Już się chwaliłam palnikiem. Od kiedy go mam przypalam różności. Najmniej zachodu to po prostu na dnie miseczki odrobina dżemu (oczywiście domowego) lub kilka plasterków banana lub karmelizowane jabłka, na to nałożona łyżka gęstego jogurtu greckiego posypana cukrem. Minutka operowania palnikiem i można postukać łyżeczką i delektować się karmelizowaną skorupką.
W weekend postanowiłam zrobić prosty deser Nigelli. Ściślej mówiąc wariację na temat jednego z jej deserów.
Deser wymaga oczekiwania - ale jest banalnie prosty
Deser jogurtowy z bananami
(ilość porcji zależy od wielkości naczyń i apetytu jedzących)
4 łyżki gęstego jogurtu greckiego
2 łyżki śmietany 18% - następnym razem użyję kremówki
łyżeczka cukru
25 ml białego rumu
łyżka płatków migdałowych
łyżeczka wiórków kokosowych
1 banan
4 łyżeczki brązowego cukru
W blenderze miksuję jogurt z migdałami i kokosem. Śmietankę ubijam z cukrem, jogurtem i rumem do zgęstnienia. Zajmuje to chwilę. (Nie dodawałam zbyt dużo cukru bo przecież potem cukier idzie na wierzch).
Do miseczek (lub szklaneczek) na dno wkroiłam banana - plasterki posypałam odrobiną cukru i skropiłam rumem (to nie jest konieczne - ale pyszne). na to nałożyłam krem jogurtowy, zafoliowałam i całość wylądowała w lodówce.
Następnego dnia posypałam każdą porcję brązowym cukrem i skarmelizowałam.
Było smakowite:)