Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 stycznia 2013

Rogaliki - domowy smak

Wracam po długiej nieobecności. Nie ukrywam bardzo brakowało mi pisania, blogowania- chyba tak bardzo jak codziennego dostępu do internetu:).
Ale nie marudzę - jestem baaaardzo szczęśliwa - wszystko powoli układam na półkach i ciesze się z każdego dnia w nowym miejscu:)
Przez ten czas gotowałam i piekłam nasze ulubione i sprawdzone smakołyki ale też troszeczkę eksperymentowałam.  - o tych działaniach w kolejnych wpisach:)
W mojej kuchni zaszły też drastyczne (dla mnie) zmiany - do wyjaśnienia problemów zdrowotnych całkowicie ze swojej diety wykluczyłam mleko - i uczę się smaku np drożdżówki na wodzie. Smakuje inaczej - uwierzcie mi:)

Na nowy początek - klasyczne pyszne rogaliki. 

poniedziałek, 2 lipca 2012

Samotne śniadanie


Bardzo rzadko jem sama śniadanie. Wychowałam się w domu pełnym ludzi, celebruję śniadania z moim K. a na wakacjach ucztujemy śniadaniowo z przyjaciółmi. Dlatego gdy mam sama zjeść śniadanie czuję się zagubiona. Szukam pocieszenia. W niedzielę w lodówce znalazłam takie.

1 brzoskwinia
2 platerki serka koziego z miodem
łyżeczka miodu eukaliptusowego
klika listków miety
różowy pieprz

Przepołowione brzoskwinie polane połową miodu zapiekłam 5 minut w gorącym piekarniku. W miejsce po pestce włozyłam serek, oprószyłam pieprzem, posypałam mięta i polałam midem. W termoobiegu papiekłam 3 minuty a potem ... no cóż po prostu zjadłam.
Sadzę ze będzie to idealna przystawka lub deser na lato:) lub śniadanie:)




piątek, 1 czerwca 2012

Śniadanie na deszczowy dzień czyli bułka z truskawkami


U mnie za oknem pada. I zimno. I ogólnie mało przyjemnie. 
Zdecydowanie nie jest to ciepły letni deszcz, ani burza, którą uwielbiam. 
Marudzę. 

Na szczęście mam bułkę drożdżową. Bułką nazywam ciasto drożdżowe upieczone w keksówce - ciasto bez żadnych wymyślnych dodatków. Tak to ciasto nazywa moja Babcia i tak mi zostało. Piekę ją przy okazji placków z owocami według tego przepisu.

Bułka drożdżowa jest właściwie polską odmianą swojej francuskiej kuzynki czyli brioche :). Traktuję ją jako najbardziej obok biszkopta uniwersalne ciasto. 
Zaraz po upieczeniu - jeszcze lekko ciepłą kroimy i smarujemy masłem. Nic więcej nie potrzebuje - pełnia smaku - lekko waniliowa idealna. Do tego kubek dobrej herbaty lub kawy.


Na drugi  dzień pokrojona w kromki jako kanapka z masłem i truskawkami. Śniadanie z dzieciństwa. Wtedy był najlepszy rogalik maślany z miejscowego GS - teraz nie ma już takich więc wykorzystuję bułkę. Gdy jakimś cudem bułka zostanie - to wtedy stanowi idealną bazę do tostów, tostów francuskich i zapiekanek chlebowych.

Wczoraj Bocado pisała o chlebie z jabłkiem jako śniadaniu z dzieciństwa. Moniczka wspomniała o chlebku razowym z twarożkiem i kiwi. To nasze wspomnienia  - a Wasze? Czy robicie kanapki owocowe? I jakie kompozycje były waszymi ulubionymi?
U mnie wciąż nr 1 to poniższy zestaw.


czwartek, 31 maja 2012

Szparagi na śniadaie



Bardzo szybki wpis - tak jak szybkie są śniadania.  Znów raczej podpowiedź niż przepis -ale było bardzo, bardzo smacznie.

Sadzone jajo z zielonymi szparagami z patelni

Szparagi zielone
jajko
speck
biała część dymki
chleb na zakwasie
masło
sól, pieprz

Szparagi chwilę grillowałam na rozgrzanej patelni, po ok 4 minutach dodałam speck i z boku dymkę. Gdy speck był już chrupiący wbiłam jajka na dymkę i na małym ogniu pod przykryciem smażyłam do ścięcia białka. 
Chleb na zakwasie upiekłam w tosterze.
Idealne  śniadanie - w 7 minut:)
Najbardziej polubiłam smak szparagów maczanych w półpłynnym żółtku - lekko oprószonym pieprzem. 
Polecam jako odrobinę luksusu w środku tygodnia:) .

Inne moje przepisy ze szparagami:





Szparagi na stół




czwartek, 17 maja 2012

"Koko, koko, omlet spoko"

Odkąd mam mojego kiciusia omlet to śniadanie najmniej problemowe ze wszystkich. Jajka wbijam do miksera, dosypuję cukier a potem mieszam z mąką. Dzisiejsza wersja nie wymaga odwracania, precyzji, jest po prostu idealna na leniwe śniadanie po ciężkim wieczorze;) Robię go prawie z zamkniętymi oczami. Nie można się pomylić.
Moje K. zaparza kawę. Ja bez wysiłku wlewam na patelnię masę i po 5 minutach jedyny problem to czy mamy jeszcze ten pyszny dżem z czernic od Mamy?
Z jakiegoś powodu najlepiej sprawdzają się tutaj lejące dżemy, nasączające lekkie ciasto leśnym aromatem.
Ponieważ to bezproblemowe śniadanie to nie będę się zbytnio rozpisywać;) ale wybaczcie nie mogę się oprzeć "Koko, koko, omlet spoko" :):):):)

Do przygotowania potrzebna jest bardzo duża patelnia (używam żeliwnej) którą można wstawić do piekarnika. Piekłam go też w ceramicznej foremce porządnie wysmarowanej masłem i nagrzanej w piekarniku. Jeśli nie masz dużej patelni użyj 4 jajek lub podziel ciasto. 
Zasada jest stała 1 jajko = 1 łyżeczka cukru =1 łyżeczka mąki,

Bezproblemowy omlet biszkoptowy


(dla 2 osób)

5 - 6 jajek ekologicznych
5- 6 płaskich łyżeczek cukru
5 -6 płaskich łyżeczek mąki
szczypta soli
2 łyżki płatków migdałowych - niekoniecznie
łyżeczka oliwy
łyżeczka masła (lub 2 łyżeczki masła klarowanego wtedy nie używam oliwy)
wymiennie ale niekoniecznie
ekstrakt waniliowy- łyżeczka
otarta skórka z połowy cytryny

Piekarnik nagrzewam do 200 stopni C.
Jajka wbijam do misy miksera stacjonarnego - ale jeśli takiego nie macie to oddzielnie należy ubić białka a dopiero potem dodać żółtka). Ubijam na małych obrotach i dodaję sól i cukier. Zwiększam obroty na maksimum (to budzi zwłaszcza jeśli obok moje K miele kawę) Gdy masa jest już bardzo jasna , prawie sztywna i puszysta  na średnim gazie stawiam patelnię. Do masy dodaję przesiana mąkę oraz aromat (lub nie jeśli za bardzo jeszcze śpię). Mieszam wszystko ostrożnie ale zdecydowanie największą łyżką jaka mam.  Na patelnię wlewam oliwę i dorzucam masło. Gdy się prawie roztopi kręcę patelnią by całkiem pokryć dno i boki tłuszczem - wrzucam łyżkę migdałów wlewam ciasto i posypuje z wierzchu pozostałymi płatkami. Patelnię wkładam do piekarnika. Po ok 5 minutach omlet jest gotowy. Przypomina biszkopt ale jest bardziej jajeczny (mniej mąki) i jedwabisty w smaku. 
Kroję go jak ciasto na patelni - bo dzięki temu nie stygnie:)
Polewam dżemem i zjadamy:)

Smacznego


Inne moje omlety:


 

niedziela, 15 kwietnia 2012

Cenię prostotę



Dzisiejsze danie to kwintesencja tego co cenię w kuchni. Prostota gdzie każdy składnik jest po to by podkreślić smak pozostałych. Kompozycja idealna. Nie ma nic zbędnego  a całość smakuje niezwykle smacznie.
Zrobiłam na niedzielne śniadanie. Lekki smak zachwycił nas oboje.
Gdy chcecie się rozpieścić, gdy macie ochotę na coś więcej  skorzystajcie z tego przepisu.


To też moja propozycja w kulinarnym konkursie na blog roku. Jeśli podoba Wam się ten przepis proszę o głos tutaj.


Łososiowe gołąbki z jajecznicą
(dla 2 osób)

3 jajka (najlepsze jakie uda się nam dostać - ja użyłam od Babci)
4 duże plastry wędzonego łososia
łyżka śmietany 18%
szczypta soli,
szczypta pieprzu
łyżeczka dobrego masła- użyłam Lurpak Klasycznego
łyżeczka koperku drobno posiekanego
kilka gałązek świeżego koperku do dekoracji
cząstki cytrynki




Plastry łososia przycięłam w równe kwadraty. Skrawki łososia drobno posiekałam. Na patelni rozpuściłam na małym ogniu masło. Jajka lekko rozbełtałam i wlałam na patelnię gdzie smazyłam je na małym ogniu ok 2 minut lekko mieszając łopatką. Gdy jajecznica była prawie gotowa dodałam skrawki łososia, posiekany koperek, śmietanę oraz sól i pieprz. Wszystko dokładnie wymieszałam i nałożyłam na plastry łososia. Uformowałam gołąbki. Każdego nacięłam wsuwając w nacięcie małą gałązkę koperku.
Przed zjedzeniem skropiliśmy je cytryną. Były idealne. A dodatkowo wyglądały naprawdę  uroczo. Te przenikające się pastele...;)


Ja po raz kolejny skorzystałam z przepisu Michela Roux'a tym razem zamieszczonego w książce "Jajka".

czwartek, 23 lutego 2012

Na dobry początek dnia


Często rano robimy sobie małe przyjemności . Takie które nie zajmują dużo czasu, nie wymagają skomplikowanych przygotowań  ale dają pyszny efekt, Jednym z naszych ulubionych polepszaczy nastroju jest pyszny koktajl owocowy zwany smoothie. Do klasycznego dodaje się lód - my dodajemy mrożone owoce - nie rozcieńczamy smaku.
To też jeden z moich ulubionych sposobów na przejrzałe banany:).


Poranny smoothie malinowy

2 bardzo dojrzałe banany
duża garść mrożonych owoców - (tutaj są maliny ale mogą być truskawki, borówki lub mix)
łyżeczka miodu
świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy (ok z 3 dużych)

Do blendera najpierw wrzucam mrożone owoce, na nie wlewam sok i miód a na koniec wkrawam banany. Miksuję do uzyskania gładkiego, jedwabistego napoju. 
Pyszne, zdrowe.

Na zdrowie:)

czwartek, 16 lutego 2012

Kocham orzechy


Dawno, dawno temu moim ulubionym śniadaniem był świeżo odcedzony na durszlaku biały ser, wymieszany z łyżką śmietany i cukrem. Z czasem odkryłam lepszy smak zastępując cukier miodem. Taki serek położony na bułeczce lub kromce chleba - pychota. Serek oczywiście robiła moja Babia z mleka od naszej krowy.
Drugim smakiem podjadanym jako "mam ochotę na coś słodkiego" - były orzechy wyjadane ze słoika z łyżką miodu. Zasłodzenie gwarantowane - ale też pychota.
Ale kilka ładnych lat upłynęło by połączyć ser, orzechy i miód w pyszną pastę.
Najchętniej jem ją na drugie śniadanie. Bez żadnych dodatków. Dodaje energii i syci. 

Ilość składników zależy od apetytu:). Wolę miękki ser - taki bardziej mi smakuje.


Pasta z białego sera, orzechów i miodu



Biały ser- 50 - 70 g
łyżeczka jasnego miodu
łyżka prażonych orzechów

Ser rozgniatam widelcem z miodem i posiekanymi podprażonymi orzechami. Gdy pasta wychodzi zbyt sucha dodaję jogurt grecki lub w ostateczności mleko albo śmietanę- zależy co mam w lodówce.

Wariacją na temat jest łyżka lub dwie gęstego jogurtu greckiego - polanego płynnym miodem i posypanego orzechami. Też bardzo smakowite:).

poniedziałek, 6 lutego 2012

Jedzmy ryby

Dziś znów śniadanko. Proste ale bardzo smaczne. I zdrowe- bo tłuste ryby morskie to skarb dla naszego serca.
Pasta rybna. W dwóch odsłonach w myśl zasady - dla każdego coś dobrego. Z tego co akurat mieliśmy w lodówce. 
Jak widzicie na śniadania jemy nie tylko racuchy, omlety i smażone jajka. Często u nas goszczą pasty. Ta z makreli w dwóch smakach - moje K. nie jada sera a ja uwielbiam ten właśnie smak dzieciństwa. Chociaż przyznaję się - jego pasta też jest przepyszna - a ta żurawina mniam:)


Wersja Agnieszki  czyli moja:)

Pasta z wędzonej makreli i sera


pół wędzonej makreli
10 dkg białego sera
pół małej cebulki
łyżeczka posiekanego koperku - ale tutaj lepiej użyć pietruszki:)
pieprz

W miseczce rozgniatam ser i obraną z ości i skóry makrelę. Dodaję drobno posiekaną cebulkę i zioła. Dosmaczam pieprzem - lubię:) i Gotowe. Używam tłustego białego sera bo jego konsystencja najbardziej mi odpowiada. Z ziół to super smakuje tez szczypiorek, odrobina świeżego listka selera i lubczyk. A teraz czekam na sezon pomidorowy - bo ta pasta  na prawdziwym chlebie na zakwasie z plastrem pachnącego pomidora  smakuje jak poezja:).


Wersja dla mojego K. 

Pasta z wędzonej makreli z chrzanem


pół wędzonej makreli
pół małej cebulki
łyżeczka chrzanu ze słoiczka
łyżeczka posiekanego koperku (chociaż inna zielenina też będzie ok)
spora garść suszonych  żurawin 
duża łyżka śmietany 18%
pieprz

Obraną ze skóry i ości makrelę, rozgniatam widelcem z drobno posiekaną cebulką, chrzanem, koperkiem i śmietaną. Dodaję pieprz i żurawinę i mieszam.  Gotowe.
Najlepsze z prawdziwym chlebem na zakwasie.  Można zostawić resztę w lodówce przykryte folią - smaki się przegryzą i jest przepyszne.



Obie pasty najlepiej smakują nam na pysznym zakwasowym chlebie:)
Smacznego:)

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Śniadanko


Wspaniałe, eleganckie śniadanie można wyczarować w dosłownie w kilka minut. Wystarczy świeżym okiem spojrzeć na zawartość lodówki. Właściwie tym razem znów włączyło się nam śledzenie.

Grzanki z boczkiem i jako w koszulce na rukoli

Garść rukoli
2 jajka
bułeczka ( z zamrażalnika)
kilka plastrów panchetty
sok z cytryny ( ja wolałabym ocet balsamiczny ale.. moje K. nie znosi jego zapachu)
sól. pieprz
odrobina czosnku
po połowie czerwonej i żóltej papryki  (z zamrażalnika, drobno pokrojonej i podpieczonej na oliwie)


Piekarnik włączyłam na 200 stopni C. Rozmrożoną bułeczkę przekroiłam na pół i każdą połówkę wyłożyłam boczkiem. Powstało takie gniazdko. Bułeczki wylądowały w piekarniku. 
A w tym czasie na głęboka patelnię wlałam wrzącą wodę, do której dodałam sól i odrobinę soku z cytryny. Ostrożnie wbiłam jajka na patelnię i zmniejszyłam ogień na minimum.
Jednocześnie podgrzałam paprykę dosmaczając ją odrobinką! czosnku ( w końcu to śniadanko) solą i pieprzem. 
Rukolę skropiłam cytryną.
Gdy bułeczki z panchettą były już chrupiące i rumiane zostały wyjęte z piekarnika i nadziane papryką. Na wierzch położyłam odrobinę rukoli. 
Jajka też  miały już ścięte białko i żółtko o gęstej kremowej konsystencji ale jeszcze płynne. Wyjęłam je za pomocą łyżki cedzakowej odsączyłam z wody i ułożyłam na rukoli. 
Do tego moje K. Zrobiło nam pyszna kawkę. Czas poniżej 10 minut. I tak zwykły deszczowy, zimny dzień od razu stał się jaśniejszy.

piątek, 25 listopada 2011

Bruschetta- nasza ulubiona



Bruschetta - rodzaj grzanki pochodzącej z Włoch.  Świetna na śniadanie, kolację, przystawkę i oczywiście zawsze gdy mamy ochotę na "coś dobrego". Po raz kolejny danie którego siłą jest prostota i dobrej jakości składniki. Od czasów Włoch pozostało mi zamiłowanie do jedzenia bruschetty z porządnych kromek chleba. 
Zakochałam się w tych grzankach pływając barką z długowłosym żeglarzem o pieknym imieniu Salvatore wokół magicznych wysp Tremiti. Jego majtek i  zarazem siostrzeniec wcześniej przytargał w ogromniej torbie termicznej gorące kromki. Już na barce nacierał je czosnkiem, nakładał pokrojone, pachnące słońcem południa pomidory a całość posypywał aromatycznym oregano i polewał oliwą. Po kąpieli w morzu wśród rybek smakowały wspaniale. Zmierzając do brzegu raczyliśmy się jeszcze schłodzonym musującym winem. Ten smak pamiętam do dzisiaj.
Ja bruschettę robię podobnie - podpiekam chleb w tosterze (a dla wiekszej ilości smakoszy w piekarniku), do miseczki wrzucam posiekane pomidory, doprawiam je solą i pieprzem oraz mieszam z porwaną świeżą bazylią. Jeszcze ciepłe kromki nacieram przekrojonym ząbkiem czosnku. Nakładam sałatkę pomidorową i polewam oliwą. Pomidorów powinno być duuużo i muszą być dojrzałe i pachnące.  W zimie używam czasem pomidorków koktajlowych.

Przepis jest bardzo orientacyjny - dobór proporcji zostawiam Wam. Najważniejsze jest cieszenie się tym smakiem.

Bruschetta z pomidorami

3 dosyć grube kromki chleba (dobry chleb pszenny lub pszenno - żytnie na zakwasie)
2 średnie pomidory (można sparzyć i obrać ze skórki)
kilka listków świeżej bazylii lub pół łyżeczki suszonego oregano
ząbek czosnku
2 łyżki oliwy
sól i pieprz

Opiekamy chleb na rumiano. W tym czasie kroimy pomidory, lekko je solimy i pieprzymy oraz mieszamy z porwanymi listkami bazylii. Do mieszanki dodajemy łyżkę oliwy. Chleb nacieramy czosnkiem na wierzch nakładamy mieszankę pomidorową wraz z wytworzonym sokiem ( w nim jest mnóstwo smaku) i polewamy grzanki oliwą. Staramy się zjeść ciepłe:)

Smacznego

wtorek, 22 listopada 2011

Owsianka - śniadanie idealne


Lubicie owsiankę?  Ja tak! Jestem  genetycznie obciążona zamiłowaniem do zup mlecznych na śniadanie. Moja babcia i mama gotowały mi zupy mleczne przez całe dzieciństwo - wtedy numerem jeden był grysik na mleku ugotowany na gęsto z sokiem malinowym lub borówkami ze słoika. A może było to lane ciasto też bardzo geste? Albo ryż na mleku pachnący wanilią lub cynamonem? Szczerze mówiąc uwielbiałam wszystkie te zupy. Może dlatego że mleko było od naszej krowy o niespotykanym imieniu "Malina"? 
Wtedy owsianka też mi smakowała  ale raczej dostawałam ją formie zupy. 
Dziś to owsianka jest numerem jeden. Ale zmieniłam jej konsystencję. Moja musi być! bardzo gęsta. I koniecznie z różnymi dodatkami. Taką owsiankę gotuję od wielu lat - właściwie od czasu kiedy wyprowadziłam się z domu. Często na patelni:). To idealne zimowe śniadanie - daje energię na cały dzień i  pomimo sporej kaloryczności  - bardzo zdrowe.
Kiedyś moja przyjaciółka Ania powiedziała mi że owsiankę należy gotować przynajmniej 30 minut bo wtedy najpełniej korzystamy  z jej zdrowotnych właściwości. Dlatego teraz zalewam ją wodą od razu gdy wstanę - a gotuję po prysznicu:).
Dzisiaj przepis podstawowy i jako dodatek smażone jabłka z miodem i migdałami. Wygląda trochę jak deser i idealnie smakuje:)

Owsianka przepis podstawowy
(dla 1 osoby)

50 g płatków owsianych - nie błyskawicznych ok 6 pełnych łyżek
100 ml wody
100 ml mleka
szczypta soli

Płatki owsiane zalewam wodą w rondelku lub na patelni i zostawiam na chwilę. Po kilku minutach gotuję z solą na małym ogniu, często mieszając. Gdy wchłonie wodę zalewam mlekiem i znów gotuję do zgęstnienia. Gotowe. Podaję albo na płaskim albo na niezbyt głębokim talerzu z różnymi dodatkami.

Jabłka smażone do owsianki

1 jabłko umyte i pokrojone w plasterki (ja kroję na ćwiartki i te ćwiartki na półksiężyce)
1\2 łyżeczki masła
1\2 łyżeczki miodu (użyłam miodu z nawłoci od pana Wody z Paleśnicy) lub mała łyżeczka brązowego cukru
kilka posiekanych migdałów (lub więcej;))
szczypta cynamonu

Masło rozpuszczam na patelni na małym ogniu i układam plasterki jabłek - pojedynczą warstwą. Smażę je do zrumieniania z obu stron i na sam koniec dorzucam posiekane migdały. Jeśli używam cukru a nie miodu sypię go właśnie teraz na patelnię.
Podsmażone jabłka układam na owsiance, polewam miodem i na koniec oprószam cynamonem. 
Smacznego

Jest to danie z serii dzieci też to lubią - sprawdźcie i informujcie o efektach.  
Acha , faceci też takie jedzą - przynajmniej większość mi znanych:).




sobota, 15 października 2011

A dziś na śniadanie....

Zgadnijcie - odpowiedź po południu;)


To nie były pancakesy;) ale placuszki - serniczki.


Jedne z moich ulubionych szybkich placuszków. Moim zdaniem mają same zalety: ich przygotowanie to tylko kilka minut, smażę je bez tłuszczu, są lekkie i puszyste - ale treściwe, delikatne i miękkie, do przygotowania wystarczy miska i rózga.
Przygotować je można w każdym miejscu w którym dysponujemy palnikiem i patelnią. Zazwyczaj wykorzystuję jakiś serek z kubeczka - w tym wypadku była to ricotta, ale używałam też mascarpone, jakiegoś waniliowego, serków kanapkowych, puszystych i twarogu też. Właściwie każdy biały ser  jest dobry. Często używam resztek;)

Te placuszki to kolejna propozycja skierowana również dla dzieci. Miałam przyjemność przygotowywać te placki dla kilku maluchów i zawsze placki znikały z talerzy. Świetne na mazurskich rejsach oraz Tatrzańskich wyprawach na narty. Gotowe w kilka minut więc nim maluchy np zdążą się ogarnąć po sankach mają na stole pyszne placuszki. Zachwycała mnie mała M. która zimą w Białce zdecydowanie preferowała te placki z miodem koniecznie akacjowym.
Gdy do małych smakoszy dosiadają się więksi - bez obaw możemy przygotować większą porcję. 
To mój własny przepis. A dlaczego serniczki? Bo podczas smażenia kuchnię wypełnia kuszący sernikowy zapach, a same placuszki bardzo przypominają w smaku ten cudowny wypiek.
Placuszki "serniczki"
(ok 8 placuszków- 1- 2 porcje)


serek ok 125g 
1 jajko
1 łyżka maki ziemniaczanej
2 łyżki mąki pszennej (można zastąpić orkiszową lub razową)
wanilia (niekoniecznie)
otarta skórka z cytryny lub pomarańczy lub limonki (niekoniecznie)
cukier ok 1 łyżeczki

Dodatki do wyboru:
mus owocowy, świeże owoce, mód, syrop klonowy, syrop owocowy, dżem
Serek dokładnie mieszamy  rózgą z jajkiem, cukrem, wanilią i skórką z cytrusów. Po chwili dodajemy mąkę i dokładnie mieszamy razem wszystkie składniki.  Można też składniki zmiksować lub w ostateczności wymieszać widelcem  - ale jeśli użyjecie twarogu warto go wcześniej dokładnie rozgnieść z odrobiną mleka lub śmietanki. Teflonową patelnię rozgrzewamy ale niezbyt mocno i kładziemy łyżką placuszki. Smażymy na małym ogniu i po chwili odwracamy. Mały ogień jest istotny - pozwala nam nie przypalić placuszków i nie dopuścić do tego by pomimo ciemnej zewnętrznej skórki pozostały surowe w środku.
Podajemy z ulubionym dodatkiem:)

niedziela, 25 września 2011

Racuchy- szybkie śniadanie


Racuchy- smak dzieciństwa. 
Kro z Was ich nie jadł?
Na ogół jedzone  na obiad, podwieczorek lub wczesną kolację.
W letni sobotni poranek gdy chleb dopiero rósł a w kuchni pachniały świeże owoce - racuchy wydały się nam dobrym pomysłem. 
Chwila mieszania - smażenie - i po chwili pulchne, chrupiące placuszki wylądowały na talerzach.
Pyszne solo, rewelacyjne z owocami i dżemem jagodowym od Mamy.

Racuszki na maślance
(ok 20 sztuk)

1 szklanka maślanki
2 szklanki przesianej mąki pszennej
1 jajko
1/2 łyżki cukru
szczypta soli
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
olej do smażenia




Do przygotowania użyłam miksera stacjonarnego, dzięki czemu było to naprawdę mało absorbujące. Oczywiście trzepaczka też się doskonale sprawdzi.Najpierw ubiłam białko i odłożyłam je. Następnie ubijałam żółtko z cukrem, sola i sodą. Do tego wlałam maślankę i wanilię i cały czas miksując wsypałam mąkę . Wymieszałam całość z białkiem - tym razem przy pomocy drewnianej łyżki - bardzo delikatnie aby piana nie opadła. (Najlepiej robić to na 2 razy. Najpierw dodać połowę piany a po chwili resztę- tą zasadę warto stosować zawsze)
Na rozgrzanym oleju smażę owalne placuszki z obu stron na złoty kolor. Dzięki sodzie robią się pulchne i ładnie rosną pomimo braku drożdży.
Na papierowym ręczniku dokładnie odsączam je z tłuszczu. 

Najlepsze są na ciepło z ulubionym dodatkiem. 
A po takim śniadaniu wycieczka na rowerach:):):)

Świetna propozycja dla dzieci - mogą pomagac mieszać i ubijać - oraz wybierać samodzielnie dodatki:)
   

Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...