poniedziałek, 13 czerwca 2011

Najtrudniejszy pierwszy krok...


Kto z Nas nie marzy o domu wypełnionym miłością, ciepłem.?
Zapachem domu idealnego w naszej kulturze jest zapach chleba. Najlepiej upieczonego własnoręcznie, z miłością, dla bliskich nam osób.
Próbowaliście? 
.
.
.
Tak wiem. wymówki znam wszystkie. Mimo to zachęcam. Obiecuję jest bardziej niż prosto. Mało pracy i potrzebne składniki są ogólnie dostępne. Satysfakcja gwarantowana
Poniżej przepis na najłatwiejszy chleb. Prościej się już nie da. 
Od tego zaczynałam. Ale najpierw zapraszam na film:) 
Nawet jeśli nie znacie dobrze angielskiego - idea jest jasno pokazana.






Metoda pieczenia w garnku jest bardzo skuteczna. Jeśli nie dysponujemy takim garnkiem można z powodzeniem użyć rzymskiego lub zwykłej żeliwnej gęsiarki (jeśli nie wiesz co to zapytaj Mamę, Babcię, Ciocię). Rozwiązaniem jest też wcześniejsze mocne nagrzanie grubej blachy będącej na ogół wyposażeniem piekarnika i pieczenie po wcześniejszym spryskaniu piekarnika.

Dla lepszego efektu w chlebach lubię zastępować wodę innym płynem. Maślanka, mleko, jogurt i piwo (każdy rodzaj) dają bogatszy smak i pozwalają urozmaicić nasze wypieki.




Najłatwiejszy chleb pszenny na piwie
(1 mały bochenek)




350 g mąki pszennej zwykłej
50 g mąki razowej (jeśli nie mamy to zastępujemy zwykłą ewentualnie dodajemy 2 łyżki otrębów)
320 g piwa (można zastąpić wodą - ale smak jest ciekawszy z piwem - tutaj użyłam jasnego)
łyżka prażonego sezamu (można pominąć)
10 g soli - ok łyżeczki
10 g świeżych drożdży.


Wszystkie składniki mieszamy w misce i odstawiamy na 12-18 godzin - ja zostawiłam na 14. Tak, ciasto ma być bardzo luźne.
Następnie przekładamy ciasto na blat obficie posypany mąką i składamy na 3 części i jeszcze raz na 3- powstanie taka paczuszka. Ciasto nadal jest luźne ale nie przejmujemy się tym. W zależności od kształtu garnka staramy się aby ciasto było albo okrągłe albo owalne i przekładamy na ściereczkę bardzo dokładnie obsypaną mąką. Następnie przekładamy je ze ściereczką do koszyka do wyrastania/miski/durszlaka. Przykrywamy i odstawiamy do wyrastania na ok. 40-60 minut.
W tym czasie rozgrzewamy piekarnik z wstawionym do niego garnkiem żeliwnym do temperatury 230 stopni C.
Wyjmujemy garnek z piekarnika, wkładamy do niego chleb, przykrywamy przykrywką i wstawiamy do piekarnika.
Po 20 minutach zdejmujemy przykrywkę i dopiekamy kolejne 15-20 minut.
Chleb musi być rumiany, a skórka chrupiąca.
Jeśli pieczemy chleb bez garnka to najlepiej po wyrośnięciu odwrócić go na wyłożoną pergaminem deskę i z tej deski zsunąć do piekarnika. Odwrócić oznacza to ze dół ma być na górze:).
Po upieczeniu studzimy na kuchennej kratce. Najlepszy tego samego dnia. Jeśli trochę zostanie to najrozsądniej przerobić go na grzanki, tosty itd:)

Ten przepis jest mojego autorstwa po upieczeniu wielu podobnych chlebów według przepisów z innych blogów, youtuba itd.

Ciasto po 14 h wyrastania
Przed złożeniem
Po 50 minutach rośnięcia
Po upieczeniu

sobota, 11 czerwca 2011

A może tak ... na piwo?



Lubicie piwo?
Lubicie piwo warzone na miejscu w mini browarze?
A może lubicie piwa pszeniczne, dunkele itd...
Lato nadchodzi, ciepłe dni zachęcają do pójścia na piwo i delektowania się tym smakiem. Dlatego postanowiłam zamieszczać moje opinie o piwach z którymi się stykam  w różnych miejscach.

Na początek CK Browar w moim ukochanym Krakowie. Odwiedziłam to miejsce przez sentyment dla studenckich wypadów .... lat temu. 
Naprawdę chcę napisać coś dobrego - ale to trudne.  No dobrze - to dobre miejsce przed imprezą by szybko wypić piwo i po zebraniu się grupy przenieść się w inne miejsce. Niestety - nie wykorzystana możliwość jaka daje miejsce, tradycja, nazwa i Piwo.

Sala - głośno - nawet bardzo głośno ale nie gwarem wesołych głosów - tylko jakąś muzyką, która skutecznie blokuje możliwość usłyszenia rozmówcy - chyba że chcemy zedrzeć gardło. Sala przez te lata nic się nie zmieniła - może tylko bar bardziej obrósł w barek - przysłaniający największą ozdobę czyli wielkie miedziane kadzie. 

Obsługa - ogranicza się do przyniesienie rury i ... koniec. Byłam w szoku bo z czymś takim dawno się nie spotkałam. ZERO zainteresowania. Pani z obsługi nie przyniosła nam karty, przyjęła zamówienie na rurę i więcej się nami nie interesowała. Nawet rachunek uregulować musieliśmy przy barze.

Jedzenie - o tym że wciąż tam jest restauracja przekonałam się wychodząc a utwierdziłam na stronie internetowej. Nie wiem czy smaczne, nie wiem czy jest bo obsługa nie zaproponowała nic.


Piwo - Jasne z rury. Pite ze zwykłych szklanek 0.33 nie zachwyciło nas niczym. Drożdżowe w smaku - lekko kwaskowate. Być może świeżo warzone ale .... Na drugi dzień miałam wciąż drożdże w ustach. Największy minus to brak Weizena. 
Rura nie jest dobrym wyborem bo bardzo szybko uciekają bąbelki.

Ostatecznie trudno powiedzieć - do tej pory wszystkim polecałam mając w pamięci super strudel i Weizena. Teraz zweryfikuję swoje poglądy- dla tych którzy lubią dobre piwo - nie polecam. Dla tych, którzy piją popularne piwa w puszce i butelce i nie przeszkadza im hałas - super miejsce na początek wieczoru. Wybór należy do Was:).


To moja subiektywna ocena, jeśli macie inne doświadczenia to bardzo dobrze.


CK Browar Sp. z o.o. 
ul. Podwale 6-7 
http://www.ckbrowar.krakow.pl/


Mimo wszystko jedno się potwierdziło- nie ważne gdzie, nie ważne co ważne z kim. Spędziłam miły wieczór. Dzięki chłopaki.:)

Konkurs

Moi drodzy :)

Biorę udział w konkursie organizowanym przez Kulinarny Blog Roku gdzie zgłosiłam mój przepis na Omlet z Truskawkami.
Jeśli podoba Wam się ten przepis  proszę głosujcie na mnie TUTAJ


Dla przypomnienia omlet vel Grzybek wygląda tak:







Truskawkowo mi...





Pani na "Zielonym Rynku" informuje, że sezon truskawkowy zbliża się do końca. Nie wiem jak Wy ale ja jeszcze nie mam dosyć. Czekam na ich soczystość, świeżość i słodycz co roku. I trudno mi się pogodzić że to już koniec...
Dziś tarta truskawkowa z kremem waniliowym.
Tak, smakuje tak dobrze jak myślisz;)


Tarta truskawkowa z kremem waniliowym
(10 porcji niekoniecznie dla 10 osób:))




Ciasto migdałowe do tart:
200 g mąki pszennej
50 g mąki migdałowej (jeśli nie mamy to używamy maki pszennej lub zmielonych migdałów)
100 g zimnego masła pokrojonego w kostkę, niezbyt twardego
75 g drobnego cukru do wypieków - lub cukru pudru
mała szczypta soli
2 jajka

Na stolnicę przesiewamy mąkę pszenną i dodajemy mąkę migdałową, cukier, sól i masło. Rozcieramy wszystko palcami tak aż powstaną grudki - dodajemy jajka i szybko zagniatamy ciasto by było całkiem gładkie. Owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na 1-2 godziny. Max 3 dni. Ciasto można zamrozić.

Pieczenie:
Formę do tart wykładamy papierem do pieczenie - lub smarujemy masłem - i wkładamy do lodówki. 
450 g ciasta rozwałkowujemy na koło o grubości ok 3-4 mm i oblepiamy nim formę. (Jeśli korzystamy z formy z karbowanym brzegiem to ważne jest by wcisnąć ciasto w załamania- dla ładnego późniejszego wyglądu warto by ciasto wystawało 1 mm nad rant foremki.) Wkładamy je do lodówki na 20 minut.
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni C.
Spód ciasta nakłuwamy widelcem, nakrywamy pergaminem i wsypujemy suchy groch lub fasolę. Dodatkowo polecam przykryć brzegi tarty - np. folią aluminiową by uniknąć ich nadmiernego spieczenia. Pieczemy 20 minut. Następnie usuwamy pergamin z zawartością i folię i pieczemy jeszcze 10 minut. Ciasto bedzie złote:). Studzimy wyjete z formy - i nadziewamy tuz przed podaniem.
Możemy upiec je dzień wcześniej.

Krem cukierniczy z francuskiego Crème Pâtissière wg Michela Roux

6 żółtek
125 g drobrego cukru (ja dałam 100 g)
40 g mąki
500 ml mleka
1 laska wanilii rozcięta wzdłuż lub cukier z prawdziwa wanilią (chodzi o to by oprócz smaku były takie fajne ziarenka)

Ten krem pomimo profesjonalnej nazwy  to po prostu przepyszny budyń jajeczny i tak go też robimy. 
Czyli gotujemy mleko z połową cukru i wanilią. W tym samym czasie w sporej misce ubijamy mikserem - lub ręcznie żółtka z pozostałym cukrem na puszysty kogel - mogel. Dodajemy do niego mąkę i gdy jest dobrze rozmieszana wlewamy wrzące mleko cały czas mieszając. Gdy wszystko ładnie się połączy przelewamy wszystko z powrotem do rondla. Gotujemy powoli na średnim ogniu cały czas ubijając trzepaczką - ok 2 minuty od zagotowania. Musi zgęstnięć  - jak to budyń:).
Studzimy - i jeśli nie chcemy mieć "kożucha" posypujemy cukrem pudrem. Trzymamy w lodówce max 3 dni.
Ten kem to doskonałe nadzienie do ciast i tart z owocami.  Świetny też jako baza do kremów i w takiej formie tutaj występuje.

Nadzienie:

Krem waniliowy:
250 g śmietany 36% mocno schłodzonej
łyżeczka cukru
łyżeczka ekstraktu waniliowego lub cukier z prawdziwą wanilią
krem cukierniczy (cały)  z lodówki

500 g truskawek bez szypułek

Ubijamy śmietankę z cukrem i wanilią aż nabierze konsystencji kremu i dodajemy do niej wcześniej przemieszany krem cukierniczy. Dokładnie mieszamy (powstrzymując się przed zjedzeniem kremu.)



Tuż przed podaniem - wykładamy krem na ciasto. Dekorujemy pokrojonymi truskawkami. 
Smacznego:)

środa, 8 czerwca 2011

Łazanki po włosku



Uwielbiam łazanki mojej Babci. Zrobione z domowym makaronem, białą kapustą i rumianą cebulką. Niedościgniony smak i zapach. Uwielbiam również kuchnię włoską za jej świeżość, smaki i ... oliwę. Danie, które dzisiaj polecam jest połączeniem obu smaków - babcinego i włoskiego. Wymyśliłam je sama bo miałam ochotę i na łazanki i na coś włoskiego. Dla mnie jest typowym wiosennym posiłkiem - z racji użycia młodej kapusty, młodej cebulki i młodego czosnku. Uwielbiamy moment gdy na straganach pojawia się młoda kapusta - wtedy decyzja co na obiad jest tylko jedna. Coś dobrego - łazanki.

Kilka uwag - często łazanki są z mięsem , kiełbasą lub boczkiem. Jeśli koniecznie chcecie coś dodać do tej wersji to jedynym możliwym wyborem jest prawdziwa wiejska kiełbasa o mocno czosnkowym aromacie. Taka jaką można kupić w Małopolsce - spotkałam się z nią też pod nazwą Rzeszowska. Jeśli jej nie znajdziemy - naprawdę nie warto psuć tego dania czymś innym. Najlepiej użyć domowego makaronu - ale nie zawsze jest idealnie - więc prezentowana wersja jest z kupnym:).
Kapusta musi być naprawdę młoda - to zapewnia wyjątkowo świeży smak i szybka obróbkę. W innych porach roku używam włoskiej - ale trzeba ja dłużej gotować.

Łazanki z młodą kapustą po włosku
(porcja dla 2 osób)



3/4 główki młodej kapusty
200 g makaronu typu łazanki
duża łyżka posiekanego koperku
3 młode cebulki (białe części)
3 małe ząbki młodego czosnku  lub 1 duży (lub według upodobania)
sól i sporo pieprzu
3 łyżki oliwy


Kapustę kroimy w kawałki nieco większe od łazanek i blanszujemy je w małej ilości wody ok 3 minut. Ważne by ich nie przykrywać - dzięki temu zachowa świeży zielony kolor. Odcedzamy. Makaron gotujemy al dente w lekko osolonej wodzie. Do rondla wlewamy oliwę i wrzucamy pokrojoną w plasterki cebulkę - solimy i na małym ogniu dusimy. Po ok 2 minutach dodajemy dosyć grubo pokrojony czosnek. Mieszamy i wrzucamy odcedzoną kapustę. Podkręcamy ogień i od czasu do czasu mieszamy. Gdy makaron się ugotuje wrzucamy go do kapusty, pieprzymy do smaku i dodajemy koperek. Mieszamy wszystko i ......smacznego.


poniedziałek, 6 czerwca 2011

Sałatka z pęczaku



Danie trochę z serii nie wygląda a smakuje, trochę fusion. Inspiracją była znana arabska sałatka z kaszki kuskus czyli "tabule". Zamieniłam kiedyś kuskus z pęczakiem - w końcu oba to kasze i to był strzał w dziesiątkę. Konkretny smak, konkretna faktura i bliski nam smak. Dodatki mogą być bardzo różne - podstawą jest kasza oliwa i sok z cytryny oraz świeże zioła. Dzisiaj orzeźwiająca w upały wersja z miętą i koperkiem. Kwaśny sok z cytryny dopełnia całości.
Polecam do potraw z grilla zwłaszcza warzyw.

Sałatka a la Tabule z pęczaku
(jako dodatek dla 8)


300 kaszy pęczak
3 młode cebule lub 6 dymek (białe części)
2 ząbki czosnku
sok z całej cytryny
kilka listków świeżej mięty (ok 1,5 łyżki po posiekaniu)
1,5 łyżki posiekanego koperku
6-8 łyżek oliwy 
sól i pieprz

Pęczak gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu. W tym czasie możemy przygotować dressing. Czyli ścieramy  lub wyciskamy czosnek, siekamy cebulkę mieszamy je razem, dodajemy zioła, sól, pieprz oraz sok z cytryny i oliwę. Jeszcze raz mieszamy i do tego aromatycznego sosu dodajemy gorący pęczak. Mieszamy szybko całość i gotowe.  Polecam po ostudzeniu. Znakomita również na drugi dzień.
Ta sałatka została podana na grillu wraz z tymiankowo czosnkowymi pieczakami z rusztu.



niedziela, 5 czerwca 2011

Sezon grillowy rozpoczęty

Grill z przyjaciółmi to wspaniałe chwile. Pyszne jedzenie, rozmowa, wspólny śmiech.
Ty przyniesiesz tą pyszną sałatkę, ja zrobię hamburgery, będzie miło.
Uwielbiam grillowanie. Lubię zapach dymu z węgla drzewnego. Lubię słuchać skwierczenia potraw na ruszcie.  Ale do rzeczy. Dzisiaj na ruszcie wylądowały hamburgery. Prosto przyrządzone z klasycznymi dodatkami. Wyjątkowo pyszne bo zrobione samodzielnie.
Sama upiekłam bułeczki, moje K. zmieliło wołowinę, którą później przerobiliśmy na soczyste kotlety. Ale do rzeczy.

Bułki hamburgerowe to przepis znów z blogu Liski. Uważam je za genialne. Żadne kupne bułeczki nie mogą się z nimi równać. A satysfakcja z upieczenia takich cudów - to jest to.
Bułeczki są puszyste, lekko słodkie idealne do hamburgerów. Spróbujcie a poznacie inny wymiar hamburgera.
Przepis oczywiście lekko zmodyfikowałam. Upiekłam z podwojonej porcji.





Bułeczki Hamburgerowe
(8 średnich lub 10 małych bułek)


3/4
szklanki wody (użyłam ciepłego mleka)
1/3
szklanki mleka w proszku
2 łyżki masła, roztopionego i ostudzonego (ja użyłam bardzo miękkiego masła)
1,5 łyżki cukru

1 łyżeczka drożdży instant (użyłam ok 15 g świeżych)
3/4 łyżeczki soli
1 jajko
2,5 szklanki mąki (użyłam mąki bułkowej 650 ale 550 będzie ok)

Do posmarowania bułek:
1 żółtko
1 łyżka mleka
sezam



Wodę, mleko, masło i cukier umieszczamy w misce i mieszamy. Dodajemy drożdże, mieszamy i odstawiamy na 10 minut.
Dodajemy jajko, mąkę i zagniatamy gładkie ciasto - powinno być elastyczne i się nie lepić, ale nie należy dodawać zbyt dużo dodatkowej mąki. Na koniec dodajemy sól i jeszcze przez chwilę dokładnie wyrabiamy ciasto.
Ciasto przekładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na 45 minut.
Po tym czasie formujemy 8 - 10 bułeczek - zawijam je pod spód i zlepieniem układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na 45 minut.
Piekarnik nagrzewamy do 200 st C.
Wyrośnięte bułeczki smarujemy żółtkiem wymieszanym z mlekiem, posypujemy sezamem i wstawiamy do piekarnika. Piekłam ok 15 - 17 minut.
Po upieczeniu ostudziłam.
A tak wyglądały zaraz po wyjęciu z piekarnika:).


Robiąc hamburgery posługuję się modyfikacją przepisu Nigelli Lawson na "ekspresowe hamburgery" z książki "Nigella Ekspresowo". Gówna idea pozostaje ta sama. Ale mięso marynuję wcześniej w maślance przez min 12 h i odrobinę zmieniłam przyprawy. Polecam wszystkim. Są świetne.



Hamburgery
(8 sztuk)

800g chudej mielonej wołowiny (ja kupuję mięso w kawałku i po zamarynowaniu w maślance mielę je sama w domu tuż przed przygotowaniem)
3 drobno posiekane cebule uduszone na maśle lekko złote
3 łyżki maślanki lub naturalnego jogurtu (jeśli marynujemy mięso w maślance nie jest to konieczne)
pieprz duża szczypta
olej

Mieszamy mieloną wołowinę z cebulą i maślanką. Doprawiamy pieprzem. Następnie dzielimy mięso na równe porcje (satysfakcjonujące nas wielkością) i formujemy z nich kotlety. Ja używam do tego praski ale to nie jest konieczne. Mięso smarujemy olejem z obu stron i jeśli nie wkładamy ich od razu na grilla to zawijamy w folię. Tuż przed podaniem szybko grillujemy na rozgrzanym ruszcie.


Podałam hamburgery z sosem zrobionym z majonezu i pikantnego Ajwaru w równych proporcjach, z sałatą, pomidorem i młodą cebulką. Jest to przepyszne połączenie:).





Zakwas

Dla H.

Zakwas to dzikie drożdże. Hodujemy go sami lub dostajemy od przyjaciół.
Wygląda niepozornie  - szczerze mówiąc jest szarą breją o specyficznym zapachu. Zdaniem piekarza z wieloletnim doświadczeniem a prywatnie Taty Magdy ten zapach musi być winny. Dosyć ostry. 
Jest niezastąpiony jeśli chcemy piec prawdziwy chleb. 
Powiem szczerze podchodziłam do niego kilka razy. Mój obecny zakwas jest 3 z kolei. Wcześniejszymi nie opiekowałam się wystarczająco. Teraz gdy wyjeżdżamy na dłużej niż 4 dni - szukamy opieki dla naszego zakwasu. Odwozimy go do opiekunów. W torebce przekazujemy mąkę i instrukcję postępowania. Wszystkim opiekunom dziękujemy:).
Czytałam sporo o wyhodowaniu zakwasu - i większość opisów mnie zniechęcała. Hydracja, temperatura wody, dokładnie wyliczone gramy. A to jest naprawdę proste. 
Wszystkim polecam przepis z którego 7 miesięcy temu wyhodowałam mój skarb. Skorzystałam z bloga Liski i jej przepisu. 
Poniżej ten właśnie przepis z moimi uwagami.





Liska wykorzystała metodę Jeffreya Hamelmana zmniejszając ilość mąki i wody, ale z zachowaniem zaproponowanych przez autora proporcji. Ja zmniejszyłam jeszcze o połowę.
Podane ilości są w gramach, przeliczone również na szklanki o pojemności 200 ml, by wszyscy, którzy nie mają wagi, a chcą spróbować wyhodować zakwas, mieli taką możliwość.
Produkcja tego zakwasu trwa 4 dni. Czwartego można upiec na nim chleb.
(Hamelman radzi przedłużyć ten proces o kolejne 3 dni - 6 dnia ostatnie karmienie, a 7-go pieczenie.

Przez pierwsze dwa dni zakwas karmimy raz dziennie, o tej samej porze.
W dniach 3, 4 karmimy dwa razy dziennie w odstępach 12-godzinnych. Dla ułatwienia przyjęta została godzina 8:00 jako początek produkcji.

Dzień 1
godzina: 8:00

100 g mąki żytniej razowej ok 1 szklanki
100 g wody niechlorowanej, w temperaturze pokojowej (1/2 szklanki) (użyłam gotowanej wody z czajnika)

Mąkę wymieszać z wodą w szklanym naczyniu.
Powstanie bardzo gęsta pasta.
Należy odstawić ją na 24 godziny w temperaturze 24-27 st C - np. przy ciepłym kaloryferze. (U mnie jest najcieplej przy lodówce i tam właśnie dokarmiam mój zakwas)
Hamelman do produkcji zakwasu zaleca użycie mąki żytniej razowej, ze względu na bogactwo składników odżywczych, jakie się w niej znajduje. (Też używam takiej mąki – zakwas jest mocniejszy, chleby wychodzą bardzo ładne bez drożdży)

Dzień 2
24 h później, godz. 8:00:

50 g mikstury z dnia poprzedniego (niepełne 1/4 szklanki)
50 g mąki żytniej razowej (1/2 szklanki)
50 g wody (1/4 szklanki)

Wszystkie składniki wymieszać i odstawić na 24 godziny w temperaturze 24-27 st C.


Dzień 3:
24 h później, godz: 8:00:

50 g mikstury z dnia 2 (niepełne 1/4 szklanki)
50 g mąki żytniej razowej 1/2 szklanki)
100 g wody (1/2 szklanki)

Wymieszać, przykryć folią plastikową. Odstawić na 12 godzin w temperaturze 24-27 st C.

12 godzin później, godz. 20:00

50 g mikstury z dnia 3 (niepełne 1/4 szklanki)
50 g mąki żytniej razowej (1/2 szklanki)
50 g wody (¼ szklanki)

Wymieszać, przykryć folią plastikową. Odstawić na 12 godzin w temperaturze 24-27 st C.


Dzień 4:

Powtarzać karmienie zakwasu jak w dniu 3 - czyli rano i wieczorem, w odstępach 12 godzinnych.

Dnia 5
zakwas jest gotowy do upieczenia chleba.


Obecnie zakwas przechowuję w lodówce.  Jeśli chcę go użyć dokarmiam mąką żytnią razową i wodą. Szczerze mówiąc na oko - mniej więcej tak aby powstała gęsta pasta. Do upieczenia chleba zużywam ok 3 łyżek. Reszta w słoiku trafia do lodówki i czeka na następne pieczenie.
To naprawdę jest proste.

sobota, 4 czerwca 2011

Szybko, szybko .... czyli po raz kolejny makaron


Kiedy jestem głodna, a własciwie kiedy jesteśmy głodni a czasu mało jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest dla nas makaron. Dziś potrawa w której czas przygotowanie jest równy czasowi gotowania makaronu. Robi się go naprawdę szybko - zwłaszcza jesli gotujemy razem. Inspiracja pochodzi od Nigelli. Ale nie moglismy się zdecydować czy wybrać linguine z pieczarkami i tymiankiem  czy może ze śmietana i cytryną. Zrobiliśmy więc obie wersje.
Długo nie mogłam się przekonać do zjedzenia surowych pieczarek - ale są całkiem, całkiem.
Do dzieła.

Linguine z pieczarkami i tymiankiem
(2 porcje)

220 g makaronu linguine ale można użyć innego długiego
200 g kapeluszy pieczarek 
7 gałązek świeżego tymianku
2 łyżki oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia
sól morska
świeżo zmielony pieprz
mały ząbek czosnku 
skórka i sok z połowy cytryny.
3 łyżki świeżo startego parmezanu - nie dodałam by uszanować uczucia mojego serofoba

Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu. W tym czasie obieramy pieczarki i kroimy je na plasterki. Wrzucamy do sporej miski, która potem nam wszystko pomieści. Dodajemy otarte z łodyżek listki tymianku, otartą skórkę  i sok z cytryny i ścieramy (lub wyciskamy) czosnek. Solimy i doprawiamy pieprzem polewajac wszystko oliwą. W tym czasie powinien byc juz gotowy makaron. Wrzucamy go do miski razem z serem. Mieszamy i zjadamy. Szybkie, lekkie i pyszne:). Czego można chcieć więcej.


Wersja nr 2

Linguine z pieczarkami i tymiankiem w cytrynowym sosie carbonara




220 g makaronu linguine ale można użyć innego długiego
200 g kapeluszy pieczarek 
7 gałązek świeżego tymianku
1 łyżka oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia
sól morska
świeżo zmielony pieprz
mały ząbek czosnku 
skórka i sok z połowy cytryny.
1 żółtko (najlepiej ekologiczne)
75 ml śmietanki kremówki

Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu. W tym czasie obieramy pieczarki i kroimy je na plasterki. Wrzucamy do sporej miski, która potem nam wszystko pomieści. Dodajemy otarte z łodyżek listki tymianku, otartą skórkę  i sok z cytryny i ścieramy (lub wyciskamy) czosnek. Solimy i doprawiamy pieprzem polewajac wszystko oliwą. Żółtko ubijamy ze śmietanką. W tym czasie powinien byc juz gotowy makaron.  Odcedzony gorący makaron mieszamy szybko z sosem śmietankowym - dorzucamy resztę składników. Ważne by makaron był naprawdę gorący i by szybko wymieszać go ze śmietaną i żółtkiem wtedy otrzymamy danie naprawdę wyjątkowe- z cudownym aksamitnym aromatycznym sosem. 

Z wizytą u ...

Kto z Was jadł czeburieki?
Kto wie czym one są?

My wiemy i mamy to szczęście, że Magda od czasu do czasu daje się namówić i piecze je dla Nas:). Nie da się opisać jak pyszne są te smażone drożdżowe pierogi nadziewane baraniną. Magda niewątpliwie jest mistrzynią w ich przyrządzaniu - a jej goście zawsze są mistrzami w ich jedzeniu. Tylko zdrowy rozsądek powstrzymuje mnie przed pochłonięciem całego półmiska tych złotych pyszności. 
Tutaj mały reportaż z robienia czeburieków. O przepis nie prosiłam - bo zawsze dobrze jest mieć pretekst by się na nie wprosić. 









Czeburieki to pierogi drożdżowe smażone jak pączki. Nadziewane baraniną przyprawione bardzo pikantnie. Bywają u Magdy też ze szpinakiem lub innymi warzywami a dla dzieci z kurczakiem. My jesteśmy zwolennikami tej pierwszej wersji. Zawsze słuchamy przy tym opowieści o podróży na Ukrainę (skąd pochodzi ta potrawa) i gdzie można je kupić świeżutko przyrządzone z ulicznych straganów. Podobno nie mają sobie równych - może Wy próbowaliście?

czwartek, 2 czerwca 2011

Focaccia z pomidorami i tymiankiem


Ciasto bez sosu , sera  i z 1-2 składnikami nazywam focaccią. Nie wiem czy jest to właściwe  - ale definitywnie nie jest to pizza. Nie jest to też pizza bianca.
Brak definicji nie jest przeszkodą by zrobić to pyszne ciasto i się nim delektować. 
Polecam na kolację lub podwieczorek.  Świetnie się sprawdza w podróży zamiast kanapek lub na imprezie do pogryzania z winem (lub piwem). My uwielbiamy w większości wersji. Dzisiaj wersja z pomidorami. Ale będą nastepne;)
Jest to idealna propozycja dla początkujących piekarzy. Wymaga tylko kilku składników i czasu na rośnięcie. Ciasto może też być bazą do pizzy.

Focaccia z pomidorami i tymiankiem
Przepis na 2 średnie placki

30 dkg mąki pszennej (używam bułkowej 650 ale jeśli nie macie to przynajmniej 550 - polecam Lubellę luksusową Puszystą)
ok 3 dkg świeżych drożdży - możemy też użyć połowę tej ilości suszonych
zimna woda
sól, szczypta cukru.
3 łyżki oliwy.

Na wierzch 
1 średni pomidor,
kilka gałązek tymianku
pół łyżeczki płynnego miodu
sól gruboziarnista
łyżka oliwy z pierwszego tłoczenia

Kilka godzin przed planowanym pieczeniem.  Mieszamy drożdże z cukrem, łyżką mąki i wodą aby uzyskać pastę. Zostawiamy na 20 minut. W tym czasie powinny zacząć "pracować". 
Mąkę przesiewamy do miski dodając zaczyn z drożdży, wodę i mieszamy aby uzyskać dosyć luźne ciasto. Wyrabiamy ok 5 minut i dodajemy oliwę. Gdy się wchłonie  zostawiamy przykryte ściereczką na 3- 4 h. Jeśli na dłużej to po 1 godzinie wkładamy do lodówki. Gdyby ciasto rosło zbyt mocno możemy złożyć aby odgazować. 
Na 1 godzinę przed pieczeniem ciasto wyjąć z lodówki a dalej postępujemy w obu przypadkach tak samo. 30 minut przed pieczeniem uformować placki na papierze do pieczenia a piekarnik nagrzać  wraz z blachą do pieczenia do 230 stopni C.  Wyłożyć pokrojone pomidory, polać miodem, posypać tymiankiem i solą.  Polać oliwą.  Zsunąć ciasto na blachę i piec ok 10 minut. 
Równie dobre na ciepło jak i na zimno. 
Polecam zwłaszcza wujowi ZZ:).





Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...