzają się takie dni:))
Pomysł przyszedł spontanicznie - sam w czasie gdy gotował się brązowy ryż. Po prostu wykorzystałam moje ulubione połączenie Fasoli i tuńczyka.
Jak zwykle w prostych połączeniach stawiam na jakość - tutaj nie idę na kompromis.

środa, 4 lipca 2012

Torcik dla mojego K. i burza;)

Moje K. obchodzący popularne imieniny zażyczył sobie torcik mocno czekoladowy z malinami. Przejrzałam  mniej i bardziej popularne blogi ale .... ostatecznie zrobiłam po swojemu. Postanowiłam zaufać sobie i liczyć na to że wszystko się uda i będzie pysznie.
Udało się. torcik wprawdzie nie jest wyszukany, ale intensywny nieco truflowy w smaku z mocnym akcentem malin. Jego niewątpliwą zaletą jest łatwość przygotowania - nie może się nie udać . Nie jest też zbyt czasochłonny. 

Dla mnie już zawsze będzie kojarzył się z burzą. Jedliśmy to ciasto siedząc bezpiecznie na tarasie - wokół szalał wicher, niebo przecinały błyskawice a wszystko okraszały nam grzmoty. Tak już mam - uwielbiam burze.  Kocham gdy po dniu pełnym parnego, dusznego powietrza zaczyna wiać a granatowe niebo przecinają błyskawice. Lubie wypatrywać tych poziomych, zajmujących pół  nieba. Czekam na pierwsze ożywcze krople chłodzące rozgrzaną ziemię i na ozonową rześkość powietrza po burzy. Po południu wypatruję tęczy i jak dziecko mam ochotę skakać przez kałuże a w nocy.... no cóż po prostu śpię. W nocy burze mnie nie cieszą - nie słyszę ich bo śpię - potem słucham zdziwiona . W nocy była burza. Hmm nic nie słyszałam.
A Wy? 

Torcik mocno czekoladowy z malinami

Biszkopt czekoladowy

4 jajka
2 łyżki maki tortowej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżka kakao
4 łyżki cukru
1 łyżka ekstraktu waniliowego
60 g czekolady 55% z pekanami
60 g masła

Krem czekoladowy

1 opakowanie 250 g serka typu mascarpone
100 g czekolady 55% z pekanami
20 g masła
50 ml brandy wiśniowej
szczypta soli

400 g malin
60 ml brandy wiśniowej
2 łyżki kakao

Piekarnik nagrzałam do 170 stopni C. Foremkę o średnicy 20 cm wyłożyłam na dnie pergaminem.  Czekoladę roztopiłam z masłem. Jajka ubiłam z cukrem do białości (to bardzo ważne - bo do ciasta nie dodaję proszku do pieczenia). Najpierw wymieszałam masę jajeczną z czekoladą a na koniec przesianymi mąkami i kakao.  Całość przelałam do foremki i piekłam ok 25 minut. Ciasto studziłam 15 minut w foremce a potem już bez boków tortownicy. 
Zimne przekroiłam, mocno nasączyłam brandy i przełożyłam kremem i malinami. Na wierzchu i po bokach rozsmarowałam resztkę masy i ozdobiłam torcik kakao i malinami.

Aby zrobić krem potrzebowałam dosłownie 5 minut. 
Czekoladę stopiłam z masłem - jednocześnie zaczęłam miksować serek.  Masę czekoladową wlałam do serka, dodałam brandy do smaku - musiało byś wyczuwalne. Całość ubiłam na bardzo puszysty krem.

Czekolada z orzechami jest ciekawym akcentem - dodaje nowej struktury. Ciasto było pyszne -  smak czekolady podkreślało kakao - a całość wyszła lekko truflowa. Polecam:)




czwartek, 31 maja 2012

Szparagi na śniadaie



Bardzo szybki wpis - tak jak szybkie są śniadania.  Znów raczej podpowiedź niż przepis -ale było bardzo, bardzo smacznie.

Sadzone jajo z zielonymi szparagami z patelni

Szparagi zielone
jajko
speck
biała część dymki
chleb na zakwasie
masło
sól, pieprz

Szparagi chwilę grillowałam na rozgrzanej patelni, po ok 4 minutach dodałam speck i z boku dymkę. Gdy speck był już chrupiący wbiłam jajka na dymkę i na małym ogniu pod przykryciem smażyłam do ścięcia białka. 
Chleb na zakwasie upiekłam w tosterze.
Idealne  śniadanie - w 7 minut:)
Najbardziej polubiłam smak szparagów maczanych w półpłynnym żółtku - lekko oprószonym pieprzem. 
Polecam jako odrobinę luksusu w środku tygodnia:) .

Inne moje przepisy ze szparagami:





Szparagi na stół




sobota, 19 maja 2012

Lunch przy okazji



Robiąc ciasto drożdżowe zrobiłam się bardzo głodna. Pomysł na lunch był bardzo spontaniczny.
Niewiele myśląc oderwałam kawałek ciasta i rozwałkowałam bardzo cienko. Z lodówki wyjęłam świeżutkie zielone szparagi i zakosiłam kawałek pysznego baleronu mojemu K. 
Tak to nie pomyłka - połączyłam słodkie ciasto, wędlinę i szparagi.


  Świderki z baleronem i szparagami

Rozwałkowane ciasto pokroiłam w 2 cm paski, na każdym położyłam ćwierć plasterka baleronu i owinęłam tym po 2 szparagi. Główki szparagów zabezpieczyłam folią aluminiową. Ciasto posmarowałam żółtkiem z wodą - piekłam 8 minut w 200 stopniach. 

Co tu dużo mówić - powtórzę:)


Wyraźny szparagowy smak, chrupiący słonawy baleron i słodkie ciasto wspaniale się uzupełniały. 
Oczywiście to tylko propozycja - możecie użyć każdego rodzaju ciasta - ale właśnie ze słodkim drożdżowym będzie najciekawiej:)


Szparagi na stółCzas na piknik 2012

czwartek, 17 maja 2012

"Koko, koko, omlet spoko"

Odkąd mam mojego kiciusia omlet to śniadanie najmniej problemowe ze wszystkich. Jajka wbijam do miksera, dosypuję cukier a potem mieszam z mąką. Dzisiejsza wersja nie wymaga odwracania, precyzji, jest po prostu idealna na leniwe śniadanie po ciężkim wieczorze;) Robię go prawie z zamkniętymi oczami. Nie można się pomylić.
Moje K. zaparza kawę. Ja bez wysiłku wlewam na patelnię masę i po 5 minutach jedyny problem to czy mamy jeszcze ten pyszny dżem z czernic od Mamy?
Z jakiegoś powodu najlepiej sprawdzają się tutaj lejące dżemy, nasączające lekkie ciasto leśnym aromatem.
Ponieważ to bezproblemowe śniadanie to nie będę się zbytnio rozpisywać;) ale wybaczcie nie mogę się oprzeć "Koko, koko, omlet spoko" :):):):)

Do przygotowania potrzebna jest bardzo duża patelnia (używam żeliwnej) którą można wstawić do piekarnika. Piekłam go też w ceramicznej foremce porządnie wysmarowanej masłem i nagrzanej w piekarniku. Jeśli nie masz dużej patelni użyj 4 jajek lub podziel ciasto. 
Zasada jest stała 1 jajko = 1 łyżeczka cukru =1 łyżeczka mąki,

Bezproblemowy omlet biszkoptowy


(dla 2 osób)

5 - 6 jajek ekologicznych
5- 6 płaskich łyżeczek cukru
5 -6 płaskich łyżeczek mąki
szczypta soli
2 łyżki płatków migdałowych - niekoniecznie
łyżeczka oliwy
łyżeczka masła (lub 2 łyżeczki masła klarowanego wtedy nie używam oliwy)
wymiennie ale niekoniecznie
ekstrakt waniliowy- łyżeczka
otarta skórka z połowy cytryny

Piekarnik nagrzewam do 200 stopni C.
Jajka wbijam do misy miksera stacjonarnego - ale jeśli takiego nie macie to oddzielnie należy ubić białka a dopiero potem dodać żółtka). Ubijam na małych obrotach i dodaję sól i cukier. Zwiększam obroty na maksimum (to budzi zwłaszcza jeśli obok moje K miele kawę) Gdy masa jest już bardzo jasna , prawie sztywna i puszysta  na średnim gazie stawiam patelnię. Do masy dodaję przesiana mąkę oraz aromat (lub nie jeśli za bardzo jeszcze śpię). Mieszam wszystko ostrożnie ale zdecydowanie największą łyżką jaka mam.  Na patelnię wlewam oliwę i dorzucam masło. Gdy się prawie roztopi kręcę patelnią by całkiem pokryć dno i boki tłuszczem - wrzucam łyżkę migdałów wlewam ciasto i posypuje z wierzchu pozostałymi płatkami. Patelnię wkładam do piekarnika. Po ok 5 minutach omlet jest gotowy. Przypomina biszkopt ale jest bardziej jajeczny (mniej mąki) i jedwabisty w smaku. 
Kroję go jak ciasto na patelni - bo dzięki temu nie stygnie:)
Polewam dżemem i zjadamy:)

Smacznego


Inne moje omlety:


 

sobota, 5 maja 2012

Pizza - ale nie klasycznie




Pizzę piekę od 20 lat. Wszystko zaczęło się w podstawówce. Mój kolega piekł (jak twierdził) świetną pizzę i obiecał mnie nauczyć. Przez kilka tygodni wieczorami piekliśmy placek drożdżowy z pieczarkami. Było bardzo dużo zabawy ale - zima się skończyła i wciągnęły nas inne zajęcia. Odtąd pizzę piekłam sama i dzięki wielu próbom doszłam do idealnych proporcji.
Oto one

Idealne ciasto na pizzę:)
(2 średnie pizze dla 2 baaaardzo głodnych osób)

300 g maki pszennej (najlepiej bułkowej 650 lub chlebowej 720)
15 g drożdży
łyżeczka cukru
2 łyżki oliwy
odrobina gałki muszkatałowej
duża szczypta soli
woda

W misce mieszam drożdże z cukrem, łyżką mąki i wodą na rzadką pastę. Po 15 minutach gdy ciasto "ruszy" dodaję większość mąki (zostawiając sobie odrobinę na podsypywanie) oraz powoli dolewam zimną wodę. Ciasto wyrabiam ręcznie ok 15 minut lub mikserem stacjonarnym 10 minut. Ciasto musi być elastyczne i niezbyt twarde. Zostawiam je w spokoju na 20 minut i gdy podrośnie jeszcze raz krótko zagniatam.
Ciasto może rosnąć do 4h  (lub włożone do lodówki do 24). Im dłużej rośnie tym smaczniejszą bazę do pizzy otrzymuję:).
20 minut przed pieczeniem ciasto krótko zagniatam i podsypując mąką formuję spody do pizzy. Czasem tylko rękoma czasem wałkuję. 
Chwilę daję im odpocząć i z nałożonym nadzieniem wrzucam do piekarnika nagrzanego do 250 stopni C na bardzo rozgrzaną blachę. Piekę maksymalnie 10 minut.  Jeśli ciasto jest bardzo cienkie najczęściej wystarcza 7-8 minut:).

Pizza z wołowiną
Kilka dni temu w dni majowego święta gdy sklepy zamknięte a zajęć pomimo wolnego bardzo dużo zrobiłam pizzę z tego co było w lodówce. To był strzał w dziesiątkę. Nie było klasycznie ale za to pysznie.
A było to
1 stek z rostbefu pokrojony w 0,5 cm paski
1 pomidor
pół pęczka pietruszki
pół kulki mozarelli porwanej na kawałki
ajwar
cebula pokrojona w piórka
2 ząbki czosnku
oprócz tego
 sól
 pieprz
oliwa
pimenton i tabasco

Z ciasta przygotowanego według powyższego przepisu uformowałam 2 cienkie placki. 
Na jednym z nich rozsmarowałam ajwar rozłożyłam plasterki pomidora, wiórki cebuli oraz skropiłam tabasco i doprawiłam pieprzem i sola. Na to rozłożyłam kawałki mozarelli i połowę wołowiny. Piekłam 8 minut a na koniec posypałam natką pietruszki.
Drugi placek  polałam oliwą posypałam drobno posiekanym czosnkiem, solą, pieprzem i sporą garścią drobno posiekanej natki. Na to rozłożyłam mięso, pomidory i cebulę Jeszcze raz z wierzchu skropiłam oliwą i posypałam papryką. Piekłam niecałe 7 minut a wierzch po upieczeniu posypałam natką i skropiłam cytryną. Obie wyszły pysznie ale chyba większy plus dla drugiej wersji.:)





czwartek, 26 kwietnia 2012

Już jest!!!! RABARBAR





Rabarbar pojawił się na rynku!!!! Oczywiście został zakupiony. Z braku czasu przygotowałam go w najprostszy sposób. 
Owoce zapiekane pod kruszonką to przysmak podpatrzony dawno temu w jakimś programie kulinarnym - angielska nazwa to crumble . Olśnienie - nie trzeba piec ciasta by zjeść to co najlepsze - owoce i kruszonkę ( przyznaję się wyjadałam kruszonkę z ciasta i wydłubywałam czasem owoce;)). I znów to co lubię w kuchni najbardziej - minimum wysiłku i maksimum smaku. Właściwie można użyć dowolnych sezonowych lub mrożonych owoców, eksperymentować z kruszonką. Składniki zawsze większość z nas ma w domu. Uważam że to jeden z idealnych deserów na koniec rodzinnego obiadu lub kolacji z przyjaciółmi. Jego zrobienie nie wymaga ani umiejętności ani wysiłku. Ilość składników zależy tylko od Was.

Kruszonka powstała w dwóch wersjach.


Crumble z rabarbaru z pomarańczami 
czyli kruszonka z rabarbarem
kruszonka
ekstrakt waniliowy

Przygotowałam miseczki żaroodporne. Owoce wymieszałam z karmelem, na wierzch położyłam masło skropiłam wanilią a całość posypałam kruszonką. Piekłam w 170 stopniach ok 30 minut. Lekko kwaskowe - aromatyczne delikatne.



Crumble rabarbarowo truskawkowe czyli kruszonka z rabarbaru i truskawek


3 łodygi rabarbaru obrane i pokrojone na małe kawałki

garść przepołowionych truskawek
łyżka masła pokrojona na małe kawałki
łyżka brązowego cukru
łyżka migdałów w płatkach
duża szczypta pieprzu czerwonego
kruszonka
ekstrakt waniliowy


Przygotowałam miseczki żaroodporne. Owoce wymieszałam z cukrem, pieprzem i migdałami, na wierzch położyłam masło skropiłam wanilią a całość posypałam kruszonką. Piekłam w 170 stopniach ok 30 minut.


Kruszonka

4 łyżki płatków migdałowych
4 łyżki cukru
4 łyżki mąki
1\3 kostki masła


Wszystko rozetrzeć palcami na kruszonkę.

Kwiecień plecień: przeplatamy smaki

Rabarbar: zbieramy przepisy przed sezonem

wtorek, 24 kwietnia 2012

Makaron w 15 minut

Dania z makaronem nie nudzą mi się nigdy. Są takie ciekawe! Wystarczy zmienić kształt makaronu, dodać inny składnik do sosu a .. już mamy zupełnie inny smak.
Spagetti  z sosem pomidorowym to klasyka. Zawsze smakuje doskonale. Można codziennie przez tydzień je jeść (jeśli ktoś chce) i za każdym razem będzie smakował inaczej.
Od bardzo ostrego,  do bardzo łagodnego. Dodawanie i odejmowanie - kuchenna matematyka lub alchemia.
Ja to po prostu lubię:)
Dzisiaj lekko pikantna wersja. 

Spagetti z sosem pomidorowym (odsłona druga)
(2 porcje)

250 g makaronu typu spagetti
puszka anchois w oleju
łyżka oliwy
łyżka kaparów
łyżka natki pietruszki
pół ząbka czosnku
odrobina świeżej ostrej papryczki
puszka krojonych pomidorów
sól, pieprz

Makaron gotuję al dente. Na patelnię wrzucam na zimną oliwę drobno posiekany czosnek, papryczkę oraz większość anchois. Na małym ogniu pozwalam im się rozpaść - wtedy dodaję pomidory. Chwilę gotuję do lekkiego zgęstnienia - dodaję połowę natki i połowę kaparów. Sprawdzam czy trzeba dosolić. 
Do sosu wrzucam odcedzony makaron. Mieszam dokładnie. 
Już na talerzach na ułożony makaron kładę na każdej porcji 2 fileciki anchois, posypuje kaparami i natką. 
Smacznego.

Pierwsza odsłona makaronu z sosem pomidorowym  - Tutaj. Są podobne - ale to różne dania.

piątek, 13 kwietnia 2012

Zupa rybna - pierwsze podejście



Propozycja na piątek i każdy inny dzień tygodnia. Zupa rybna z ziemniakami. Prosta i pyszna. Jej podstawą jest bulion rybny. (Ugotowałam go z resztek, kręgosłupów ryb morskich i włoszczyzny). Oprócz tego kilka składników  i ryba. Aromatyczny rosół z ziemniakami. Brzmi prosto - owszem - ale każdy kto spróbuje zakocha się w tym smaku.


Zupa rybna z ziemniakami

4 średnie nie rozpadające się ziemniaki
2 łyżki oliwy

pół zielonej papryki (niekoniecznie) + dodatkowo 1 łyżka pokrojona w kostkę 
pół ząbka czosnku
1 średnia cebula
100 ml białego wytrawnego wina

szczypta szafranu
1 litr bulionu rybnego
4 gałązki pietruszki
6 pomidorków koktajlowych
150 g ryby o białym mięsie (użyłam resztek mrożonej żabnicy i to był strzał w dziesiątkę)
mała szczypta białego pieprzu
sól do smaku
odrobiona wędzonej papryki
świeży tymianek (ok łyżeczki)

W rondlu rozgrzałam oliwę i wrzucałam kolejno - pokrojone w talarki ziemniaki, pokrojoną w piórka cebulę, pokrojoną w paski paprykę. Podsmażyłam przez chwilę i dorzuciłam posiekany czosnek. Właściwie od razu wlałam wino. Po odparowaniu dolałam bulion, całe gałązki pietruszki, połowę tymianku i gotowałam do czasu aż ziemniaki były już miękkie. 
Wtedy do garnka powędrował szafran, pieprz, sól, pokrojone pomidorki, zielona papryka w kostkach oraz kawałki ryby.
Przykryłam i na minimalnym ogniu podgrzewałam ok 3 minut. 
Odłowiłam natkę i zupa powędrowała na talerze. Tam przyprawiałam ją odrobiną wędzonej papryki i resztą tymianku.
Naprawdę polecam.
Jak na pierwszą zupę rybna wyszło całkiem - całkiem.

Dania Postne




wtorek, 3 kwietnia 2012

Bo lubimy kawę


Kilka dni temu upiekłam tartę cytrynową. Wspaniała ! Ale moje K. stwierdził, że zbyt kwaśna. On woli delikatniejsze smaki. Uruchomiłam wyobraźnię i zaczęłam wyliczać czym można zastąpić cytrynę. Na dźwięk słowa kawa - rozbłysły oczy mojego K. i stwierdził. Tak, tak, kawowa. Nie mogłam odmówić tej prośbie. Wczoraj na urodzinowy deser zrobiłam specjalnie tylko dla Niego kawowe creme brulee. 
Przepis wymyśliłam sama - proporcje były na oko. Wyszło pysznie:). Tego typu deser uwielbiamy jeść z możliwie szerokich naczyń z bardzo ważnego powodu. Po prostu mamy więcej pysznej cukrowej przypalonej skorupki do schrupania:).

Kawowe creme brulee


(2 porcje dla łasuchów lub 4 normalne)


3 jajka
100 ml śmietany kremówki *
100 ml świeżo zaparzonej kawy espresso*
5 łyżek cukru
łyżka ekstraktu z wanilii (lub np ulubiony alkohol pasujący do kawy)
1 łyżka brązowego cukru - na skorupkę

Rozgrzałam piekarnik do 150 stopni C wraz z blachą wypełnioną na wysokość ok 1 cm wodą.
Ubiłam śmietankę z cukrem, dodałam do tego jajka i gdy krem był wymieszany wanilię i całość zalałam gorącą kawą. Chwilę pomieszałam na małych obrotach i przelałam do naczyń do zapiekania. Wstawiłam naczynia na blachę z wodą. W piekarniku krem spędził ok 40 minut.
Tuż przed podaniem posypałam wierzch deseru cukrem i przypaliłam go palnikiem. Po chwili przebijaliśmy pękającą z delikatnym chrzęstem skorupkę. Było pysznie:)

*Jeśli nie parzycie w domu espresso a używacie kawy rozpuszczalnej - to możecie użyć 200 ml śmietanki i 3 łyżeczek kawy rozpuszczonych w odrobinie wody. Ale ja wolę smak prawdziwej kawy:)



Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...