Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drożdżowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drożdżowe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 maja 2013

Bułeczki nieźle nadziane

Moje ostatnie odkrycie to pospolity chwast a zarazem bardzo zdrowe ziele -POKRZYWA. Niedawno robiłam pyszne pesto z pokrzywy a dziś zapraszam na pyszne, zdrowe bułeczki z pesto z pokrzywy lub z dodat
Bułki pokrzywowe zrobiłam na sasiedzkie spotkanie. I okazało się że nawet sześciolatki nie miały oporów przed zjedzeniem tych zakręconych bułeczek.
Wykorzystałam pszenna mąkę pełnoziarnistą - ale zwykła też będzie bardzo dobra.

czwartek, 28 marca 2013

Zdrowy koszyczek z ciasta - jeszcze zdążysz:)

Ten rok obfituje w piekne wielkanocne ozdoby. Jajka gotowane w naturalnych barwnikach (i nie jest to tylko cebula i buraki). Piekne ciasta, pasztety świateczne. Wykwintne wielkanocne przekąski. Na zaprzyjaznionych blogach świeta aż kwitną. 
Dla mnie numeren jeden jest coś co po raz pierwszy zobaczyłam niedawno. Zobaczyłam i się zachwyciłam. I co więcej zrobiłam. Koszyczek wielkanocny z ciasta. Idealny by udekorować nim świateczny stół i bardzo bardzo piękny. Co więcej całkiem prosty do zrobienia - odrobina zreczności i ulubione drożdżowe ciasto. U mnie takie którego używam do paluchów: pszenno - gryczano -ziemniaczano- oliwkowe. Lekko wytrawne. Bardzo smaczne. Zapraszam.
Jeśli nie masz mąki gryczanej zastąp ją pszenną.:)
Przepis jest mój - ale inspiracje z wielu blogów - tam królują słodkie wypieki w typie chałki - ale ja uznałam ze chlebowe ciasto z dodatkiem oliwy bardziej mi odpowiada.
Zrobienie takiego koszyczka  - a zwłaszcza jego zaplecenie można zlecić pomocnikom. To całkiem ciekawa zabawa:).

poniedziałek, 18 marca 2013

Wielkanocny tort drożdżowy z bakaliami










Tort o którym słyszałam od dzieciństwa. Robiony tradycyjnie przez Ciocię Irenę na Wielkanoc. Słyszałam.. to za dużo powiedziane. Przewijał się we wspomnieniach mojej Mamy jako doskonałość. Specjalność rodziny krakowskich cukierników. Mama jadała go we wczesnej młodości. Przepis zaginął. Pozostało tylko wspomnienie smaku. Idea jest następująca – warstwy drożdżowego ciasta przełożone bakaliami – marcepanem , orzechami, rodzynkami im więcej warstw tym lepiej. Każda odzielna. Tort bardzo czaso i pracochłonny. Wymagający idealnego ciasta drożdżowego – lekkiego ale zarazem wystarczająco mocnego by utrzymać ciężar bakalii.
Zapraszam na wyjatkowy tort składajacy się z 6 warstw ciasta i 5 przełożeń bakaliowych pieczonych razem.

piątek, 18 stycznia 2013

Po prostu ciasto.



Za oknem śnieg i mróz czyli 'Jest zima to musi być zimno'. Nic nie stoi na przeszkodzie by sobie osłodzić te chwile ciastem przypominającym lato.
Lekka tarta - na drożdżowym cieście z owocami. Kwaskowata, owocowa idealna na niedzielny deser. Zrobiłam ją piekąc Rogaliki i wykorzystując owoce które akurat miałam pod ręką. Tak wiem porzeczki nie są sezonowe -ale gdy zobaczyłam je na rynku po prostu nie mogłam się oprzeć. Ciasto było bardzo smaczne - a jego lekkość sprawia że następny kawałek jest dopuszczalny ;)
Zapraszam.

środa, 16 stycznia 2013

Rogaliki - domowy smak

Wracam po długiej nieobecności. Nie ukrywam bardzo brakowało mi pisania, blogowania- chyba tak bardzo jak codziennego dostępu do internetu:).
Ale nie marudzę - jestem baaaardzo szczęśliwa - wszystko powoli układam na półkach i ciesze się z każdego dnia w nowym miejscu:)
Przez ten czas gotowałam i piekłam nasze ulubione i sprawdzone smakołyki ale też troszeczkę eksperymentowałam.  - o tych działaniach w kolejnych wpisach:)
W mojej kuchni zaszły też drastyczne (dla mnie) zmiany - do wyjaśnienia problemów zdrowotnych całkowicie ze swojej diety wykluczyłam mleko - i uczę się smaku np drożdżówki na wodzie. Smakuje inaczej - uwierzcie mi:)

Na nowy początek - klasyczne pyszne rogaliki. 

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Zestaw kibica


Kibic ze mnie marny - nie mam też zwyczaju podjadać w trakcie oglądania telewizji (a ściślej mówiąc - walczę u siebie z tą przywarą) - dlatego zadanie na słone przekąski dla kibiców  w konkursie na kulinarny blog roku było dla mnie wyzwaniem .  Długo myślałam i zrobiłam inspirowane piłką bułeczki nadziewane aromatyczną wieprzowiną i w wersji bez mięsa z serkiem kozim i suszonymi pomidorami . Idealnie pasowały do piwa. Można je było przygotować wcześniej, nie wymagały zastawy i każdy mógł się częstować wtedy gdy miał ochotę.
Dla dziewczyn - kibicek przygotowałam słodko - słone bułeczki idealnie pasujące do piwa orkiszowo miodowego - jedzone chętnie tez przez męską cześć gości. (przepis wkrótce)
Mój przyjaciel - zapalony kibic docenił danie w sobotni wieczór:)
Zapraszam do przyrządzenia i głosowania:) 

Nadziewane czosnkowe bułeczki drożdżowe w dwóch smakach 

Ciasto na bułeczki
500 g mąki pszennej
70 g lekko solonego masła - rozpuszczonego i przestudzone
ok 250 ml wody (można zastąpić mlekiem)
4 żółtka
4 łyżeczki cukru
torebka suszonych drożdży

Nadzienie wieprzowe
40 dkg łopatki wieprzowej
8 dużych liści świeżej szałwii
50 g zimnego masła czosnkowego
50 ml koniaku
ok pół łyżeczki pieprzu
4 plastry szynki parmeńskiej
otarta skórka z cytryny
ok pół łyżeczki soli

Nadzienie z serka koziego
opakowanie śmietankowego serka koziego
6 pomidorków suszonych z oliwy - drobno posiekanych
łyżeczka świeżego tymianku
pół łyżeczki świeżego oregano

Na wierzch
50 - 75 g masła czosnkowego
kilka łyżek natki pietruszki


Przesianą mąkę wymieszałam z drożdżami, cukrem, żółtkami i wodą. Zagniotłam luźne ciasto - pod koniec wyrabiania dodałam ostudzone roztopione masło. Wyrobiłam je bardzo dokładnie przy pomocy miksera. Zostawiłam na ok godzinę do podwojenia objętości.

W tym czasie na grubym sicie dwukrotnie zmieliłam mięso. Na suchej patelni usmażyłam na chrupko drobno pokrojoną szynkę. 
W misce wymieszałam bardzo drobno posiekaną szałwię, skórkę z cytryny, mięso, koniak i masło oraz pieprz i sól.  Mieszałam dłońmi ok 8 minut aż mięso zrobiło się kleiste. Na sam koniec dodałam szynkę.
W małej miseczce widelcem połączyłam serek z pozostałymi składnikami. 
Na talerzyku przygotowałam pietruszkę a małej miseczce rozpuszczone ciepłe masło.

Aby uzyskać kształt półkuli na dnie z dużej tortownicy  umieściłam ceramiczną miseczkę o średnicy  ok 10 cm. Na tym rozłożyłam papier do wypieków i nałożyłam obręcz ze średniej tortownicy. 
Z wyrośniętego ciasta formowałam placuszki nadziewałam je łyżką mięsnej masy lub serka i  dokładnie zlepiałam aby uzyskać kształt bułeczki. Każdą bułeczkę obtaczałam w  maśle czosnkowym a serowe dodatkowo w pietruszce. Bułeczki luźno układałam w formie - starając się by były naprzemiennie  i tworzyły piłkę. Przykryte rosły ok 40 minut. 
W tym czasie nagrzałam piekarnik do 140 stopni. Podrośnięte piekłam ok 20 minut  przykryte papierem i jeszcze ok 20 w 180 stopniach. Na sma koniec pozwoliłam im się lekko zrumienić.
Czosnkowy maślany aromat wspaniale łączył się ze słodkawym ciastem i pikantnym nadzieniem. 



piątek, 1 czerwca 2012

Śniadanie na deszczowy dzień czyli bułka z truskawkami


U mnie za oknem pada. I zimno. I ogólnie mało przyjemnie. 
Zdecydowanie nie jest to ciepły letni deszcz, ani burza, którą uwielbiam. 
Marudzę. 

Na szczęście mam bułkę drożdżową. Bułką nazywam ciasto drożdżowe upieczone w keksówce - ciasto bez żadnych wymyślnych dodatków. Tak to ciasto nazywa moja Babcia i tak mi zostało. Piekę ją przy okazji placków z owocami według tego przepisu.

Bułka drożdżowa jest właściwie polską odmianą swojej francuskiej kuzynki czyli brioche :). Traktuję ją jako najbardziej obok biszkopta uniwersalne ciasto. 
Zaraz po upieczeniu - jeszcze lekko ciepłą kroimy i smarujemy masłem. Nic więcej nie potrzebuje - pełnia smaku - lekko waniliowa idealna. Do tego kubek dobrej herbaty lub kawy.


Na drugi  dzień pokrojona w kromki jako kanapka z masłem i truskawkami. Śniadanie z dzieciństwa. Wtedy był najlepszy rogalik maślany z miejscowego GS - teraz nie ma już takich więc wykorzystuję bułkę. Gdy jakimś cudem bułka zostanie - to wtedy stanowi idealną bazę do tostów, tostów francuskich i zapiekanek chlebowych.

Wczoraj Bocado pisała o chlebie z jabłkiem jako śniadaniu z dzieciństwa. Moniczka wspomniała o chlebku razowym z twarożkiem i kiwi. To nasze wspomnienia  - a Wasze? Czy robicie kanapki owocowe? I jakie kompozycje były waszymi ulubionymi?
U mnie wciąż nr 1 to poniższy zestaw.


poniedziałek, 21 maja 2012

Bułeczki muffinki z owocami



Kilka dni temu pisałam o moim ulubionym przepisie na ciasto drożdżowe. Oto kolejny przykład jego wykorzystania. Wpis bardzo szybki  a bułeczki bardzo udane. To doskonały pomysł na piknik, przyjęcie lub podwieczorek.

Potrzebne nam są : 

  • małe kulki ciasta drożdżowego
  • ulubione dodatki - w tym przypadku owoce sezonowe czyli truskawki i rabarbar
  • cukier perlisty
  • żółtko rozbełtane z wodą
  • forma na muffinki wysmarowana masłem
Formę do mufinek wysmarowałam masłem. Do każdej włożyłam kulkę ciasta wielkości małej moreli lub taką ilość ciasta z zawiniętymi owocami. Posmarowałam żółtkiem i posypałam cukrem. 
Zostawiłam do wyrośnięcia na 40 minut. Piekłam w 180 stopniach C ok 12 minut.
Wyszły wyjątkowo puszyste, lekki i smaczne:)


Polecam.


piątek, 18 maja 2012

Drożdżowe musi być

Tak się składa ze w w mojej kuchni od 3 tygodni królują rabarbar, szparagi i drożdżowe. Była  pizza i kilka razy zwykła drożdżówka z owocami. Tak zwyczajna że długo zastanawiałam się czy dodać jej opis na bloga. Ale przecież to moje ulubione ciasto. Gdybym miała wybrać jeden rodzaj ciasta było by to drożdżowe. Daje tyle możliwości - od bardzo zwyczajnej bułki, do wykwintnych tortów drożdżowych. Pomiędzy znajdują się placki z owocami. W zależności od pory roku i dostępnych sezonowych owoców inny ich rodzaj trafia na  wierzch. Do tego kruszonka i..... muszę powstrzymywać łakomstwo. 
Ostatnio najchętniej dzielę się ciastem z bliskimi. Dzisiaj upiekłam placek  z truskawkami i rabarbarem dla czterech bardzo pracowitych Panów. Z przyjemnością zobaczyłam po 10 minutach prawie pustą blachę. To duża radość:)
Zapraszam na proste ciasto drożdżowe z owocami wiosennymi.

Przepis jest mój własny. Dopracowywałam go od dawna i teraz doskonale się sprawdza jako baza do placów, bułek, drożdżówek:)
Najczęściej piekę ciasto z owocami w tortownicy 23 cm i do tego bułkę w keksówce. Przepis jest wystarczający na taką właśnie ilość.

Ciasto drożdżowe z rabarbarem i truskawkami

3 szklanki maki
30 g drożdży
4 żółtka 
pół szklanki mleka w proszku
5 łyżek drobnego cukru
ćwierć kostki masła rozpuszczonego i ostudzonego
ok 200 ml wody lub mleka czyli patrzymy "ile zabierze"
szczypta soli
wanilia lub skórka otarta z cytryny.

Ważna informacja - ostatnio nie piję mleka więc do ciast dodaję mleko w proszku ale oczywiście można używać zwykłego mleka:).

Na wierzch - 
3 łyżki płatków owsianych
- ok 300 g truskawek pokrojonych
ok 300 g rabarbaru obranego i pokrojonego:)
ulubiona kruszonka
sezam
migdały

Drożdże mieszam z łyżką cukru, łyżką mąki i łyżką wody na gładką pastę. Po 10 minutach dodaję przesiana mąkę, cukier, mleko w proszku, wodę i żółtka. Całość pozwalam wyrobić mikserowi - albo sama zakasuję rękawy. Wyrabiam po 4 -8 minut w 3 turach (4 jeśli mikser - 8 jeśli ja ręcznie). Pomiędzy pozwalam ciastu odpoczywać po ok 5 do 10 minut. W 2 turze na koniec dodaję masło i aromaty w 3 szczyptę soli. Ciasto jest bardzo pulchne i gładkie - ma bardzo miłą jedwabistą strukturę.
Zostawiam je przykryte  na minimum 40 minut ale najchętniej na ok 3h. 
W tzw międzyczasie mogę przygotować owoce i kruszonkę.
Ciasto przebijam i rozciągam na blaszce do pieczenia (jeśli jest to w małej tortownicy to daję 1\3 ciasta a jeśli na dużej prostokątnej (tradycyjnej ) blaszce to ok 2\3.
Na wierzch sypię płatki owsiane (świetnie wchłaniają sok i są zdrowe:)), rozkładam owoce, posypuję kruszonka i ewentualnie sezamem.
Nagrzewam piekarnik do 160 stopni.  
Ciasto lekko podrasta a gdy piekarnik osiąga 160 stopni  wkładam placek i piekę 20 minut. Potem zwiększam temperaturę do 180 stopni i dopiekam ok 10 minut. Na 5 minut przed końcem pieczenia posypuję wierzch migdałami.

Ulubiona kruszonka

3 łyżki płatków migdałowych
3 łyżki maki
3 łyżki cukru kryształu
ćwierć kostki masła
2 łyżki płatków migdałowych

Wszystko rozetrzeć na kruszonkę:)


Rabarbar: zbieramy przepisy przed sezonem

























poniedziałek, 20 lutego 2012

Pomysł na ostatki - bliny






Ostatki - koniec karnawału i rozpoczęcie Wielkiego Postu. Tradycyjnie był on witany śledzikiem o północy w nocy z wtorku na środę. 
Bliny z dodatkiem śledziowym to takie połączenie - smażone placki  symbolizują Zapusty a śledzie to post. Nie zmienia to faktu że danie jest pyszne. Owszem wymaga pracy - ale smak wynagradza trud. Przepis na bliny zaczerpnęłam z bloga Liski. Nie wprowadzałam modyfikacji - bo bardzo nam zasmakowały. Śledzie moje K. przywozi od Mamy, do tego gęsta kwaśna śmietana i mamy ucztę.
Niestety nie mam patelni z zagłębieniami więc moje placki nie wyglądały tak ładnie. I zgadzam się z Liską - zimna wódka to idealny dodatek.



Bliny


ok. 25 sztuk o średnicy 10 cm
Dla 2 osób aż nadto będzie połowa porcji.

Zaczyn:
15 g świeżych drożdży
1 łyżeczka cukru
120 ml letniej wody

Ciasto:
4 jajka
350 ml letniego mleka
80 g masła, stopionego i ostudzonego
220 g mąki pszennej
80 g mąki gryczanej
1/2 łyżeczki soli
do smażenia: masło lub olej roślinny

Zaczyn:
Wszystkie składniki wymieszałam w misce i odstawiłam na 20 minut, by "ruszyły".
Ciasto:
Białka oddzieliłam od żółtek i ubiłam je na sztywną pianę. Odstawiłam. W mikserze stacjonarnym ubiłam żółtka z masłem i mlekiem oraz makami i solą na gładkie ciasto. Dodałam pianę z białek i dużą łyżką dokładnie wmieszałam ją w ciasto . Jak zwykle zrobiłam to w dwóch etapach. Odstawiłam na 2h.  Ciasto bardzo zwiększyło objętość i  stało się rzadkie

Na patelni rozgrzałam masło klarowane (olej roślinny ) i wlewałam  po 1 bardzo dużej łyżce ciasta, formując placuszki. Smażyłam ok. 2 minut z każdej strony. Usmażone przełożyłam z radą Liski do nagrzanego żeliwnego garnka - to zapobiegło wystygnięciu przed końcem smażenia.
Gotowe bliny podałam z kwaśną śmietaną, śledziami i żurawiną.
Jedliśmy je też na słodko z dżemem aroniowym. 



Smacznego!

sobota, 18 lutego 2012

Karmelowe słodko - słone ciasto z jabłkami po raz drugi


Smak "Bretońskiego ciasta maślanego" zauroczył mnie tak bardzo, że nie mogłam się powstrzymać przed powtórzeniem. Słono  słodki karmelowy smak podbił moje serce i podniebienie. 
Idealnie skomponowało się z jabłkami i właśnie w tym kierunku powędrowały myśli mojego K. Gdy musiał wybrać urodzinowe ciasto dla swojej Mamy - wybór wydawał się oczywisty.
Był to strzał w dziesiątkę. Słodko - słone ciasto z jabłkami w waniliowym karmelu i orzechami.
Dzisiaj wariacja na temat połączenia Kouign Amann i Tarty Tatin. Zapraszam.


Słodko - słona Tarta Tatin z Bretońskim ciastem maślanym

Ciasto
200 g maki pszennej
140 g solonego masła -lub zwykłego masła wymieszanego z solą morską
120 ml wody
14 g świeżych drożdży
140 g cukru - użyłam drobnego kryształu
pół łyżeczki soli morskiej - niekoniecznie ale warto:)

Jabłka
100 g cukru
3 średnie jabłka
50 g masła 
garść orzechów włoskich
pół laski wanilii
pół łyżeczki soli morskiej

Ponadto na wierzch
50 ml wrzącej wody
2 łyżki cukru
łyżeczka masła


Wszystkie składniki muszą mieć temperaturę pokojową. Drożdże mieszam z łyżką cukru i łyżka mąki oraz letnią wodą odjętych ze składników ciasta. Odstawiam na 20 minut. W tym czasie rozbijam masło wałkiem by było miękkie.
Resztę mąki wsypuję do miski i mieszam ją z wyrośniętym zaczynem. Dobrze wyrabiam na gładkie , nie lepiące się ciasto. Odstawiam na 30 minut do wyrośnięcia. 
Na mocno omączonym blacie rozkładam ciasto i wałkuję je na prostokąt o grubości ok 1 cm.  Rozkładam masło na całej powierzchni i posypuję cukrem. składam na 3 części (jak list urzędowy) i wałkuje na prostokąt i jeszcze raz składam. Wkładam do lodówki na pół godziny. Wyjęte z lodówki ciasto wałkuję na kwadrat którego boki składam do środka i wałkuję je na kształt koła. Zostawiam do wyrośnięcia przez 30 minut.
W tym czasie zajmuję się jabłkami. Jabłka, najchętniej szare renety, dokładnie myję i kroję na ósemki. Nie obieram bo uwielbiam skórkę ale decyzja należy do tego kto piecze.
W stalowym ganku o grubym dnie rozpuszczam cukier i karmelizuję go na złoty kolor. Wrzucam masło i ósemki jabłek. Dorzucam ziarenka wyskrobane z laski wanilii i orzechy. Smażę aż jabłka będą oblepione karmelem - ok 2 minut. - muszą pozostać w kawałkach.
Okrągłą foremkę wykładam papierem do pieczenia - również boki - aby zapobiec wypłynięciu karmelu i oszczędzić sobie skrobania foremki. Na dnie foremki układam jabłka, pomiędzy wciskając kawałki orzechów. Zostawiam brzegi wolne. Polewam karmelem z garnka i posypuję solą. Na wierzch układam ciasto - wciskając je po bokach do dna - powstanie coś w rodzaju rantu. 
Piekarnik nagrzewam do 200 stopni C i mieszam wodę z cukrem  i masłem (ze składników na polewę). Ciasto smaruję tą mieszanką i wkładam do piekarnika. Piekę ok 30 -35 minut do mocnego zrumienienia.
Jeszcze ciepłe wykładam na talerz -po prostu góra na spód.
Smakowało nam bardzo. 





Przypominam o głosowaniu na moje ciasto. TUTAJ - klikasz głosuję, podajesz adres mailowy, odbierasz link i potwierdzasz swój głos. Najciekawsze komentarze otrzymają 50 zł do DUKI. I nie wyrzucaj maila. Będzie niespodzianka na blogu.

piątek, 3 lutego 2012

Kouign Amann - ciasto Amelii

Po raz pierwszy to ciasto spotkałam oglądając  Amelię. Już wtedy zaintrygowało mnie. Zresztą cały film był magiczny. 
Do jego upieczenia zbierałam się od kilku miesięcy. Intrygowało mnie jak smakuje.  
Słone masło uwielbiam. Zwłaszcza ze świeżym chlebem. Ale nie dodawałam go jeszcze do słodkich wypieków.
Ale co tu dużo mówić. Oto ono. Nieprzyzwoicie kuszące, maślane, karmelowo słodko - słone.


Bretońskie ciasto maślane 
z jabłkami

300 g maki pszennej
200 g solonego masła -lub zwykłego masła wymieszanego z solą morską
180 ml wody
20 g świeżych drożdży
200 g cukru - użyłam drobnego kryształu
pół łyżeczki soli morskiej - niekoniecznie ale warto:)

Ponadto na wierzch:
1 duża reneta pokrojona na ćwierplasterki
50 ml wrzącej wody
2 łyżki cukru
łyżeczka masła



Wszystkie składniki muszą mieć temperaturę pokojową. Drożdże mieszam z łyżką cukru i łyżka mąki oraz letnią wodą odjętych ze składników ciasta. Odstawiam na 20 minut. W tym czasie rozbijam masło wałkiem by było miękkie.
Resztę mąki wsypuję do miski i mieszam ją z wyrośniętym zaczynem. Dobrze wyrabiam na gładkie , nie lepiące się ciasto. Odstawiam na 30 minut do wyrośnięcia. 
Na mocno omączonym blacie rozkładam ciasto i wałkuję je na prostokąt o grubości ok 1 cm.  Rozkładam masło na całej powierzchni i posypuję cukrem. składam na 3 części (jak list urzędowy) i wałkuje na prostokąt i jeszcze raz składam. Wkładam do lodówki na pół godziny. 
Wyjęte z lodówki ciasto wałkuję na kwadrat którego boki składam do środka i jeszcze raz robię to samo.
Ciasto układam na papierze posmarowanym masłem (warto to zrobić by zwiększyć poziom pyszności) i wkładam do kwadratowej foremki. Układam pokrojone na plasterki jabłka o odstawiam do wyrośnięcia na 30 minut.
W tym czasie nagrzewam piekarnik do 200 stopni C i mieszam wodę z cukrem (ze składników na polewę).
Ciasto smaruję wodą z cukrem, na jabłka układam masło i wkładam do piekarnika. Piekę ok 30 -35 minut do mocnego zrumienienia. Pyszne na ciepło i na zimno też wspaniałe. Polecam.
Podobno Bretończycy lubią je bardzo mocno zrumienione.

Przepis jest moją składanką wielu przeczytanych receptur z internetu.
To moja propozycja w konkursie na Kulinarny Blog Roku. . Zapraszam do głosowania:).

wtorek, 24 stycznia 2012

Pączki Pali




Jak styczeń to paczki. Bez dwóch zdań! Kojarzą mi się z Karnawałem, imieninami, Dniem Babci. 
Ciekawe kto z Was odważyłby się w swojej kuchni upiec 400 pączków?
Moja Mama zrobiła to i ... nie był to jeden raz. Co więcej nie szła na skróty. Wszystkie musiały być idealne, przygotowane z jednakową pieczołowitością i staraniem. 
Nie, nie jedliśmy ich w domu :). Te paczki były na zabawę karnawałową organizowaną przez Komitet Rodzicielski.  
Zysk zasilał szkolne konto dzięki czemu mogliśmy jechać na wycieczki szkolne. Ciekawe które Mamy teraz spędziłyby cały dzień w kuchni przy gorących garach (wszak pączki to było tylko jedno z dań) a później noc sprzedając te rarytasy do rana? ...
Pączki to też moje imieniny. I znów Mama w kuchni spędzała pół dnia a ja z kolegami z klasy pochłaniamy pączki. Rekord?  Nie pamiętam już do kogo należał - ale było to 23 paczki!!! W czasie jednego podwieczorku! Wcześniej i później były sanki więc otyłość nam nie groziła;)
Były też spontaniczne pieczenia pączków ze znajomymi. Tak 80 sztuk. W sam raz na wieczór:)

Teraz pączki piecze moja Siostra. Używa tego samego przepisu co moja Mama. 
Ale najpierw kilka uwag!

1) W kuchni musi być bardzo ciepło. Żadnych przeciągów, uchylonych okien itd.
2) Wszystkie składniku muszą mieć temperaturę pokojową ale mąkę podgrzewamy kilka godzin na kaloryferze!
3) Przepis jest na 1kg mąki. Nie wiem jakie paczki wyjdą jeśli zmniejszymy ilość składników. Zwiększać można dowolnie przy zachowaniu proporcji.
4) Deseczki lub stolnice na których układamy pączki przed smażeniem muszą być czyste, suche, ciepłe (ogrzewamy je przy kaloryferach) i lekko dosłownie tylko oprószamy mąką. zbyt dużo mąki na pączkach spowoduje palenie się tłuszczu!
5) Ściereczki muszą być suche i ogrzane.
6) Tłuszczu powinno być sporo ok 4 litrów ( tym razem była to mieszanka oleju rzepakowego i smalcu (2:1). Wykorzystujemy szeroki głęboki garnek z pokrywką lub frytkownicę. Pączki muszą swobodnie pływać a dzięki tej ilości tłuszczu nie ostygnie on i paczki nie wchłoną zbyt dużo oleju. Zapobiega to też przypaleniu.
7) Warto przygotować kilka pokrojonych ziemniaków - gdyby tłuszcz był zbyt gorący wrzucamy je do garnka. - a poza tym można przy okazji upiec frytki;).
8) Musimy tez sobie przygotować talerze wyłożone ręcznikami kuchennymi, łyżkę cedzakową do łowienia pączków.
9) Całość procesu to ok 4- 5 h.
10) Wykorzystujemy najlepsze składniki aby nie popsuć efektów naszej ciężkiej pracy i nie idziemy na skróty.

Do dzieła
Pączki Mojej Siostry - idealne

1 kg mąki pszennej  tortowej + ok 10 dkg (ciepłej , przesianej)
10 żółtek + 1 jajko
10 dkg drożdży
0,5 l mleka (letniego)
otarta skórka z 2 wyszorowanych cytryn + sok z połowy cytryny
10 dkg drobnego cukru
50 ml spirytusu
szczypta soli
10 dkg roztopionego i ostudzonego masła

Nadzienie:
Najlepsze: pół słoika konfitury różanej i 2 łyżki powideł śliwkowych ale możecie użyć innych dowolnych dobrych powideł kub odsączonych konfitur . - Lekko ciepłe!
Do wyboru cukier puder lub lukier:)


Zaczyn:

Letnie mleko mieszamy z łyżką cukru, łyżką mąki i drożdżami. Dokładnie rozrabiamy i zostawiamy na 20 minut. 

Ciasto:

 Żółtka i jajko ubijamy do białości z cukrem i skórką cytrynową i solą. Mąkę 1 kg przesiewamy do dużej miski lub garnka. Dodajemy do mąki żółtka i zaczyn. Wyrabiamy ok 30 minut. Robimy to dokładnie. Gdy dysponujemy siłą roboczą można jej to zlecić - pilnując by się nie obijała. Ciasto musi odchodzić od ręki- jeśli się lepi można dosypywać pozostałą mąkę. Na koniec dodajemy spirytus  i wciąż płynne masło i wyrabiamy jeszcze ok 5 minut. 
Zostawiamy ciasto w ciepłym miejscu do potrojenia! objętości - ok 2 h.

Formowanie pączków:

Musimy sobie przygotować: Stolnicę, wałek, odrobinę mąki, szklankę a najlepiej 2 różniące się wielkością. Coś czym precyzyjnie nałożymy nadzienie.  Deseczki na pączki i ściereczki do przykrycia.

Na stolnicę wykładamy ok 1\5 ciasta (resztę nadal trzymamy przykryte w cieple). Delikatnie odgazowujemy i formujemy placek.  Wałkujemy go do grubości ok 1 cm


 i większą szklanką której boki omączyliśmy wykrawamy kółka ciasta.


Na połowę z nich nakładamy nadzienie. Dokładnie na środek - mniej więcej wielkości czereśni.
Przykrywamy drugim plackiem. Dociskamy palcami wokoło i wycinamy szklanką pączek.






Odkładamy go na deseczkę pod przykrycie. 
Okrawki ciasta wrzucamy na bieżąco do miski z ciastem.
W ten sam sposób postępujemy z resztą ciasta. Ostatnie 2 tury wykrawając mniejszą szklanką.
Pączki powinny znacząco urosnąć, stać się lekkie.Zajmuje to ok 40 minut.
W tym czasie nagrzewamy tłuszcz.

Smażenie:
Sprawdzamy kawałkiem ciasta jeśli nie tonie i zaczyna się rumienić ale niezbyt szybko tłuszcz jest gotowy. Nie wiem jaka to będzie temperatura;).
Do garnka wrzucamy paczki. Bardzo ważne jest by robić to delikatnie i ta część która w czasie rośnięcia była górą była włożona pierwsza do tłuszczu ( pozwoli to tej "dolnej" części ładnie wyrosnąć). Pączki muszą swobodnie pływać więc nie może ich być zbyt dużo ponieważ urosną. Przykrywamy pokrywką i smazymy pod przykryciem 4 minuty. Odkrywamy garnek i patyczkiem odwracamy paczki. Podziwiamy obrączkę i smażymy jeszcze 3 minuty.
 Wyjmujemy i odsączamy na papierowych ręcznikach. Jeszcze ciepłe lukrujemy lub posypujemy cukrem pudrem . Powinniśmy powstrzymać się minimum 5 minut przed zjedzeniem żeby się nie poparzyć.


Smacznego:)












Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...