Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 grudnia 2014

Świąteczny szybki deser

Za namową Just Mousse przygotowałam dwie propozycje na nadchodzące święta. Obie proste i szybkie - bo na takie miałam czas.:) 
Just Mousse to o prostu przeciery owocowe z odrobina cukru, skrobi ryżowej i witaminy C. Produkowane są z polskich owoców (nie mówię oczywiście o bananowym:)). Wolne od glutenu i co ważne dla niektórych - wegańskie:). 
A co było dla mnie ważne? Po prostu mi zasmakowały na tegorocznych targach Natura Food. Co więcej produkowane są w pobliskich Pabianicach. Dla mnie bomba:).

wtorek, 16 września 2014

Sernik z palonym masłem i.. kilka słów

Nie było mnie długo i dlatego uważam, że należą Wam się słowa wyjaśnienia.

W moim życiu wydarzyło się kilka rzeczy dobrych ale zmienaijących wszystko.

Po pierwsze przeprowadzka. Super sprawa, piękna okolica i ... cień. Nie umien robić ładnych zdjęć a brak ładnego światłą mi to jeszcze utrudnia. Uważam że zasługujecie na możliwie ładne zdjęcia i nie zawsze jestem zadowolana na tyle by to opublikować.
Po drugie i najważniejsze - zostałam mamą małej cudownej istotki. Mam piękną córeczkę Anię i to jej poświęcam cały swój czas.
Ciąża to temat być może na osobny wpis - ale kuinarnie było trudno - najpierw ciągłe mdłości - potem dieta cukrzycowa.  Efektem było  minus!!! osiem kilogramów po ciąży:).

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Tarta z truskawkami - prościej się nie da.




Prawdę mówiąc da się  (to nawiązanie do tytułu posta)- wtedy trzeba iść i kupić albo czekać aż jakaś dobra dusza zlituje się nad nami i dostarczy nam truskawkowe cudo.
Jeśli jednak chcesz zrobić tartę samodzielnie to właśnie ten przepis polecam na pierwszy raz.
To kolejna tarta z truskawkami na moim blogu wcześniejsze przygotowałam w oparciu o przepyszny krem cukierniczy, ta jest nadziana prostym kremem z mascarpone i białej czekolady.
Jej przygotowanie maksymalnie uprościłam - to znaczy zamiast klasycznego kruchego ciasta - użyłam mojego łatwego ciasta na bazie mąki kukurydzianej. Całość działań to ok 1 h - wliczając w to pieczenie. Ciasta nie trzeba ani schładzać ani wałkować. Polecam i zapraszam.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Szybkie ciasto z zapasów


Idzie nowe. 
Stragany zapełniają się cudownymi, pachnącymi soczystymi owocami.
A ja jeszcze mam trochę zachomikowanych zeszłorocznych skarbów w zamrażarce. Co robię? 
Kompot - oczywiście, coś jeszcze?
Tak - ciasto. Proste, szybkie i baaardzo smaczne.
Ładnie przyozdobione może być nawet tortem. Jednak najbardziej lubimy je po prostu - lekko posypane cukrem pudrem.
Całość nie jest bardzo pracochłonna. To po prostu biszkopt z bardzo prostym kremem z serka , białej czekolady i malin.
Lubię dodać zamrożone maliny i ciasto zostawić na 3 h w temperaturze pokojowej. Rozmrażające się owoce barwią krem na różowo.
Jest pysznie.

Poniższy przepis na biszkopt wykorzystuję od wielu lat. Bez żadnych czary mary udaje się . Ważne jest to by doskonale ubić jajka. To cały sekret.


środa, 5 czerwca 2013

Grilluję ,,, brzoskwinie też.

W ubiegłym roku odkryłam doskonały smak zapieczonych z serkiem brzoskwiń. Cudownym smakiem miękkich brzoskwiń chciałam podzielić się też na grillu z Rodzicami. 
Pierwsze brzoskwinie jeszcze nie są idealne ale dodałam im smaku skarmelizowanym  brązowym cukrem i mocno owocowa oliwą a całość podkręciłam kolendrą i pieprzem.
Zapraszam:)

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Grilluję.... ser też

Grillowanie latem to właściwie obowiązek. A ja jestem bardzo obowiązkowa:):):) (to info dla tych którzy mnie nie znają bo cała reszta zna prawdę:):):)). 
Dzisiajszy przepis to propozycja bardziej wykwintna niż zazwyczaj proponuję. Połączenie deseru i dania serowego. 
Wariacja na temat popularnego grillowanego sera z owocami (żurawiną). Tutaj użyłam jednak lekko pikantnej owocowej salsy o bogatym ale orzeźwiającym smaku i glassy balsamicznej.
Polecam:)

wtorek, 9 kwietnia 2013

Bezy z .....



Chrrrrupiące, 
kruche, 
słodkie, 
lekkie.

 BEZY!!!!

Kawowe, czekoladowe.
Sposób na białka po pieczeniu świątecznych ciast, placków, bab , mazurków:)
Bezy domowe. Ich wykonanie jest proste jeśli pamiętamy proporcje:

1 białko - 60 g cukru  i bardzo starannie ubijemy pianę. W tej robocie niestety nie ma drogi na skróty - ale bez obaw to nie jest trudne:)  szczegółowy opis zamieściłam Tutaj 

Bezy piekę dla mojego K. On je uwielbia i nie mogą być wilgotne czy ciągnące w środku. Muszą być całkowicie suche, bardzo chrupkie. 
Od razu zaznaczam - nie są idealne w wyglądzie bo nie mam cierpliwości do precyzyjnego nakładania piany i zazwyczaj używam łyżki. Ale w tym tez tkwi ich urok..tak się pocieszam:)

poniedziałek, 11 marca 2013

Karmelowe mleczko czyli złocisty flan


Płynne złoto otula słoneczny krem - tak właśnie widzę ten prosty deser. 
To flan - zwany również flanem karmelowym , crème caramel lub po prostu mleczkiem karmelowym. To zapiekany w kąpieli wodnej krem z jajek, cukru i mleka z wanilią. Tylko i aż tyle. Pyszny, prosty i bardzo efektowny.  Dla mnie wspomnienie Hiszpanii,  gdzie właściwie prawie zawsze po obiedzie  decydowałam się na ten przysmak. Można go tam kupić w większości sklepów, ale najlepsze są takie serwowane przez małe rodzinne restauracyjki - samodzielnie przygotowane , czasem krojone nożem z dużej blachy.
Jest to trochę lżejsza, odwrócona wersja crème brûlée - tam mamy zapieczoną chrupiącą skorupkę, tutaj  kusząco aksamitny lejący karmel.
Ten pyszny deser występuje chyba na całym świecie. U nas również: to staropolskie mleczka które uchodziły za "...zdrowe, pożywne, lekko strawne i bardzo delikatne w smaku..."*. I tej wersji się będę trzymać:)

niedziela, 3 marca 2013

Chcę coś chrupiącego!

Najlepsze pomysły są często dziełem przypadku. Tak było z tym deserem. Oglądaliśmy wczoraj archiwalne odcinki "Makłowicza w podróży" (to nasz ostatni nałóg) gdzie w Austrii zajadał się strudlami. I moje K. powiedział "Chcę takiego i żeby bardzo chrupał!
Zrobienie samodzielnie ciasta na strudel ... Nie, to zbyt pracochłonne.  Zaczęłam przekonywać moje K. ze to nie jest najlepszy pomysł, ale on nie dał za wygraną i pochlebstwami nakłaniał mnie do podjęcia wysiłków, cały czas podkreślając chrupanie i w końcu przypominając o cieście filo. Wystarczył telefon do przyjaciół, którzy właśnie do nas jechali i prośba o odwiedzenie sklepu gdzie to ciasto jest na 100 %.
Ja już kroiłam jabłka i zasypywałam je cynamonem tak jak robiłała to moja mama. Wizualnie strudel nie wyszedł  idealnie (po prosu popękał) ale wyglądał i tak bardzo apetycznie , pachniał jak marzenia a smakował bosko. Będę ćwiczyć zręczność zawijania za pomocą ścierki - może kiedyś pokaże ładnego strudla.;)
Ciasto jest idealne na koniec zimy, dużo aromatcznych  jabłek w bardzo chrupiacej otoczce. Niezbyt ciężkie, bardzo łatwe. Polecam.



piątek, 8 lutego 2013

Czekoladowo mi....





"Jak być domową boginią" - kultowa dla wielu książka Nigelli Lawson od niedawna cieszy mnie i moje K. Wiem, to nie jest nowość ale warto ja mieć i korzystać . Przetestowałam juz co nieco z niej a dziś przepis na  "Babeczki ze stopionej czekolady".
Zródło: http://wysylkowa.pl/ksiegarnia/
Zrobienie ciastka  z kusząco wypływającym czekoladowym środkiem wydawało mi się bardzo trudne i... Nigella pokazała mi że to banalnie proste. Co więcej można przygotować je wcześniej lub  właściwie od ręki. Składniki większość z nas ma w spiżarce. 
Zredukowałam znacząco ilość cukru - i taką wersję podaję smakowała nam o wiele bardziej i moim zdaniem była bardziej czekoladowa:)
Polecam na spotkanie z przyjaciółką przy kawie (razem stanowią idealny duet), na romantyczną kolację (WALENTYNKI?)  i elegancki deser.
Nie są idealne piękne ale ich urok tkwi w prostocie oraz zniewaląjacym intensywnym  smaku.
Do dzieła.

środa, 16 stycznia 2013

Rogaliki - domowy smak

Wracam po długiej nieobecności. Nie ukrywam bardzo brakowało mi pisania, blogowania- chyba tak bardzo jak codziennego dostępu do internetu:).
Ale nie marudzę - jestem baaaardzo szczęśliwa - wszystko powoli układam na półkach i ciesze się z każdego dnia w nowym miejscu:)
Przez ten czas gotowałam i piekłam nasze ulubione i sprawdzone smakołyki ale też troszeczkę eksperymentowałam.  - o tych działaniach w kolejnych wpisach:)
W mojej kuchni zaszły też drastyczne (dla mnie) zmiany - do wyjaśnienia problemów zdrowotnych całkowicie ze swojej diety wykluczyłam mleko - i uczę się smaku np drożdżówki na wodzie. Smakuje inaczej - uwierzcie mi:)

Na nowy początek - klasyczne pyszne rogaliki. 

niedziela, 14 października 2012

Najlepszy sernik jaki upiekłam



Mam kłopot -nie jem sera krowiego  i jak się domyślacie nie jem również serników. Jaki więc jest sens dzisiejszego wpisu? I czy nie przesadzam tytułem?
Otóż wpis ma sens - bo serniki umiem i lubię piec a ten jest naprawdę wyjątkowo pyszny.
Klasycznie upieczony, niezwykle puszysty.- Nie jest zbyt wyszukany raczej po prostu najlepszej jakości składniki w klasycznym cieście.
Upiekłam go specjalnie dla bardzo drogich mi osób - właśnie wrócili z Camino i jestem pod wielkim wrażeniem ich wyczynu.  Kilkaset kilometrów na nogach w słońcu i deszczu.
Zasłużyli na sernik. Zasłużyli na bardzo dobry sernik - i taki właśnie dostali. Najlepszy.

Przepis jest mój. Udoskonalony w trakcie 20 lat pieczenia serników. Lekko zaskakuje fakturą. Polecam.
W trakcie pieczenia i jeszcze długo później cały dom pachnie tym słodkim zapachem masła, wanilii i migdałów - ale i tak wiadomo że to sernik:)

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Latem lubię tarty - przepis




I jesienią, zimą i na wiosnę też. Każda pora roku kusi innym smakiem. Teraz są to ostatnie porzeczki i maliny.

Tarta jest bardzo prosta. 
Ciasto przygotowane wg mojego przepisu i krem z mascarpone i białej czekolady. Niby banał. Niby nic takiego. A jednak daje przedsmak raju. 

Zapraszam na ciasto upieczone na imieniny mojej przyjaciółki. Świetnie sprawdziło się przewiezione w upale kilkadziesiąt kilometrów, ładnie się pokroiło i równie ładnie zjadło.
To kolejny pomysł na wykorzystanie mojego ciasta. Znów doskonale się sprawdziło. Stanowiło solidną i chrupiącą bazę do tarty spożywanej na świeżym powietrzu.

czwartek, 26 kwietnia 2012

Już jest!!!! RABARBAR





Rabarbar pojawił się na rynku!!!! Oczywiście został zakupiony. Z braku czasu przygotowałam go w najprostszy sposób. 
Owoce zapiekane pod kruszonką to przysmak podpatrzony dawno temu w jakimś programie kulinarnym - angielska nazwa to crumble . Olśnienie - nie trzeba piec ciasta by zjeść to co najlepsze - owoce i kruszonkę ( przyznaję się wyjadałam kruszonkę z ciasta i wydłubywałam czasem owoce;)). I znów to co lubię w kuchni najbardziej - minimum wysiłku i maksimum smaku. Właściwie można użyć dowolnych sezonowych lub mrożonych owoców, eksperymentować z kruszonką. Składniki zawsze większość z nas ma w domu. Uważam że to jeden z idealnych deserów na koniec rodzinnego obiadu lub kolacji z przyjaciółmi. Jego zrobienie nie wymaga ani umiejętności ani wysiłku. Ilość składników zależy tylko od Was.

Kruszonka powstała w dwóch wersjach.


Crumble z rabarbaru z pomarańczami 
czyli kruszonka z rabarbarem
kruszonka
ekstrakt waniliowy

Przygotowałam miseczki żaroodporne. Owoce wymieszałam z karmelem, na wierzch położyłam masło skropiłam wanilią a całość posypałam kruszonką. Piekłam w 170 stopniach ok 30 minut. Lekko kwaskowe - aromatyczne delikatne.



Crumble rabarbarowo truskawkowe czyli kruszonka z rabarbaru i truskawek


3 łodygi rabarbaru obrane i pokrojone na małe kawałki

garść przepołowionych truskawek
łyżka masła pokrojona na małe kawałki
łyżka brązowego cukru
łyżka migdałów w płatkach
duża szczypta pieprzu czerwonego
kruszonka
ekstrakt waniliowy


Przygotowałam miseczki żaroodporne. Owoce wymieszałam z cukrem, pieprzem i migdałami, na wierzch położyłam masło skropiłam wanilią a całość posypałam kruszonką. Piekłam w 170 stopniach ok 30 minut.


Kruszonka

4 łyżki płatków migdałowych
4 łyżki cukru
4 łyżki mąki
1\3 kostki masła


Wszystko rozetrzeć palcami na kruszonkę.

Kwiecień plecień: przeplatamy smaki

Rabarbar: zbieramy przepisy przed sezonem

wtorek, 3 kwietnia 2012

Bo lubimy kawę


Kilka dni temu upiekłam tartę cytrynową. Wspaniała ! Ale moje K. stwierdził, że zbyt kwaśna. On woli delikatniejsze smaki. Uruchomiłam wyobraźnię i zaczęłam wyliczać czym można zastąpić cytrynę. Na dźwięk słowa kawa - rozbłysły oczy mojego K. i stwierdził. Tak, tak, kawowa. Nie mogłam odmówić tej prośbie. Wczoraj na urodzinowy deser zrobiłam specjalnie tylko dla Niego kawowe creme brulee. 
Przepis wymyśliłam sama - proporcje były na oko. Wyszło pysznie:). Tego typu deser uwielbiamy jeść z możliwie szerokich naczyń z bardzo ważnego powodu. Po prostu mamy więcej pysznej cukrowej przypalonej skorupki do schrupania:).

Kawowe creme brulee


(2 porcje dla łasuchów lub 4 normalne)


3 jajka
100 ml śmietany kremówki *
100 ml świeżo zaparzonej kawy espresso*
5 łyżek cukru
łyżka ekstraktu z wanilii (lub np ulubiony alkohol pasujący do kawy)
1 łyżka brązowego cukru - na skorupkę

Rozgrzałam piekarnik do 150 stopni C wraz z blachą wypełnioną na wysokość ok 1 cm wodą.
Ubiłam śmietankę z cukrem, dodałam do tego jajka i gdy krem był wymieszany wanilię i całość zalałam gorącą kawą. Chwilę pomieszałam na małych obrotach i przelałam do naczyń do zapiekania. Wstawiłam naczynia na blachę z wodą. W piekarniku krem spędził ok 40 minut.
Tuż przed podaniem posypałam wierzch deseru cukrem i przypaliłam go palnikiem. Po chwili przebijaliśmy pękającą z delikatnym chrzęstem skorupkę. Było pysznie:)

*Jeśli nie parzycie w domu espresso a używacie kawy rozpuszczalnej - to możecie użyć 200 ml śmietanki i 3 łyżeczek kawy rozpuszczonych w odrobinie wody. Ale ja wolę smak prawdziwej kawy:)



sobota, 18 lutego 2012

Karmelowe słodko - słone ciasto z jabłkami po raz drugi


Smak "Bretońskiego ciasta maślanego" zauroczył mnie tak bardzo, że nie mogłam się powstrzymać przed powtórzeniem. Słono  słodki karmelowy smak podbił moje serce i podniebienie. 
Idealnie skomponowało się z jabłkami i właśnie w tym kierunku powędrowały myśli mojego K. Gdy musiał wybrać urodzinowe ciasto dla swojej Mamy - wybór wydawał się oczywisty.
Był to strzał w dziesiątkę. Słodko - słone ciasto z jabłkami w waniliowym karmelu i orzechami.
Dzisiaj wariacja na temat połączenia Kouign Amann i Tarty Tatin. Zapraszam.


Słodko - słona Tarta Tatin z Bretońskim ciastem maślanym

Ciasto
200 g maki pszennej
140 g solonego masła -lub zwykłego masła wymieszanego z solą morską
120 ml wody
14 g świeżych drożdży
140 g cukru - użyłam drobnego kryształu
pół łyżeczki soli morskiej - niekoniecznie ale warto:)

Jabłka
100 g cukru
3 średnie jabłka
50 g masła 
garść orzechów włoskich
pół laski wanilii
pół łyżeczki soli morskiej

Ponadto na wierzch
50 ml wrzącej wody
2 łyżki cukru
łyżeczka masła


Wszystkie składniki muszą mieć temperaturę pokojową. Drożdże mieszam z łyżką cukru i łyżka mąki oraz letnią wodą odjętych ze składników ciasta. Odstawiam na 20 minut. W tym czasie rozbijam masło wałkiem by było miękkie.
Resztę mąki wsypuję do miski i mieszam ją z wyrośniętym zaczynem. Dobrze wyrabiam na gładkie , nie lepiące się ciasto. Odstawiam na 30 minut do wyrośnięcia. 
Na mocno omączonym blacie rozkładam ciasto i wałkuję je na prostokąt o grubości ok 1 cm.  Rozkładam masło na całej powierzchni i posypuję cukrem. składam na 3 części (jak list urzędowy) i wałkuje na prostokąt i jeszcze raz składam. Wkładam do lodówki na pół godziny. Wyjęte z lodówki ciasto wałkuję na kwadrat którego boki składam do środka i wałkuję je na kształt koła. Zostawiam do wyrośnięcia przez 30 minut.
W tym czasie zajmuję się jabłkami. Jabłka, najchętniej szare renety, dokładnie myję i kroję na ósemki. Nie obieram bo uwielbiam skórkę ale decyzja należy do tego kto piecze.
W stalowym ganku o grubym dnie rozpuszczam cukier i karmelizuję go na złoty kolor. Wrzucam masło i ósemki jabłek. Dorzucam ziarenka wyskrobane z laski wanilii i orzechy. Smażę aż jabłka będą oblepione karmelem - ok 2 minut. - muszą pozostać w kawałkach.
Okrągłą foremkę wykładam papierem do pieczenia - również boki - aby zapobiec wypłynięciu karmelu i oszczędzić sobie skrobania foremki. Na dnie foremki układam jabłka, pomiędzy wciskając kawałki orzechów. Zostawiam brzegi wolne. Polewam karmelem z garnka i posypuję solą. Na wierzch układam ciasto - wciskając je po bokach do dna - powstanie coś w rodzaju rantu. 
Piekarnik nagrzewam do 200 stopni C i mieszam wodę z cukrem  i masłem (ze składników na polewę). Ciasto smaruję tą mieszanką i wkładam do piekarnika. Piekę ok 30 -35 minut do mocnego zrumienienia.
Jeszcze ciepłe wykładam na talerz -po prostu góra na spód.
Smakowało nam bardzo. 





Przypominam o głosowaniu na moje ciasto. TUTAJ - klikasz głosuję, podajesz adres mailowy, odbierasz link i potwierdzasz swój głos. Najciekawsze komentarze otrzymają 50 zł do DUKI. I nie wyrzucaj maila. Będzie niespodzianka na blogu.

czwartek, 9 lutego 2012

Przypalamy!!! - kolejna odsłona


Już się chwaliłam palnikiem. Od kiedy go mam przypalam różności. Najmniej zachodu to po prostu na dnie miseczki odrobina dżemu (oczywiście domowego) lub kilka plasterków banana lub karmelizowane jabłka, na to nałożona łyżka gęstego jogurtu greckiego  posypana cukrem. Minutka operowania palnikiem i można postukać łyżeczką i delektować się karmelizowaną  skorupką.
W weekend postanowiłam zrobić prosty deser Nigelli. Ściślej mówiąc wariację na temat jednego z jej deserów. 
Deser wymaga oczekiwania - ale jest banalnie prosty

Deser jogurtowy z bananami
(ilość porcji zależy od wielkości naczyń i apetytu jedzących)

4 łyżki gęstego jogurtu greckiego
2 łyżki śmietany 18% - następnym razem użyję kremówki
łyżeczka cukru
25 ml białego rumu
łyżka płatków migdałowych
łyżeczka wiórków kokosowych

1 banan
4 łyżeczki brązowego cukru

W blenderze miksuję jogurt z migdałami i kokosem. Śmietankę ubijam z cukrem, jogurtem i rumem do zgęstnienia. Zajmuje to chwilę. (Nie dodawałam zbyt dużo cukru bo przecież potem cukier idzie na wierzch).
Do miseczek (lub szklaneczek) na dno wkroiłam banana - plasterki posypałam odrobiną cukru i skropiłam rumem (to nie jest konieczne - ale pyszne). na to nałożyłam krem jogurtowy, zafoliowałam i całość wylądowała w lodówce.

Następnego dnia posypałam każdą porcję brązowym cukrem i skarmelizowałam. 
Było smakowite:)



wtorek, 31 stycznia 2012

Przypalamy!!!





Są przedmioty będące obiektem pożądania.
Dla mnie takim był palnik kuchenny.  Marzyłam o nim od kilku lat aż do teraz:).
Dziękuję :)


A co z nim zrobić? Oczywiście oczywistą oczywistość:)
Jakie to szczęście że miałam jajka!
Nie szukałam przepisu, byłam zbyt niecierpliwa. Po prostu otwarłam książkę Nigelli i już gotowałam śmietanę i ubijałam kogel - mogel. Zlew z zimną wodą czekał - ale przydał się tylko do ekspresowego schłodzenia kremu.
Nie była to wersja ortodoksyjna. Nie zapiekałam kremu w niskiej temperaturze, nie chłodziłam kilku godzin w lodówce ale wiecie co?
Był przepyszny! Delikatny, kremowy, waniliowy.
I ta skorupka. Uwielbiam postukać w nią łyżeczką przed złamaniem.

Wybaczcie ekscytację - ale dla mnie to jeden z ulubionych deserów. Robiłam go już wielokrotnie, zdarzało mi się "przypalać" cukier opalarką do okien - taka despaeracja - niestety podmuch gorącego powietrza rozdmuchiwał cukier po całym blacie. Najczęściej zapiekałam krem tuż przed podaniem pod grilem w piekarniku. W tej wersji najlepiej włożyć miskę (lub miseczki) do brytfanki z zimną wodą - krem pozostanie zimny a wierzch się zapiecze:).



Crème brûlée


600 ml śmietany kremówki - użyłam 36%
1 laska wanilii
8 żółtek (koniecznie z jajek klasy "0 " - ja miałam prawdziwe jajka ze wsi)
3 łyżki cukru
6 łyżek brązowego cukru do posypania - można użyć białego


Do wyboru: naczynie do zapiekania o szerokości 20 cm lub 4 płytkie miseczki o średnicy   ok 10 cm mocno schładzam - latem w zamrażalniku zimą można na parapecie;).
Zlew wypełniam do połowy zimną wodą.
Śmietanę z rozciętą laską wanilii gotuję w rondlu z grubym dnem ( używam takiego 2 litrowego) na bardzo małym ogniu.
W tym czasie ubijam żółtka z 3 łyżkami cukru na biały kogel-mogel. Używam do tego miksera stacjonarnego. Gotującą śmietaną zalewam żółtka nie przestając miksować!. Po chwili wszystko przelewam do rondla i gotuję na średnim ogniu cały czas mieszając. Moim zdaniem do mieszania najlepiej nadaje się mała mątewka- zwana też trzepaczką okrągłą.
Gotowanie trwa do czasu zgęstnienia czyli ok 10 minut. Cały czas kontrolujemy sytuacje w rondlu  i mieszamy! Gdyby krem wyglądał że ma się zwarzyć od razu wkładamy garnek do zlewu i bardzo energicznie mieszamy. 
Z kremu wyjmujemy laskę wanilii, - można teraz też wyskrobać ziarenka i wmieszać je do masy - i wlewamy go do przygotowanych naczyń. (Ja się spieszyłam więc schłodziłam krem w zlewie z zimną wodą i już prawie zimny przełożyłam do miseczek.)
Chłodzimy w lodówce a przed podaniem posypujemy brązowym cukrem i karmelizujemy powierzchnię. 
Klasycznie powinnam teraz jeszcze raz go schłodzić - ale pokusa była zbyt silna. :)

Ps. Tak używanie palnika sprawia dziką satysfakcję.





Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...