poniedziałek, 16 grudnia 2013

Gotowanie z Szefem Kuchni w łódzkim Affogato

Czasem z braku informacji, zaplątania, nieczytania wiadomości na FB i natłoku różnych zdarzeń może niespodziewanie uśmiechnąć się do nas szczęście. Tak jak do mnie.
Potraktowałam to jak wspaniały prezent od Mikołaja. Gotowałam z Szefem Kuchni  mojej ulubionej łódzkiej restauracji "Affogato".
Gotowałam, to za mało powiedziane. To była prywatna lekcja okraszona tysiącami wskazówek, rozmową o kuchni jako takiej i plotkami z kulinarnego światka. Długa rozmowa, szybki przegląd podręcznej biblioteczki - (o kilka pozycji poprosiłam św Mikołaja.) i słodki deser dla mojego K. na wynos. Szczęściara ze mnie:)

poniedziałek, 25 listopada 2013

Obiecany przepis na Staropolski Piernik Świąteczny

Wpadam tu od czasu do czasu - nie ukrywam straciłam apetyt i mało gotuję. Ale piernik na święta musi być . I to  ten prawdziwy. Najlepszy. Obiecałam Wam na Facebooku przepis na niego i oto on. 

Zdjęcia gotowego zrobiłam w ubiegłym roku. Dzisiejszy śnieg mnie zmobilizował. Jest zima - musi być piernik.  Ja za zrobienie swojego mam zamiar zabrać się jutro . Ktoś się dołączy?

poniedziałek, 14 października 2013

"Król Ziemniak" - czyli wykwintna zupa ziemniaczana z borowikami i rydzami.


Ziemniak królem? 

Tak zwyczajne, pospolite warzywo wyniesieone do godności królewskiej? 
To żart? 
Przecież ziemniak to ...ziemniak.  Nie ma nad czym się zastanawiać. Idzie się do sklepu, lub na rynek kupuje kilo lub worek i się ma . Tani dodatek do obiadu. No ewentualnie jeszcze placki lub frytki się usmaży i do babci lub cioci na pyzy pójdzie. Kto by się nad nim zastanawiał i rozczulał. 

poniedziałek, 30 września 2013

Aktywność na koniec lata - Powideł smażenie:)

Prawdziwe powidło węgierkowe bez dodatku cukru
Gdy rozglądam się po ulubionych blogach to wychodzi jedno. Wszyscy to robią. Przyznaję się - ja też. Od lat. Nie ma właściwie możliwości bym nie zrobiła powideł sama. Uwielbiam je. Uwielbiam zapach jaki jest w domu podczas smażenia powideł. Uwielbiam ich konsystencję, smak. Wszystko:) 
Kojarzą mi się z rodzinnym domem gdzie na blasze w rondlach wolno sobie perkotały przez 3 dni. Potem zapakowane w słoiki i garnki kamionkowe były zimowym pocieszeniem. Najbardziej lubiłam wyjadać je z garnka spod  zapieczonej skórki, szłam z łyżką, podważałm skórkę i ... tak rozprawiałam  się z niejednym garnkiem.:)

Jako idealne jawią mi się powidła opisywane przez Mame i Babcię. Ich sąsiadka miała kocioł miedziany do którego na jeden wsad wchodziło 100 kg sliwek. Kocioł był ogromny. Stawiany nad ogniskiem, w środku smarowany woskiem!. Powideł było 2 rodzaje. Zwyczajne z węgierek - te wydrylowane wsypywało się do kotła z odrobina wody i smażyło 24 h.  I były też powidła ze śliwek damasek (damasceńskich). Lepsze, bo jeszcze bardziej słodkie. Problemem były pestki - nie odchodziły. Więc tutaj procedura przygotowań była inna. Ze śliwek i wody w garach gotowało się "kompot" - ten przez ogromne sito był przecierany do beczek jako glasa. I dopiero w tej postaci trafiał do kotła. Tam praktycznie cały czas mieszany - gotował się 24h. Smak - podobno nie do opisania. W ten sposób przerabiano półkoszek* śliwek każdego gatunku. 


sobota, 14 września 2013

Ciasto ze śliwkami




Dawno mnie tu  nie było. Nie pisałam ale... w moim życiu zachodzą ogromne zmiany i stąd ta niedogodność.  Cieszyły i cieszą mnie wszystkie Wasze pytania o nowy przepis, o to co się dzieje i komentarze do przepisów.
Gotować nadal lubię:).


Dzisiaj bardzo prosta tarta (a może placek?) ze śliwkami.
Szukałam przepisu  zadowalającego mnie i ... wymyśliłam go sama. 
Zapraszam.

środa, 31 lipca 2013

Przekąska do Piwa Książęcego


Na zaproszenie Piwa Książęcego przygotowałam przepis na danie moim zdaniem idealnie komponujące się z piwem Książęce Jasne Ryżowe . 
I wiecie co? 
Wyszło naprawdę super. Moje K. zachwycone a Wy trzymajcie kciuki za mnie w konkursie.

Przepis jest łatwy - jedynie obranie bobu zajmuje kilka minut - reszta to sama przyjemność.
Piwo nie musi być przaśne - tym razem jego lekkość idealnie skomponowała się z owocami morza.
Użyłam świeżych krewetek tygrysich ale do dania można też wykorzystać możliwie duże, mrożone krewetki wcześniej nie obgotowane - one są szare.




czwartek, 18 lipca 2013

Grilluję - wieprza z jabłkami też:)

To ostatni przepis  z serii "Grillluję ... też" wpis. Zrobiłam je przy współpracy z Monini.
Wyszły bardzo smaczne nieoczywiste połączenia.



Większość bardzo prosta- wystarczy uruchomić wyobraźnię i połączyć to co lubimy:)
Wieprzowina z jabłkami to klasyka.
Wzbogacone aromatyczną szałwią i ostrą musztardą cudownie smakuje.  Zapraszam:)

sobota, 13 lipca 2013

Risotto z czereśniami

Namiętnie oglądam powtórki Podróży Kulinarnych Roberta Makłowicza.  To bardzo miłe chwile gdy mój idol:) przechadza się uliczkami, promenadami miast Europy, Afryki, Azji czy Ameryki i opowiada o smakach i kulturze odwiedzanych miejsc okraszając te opowieści anegdotami historycznymi.
Akurat na samym początku sezonu czereśniowego zobaczyłam program z sekretami CK chorwackiego wybrzeża gdzie Pan Robert przygotował risotto z czereśniami i musującym winem. Wyglądało to bardzo obiecująco. Więc w upalny dzień przygotowałam tą potrawę.
Idealna na lekką kolację. Delikatny smak czereśni podkreślony winem. Poezja na talerzu. A do tego lampka białego wina - Życie jest piękne:)

I niespodzianka  to nie jest deser!!!!

Niestety nie miałam wina musującego - więc użyłam  wino białe półsłodkie. 

środa, 10 lipca 2013

Grilluję - serki też:) - czyli lekka sałatka z mailnowym dressingiem


Maliny już są - a w upał nie ma to jak pyszna lekka sałatka z orzeźwiającym sosem malinowym . 
Aby była bardziej sycąca polecam również lekko zgrillowany serek kozi - lekko, prosto i bardzo smacznie.
Po prostu lato na talerzu:)

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Tarta z truskawkami - prościej się nie da.




Prawdę mówiąc da się  (to nawiązanie do tytułu posta)- wtedy trzeba iść i kupić albo czekać aż jakaś dobra dusza zlituje się nad nami i dostarczy nam truskawkowe cudo.
Jeśli jednak chcesz zrobić tartę samodzielnie to właśnie ten przepis polecam na pierwszy raz.
To kolejna tarta z truskawkami na moim blogu wcześniejsze przygotowałam w oparciu o przepyszny krem cukierniczy, ta jest nadziana prostym kremem z mascarpone i białej czekolady.
Jej przygotowanie maksymalnie uprościłam - to znaczy zamiast klasycznego kruchego ciasta - użyłam mojego łatwego ciasta na bazie mąki kukurydzianej. Całość działań to ok 1 h - wliczając w to pieczenie. Ciasta nie trzeba ani schładzać ani wałkować. Polecam i zapraszam.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Szybkie ciasto z zapasów


Idzie nowe. 
Stragany zapełniają się cudownymi, pachnącymi soczystymi owocami.
A ja jeszcze mam trochę zachomikowanych zeszłorocznych skarbów w zamrażarce. Co robię? 
Kompot - oczywiście, coś jeszcze?
Tak - ciasto. Proste, szybkie i baaardzo smaczne.
Ładnie przyozdobione może być nawet tortem. Jednak najbardziej lubimy je po prostu - lekko posypane cukrem pudrem.
Całość nie jest bardzo pracochłonna. To po prostu biszkopt z bardzo prostym kremem z serka , białej czekolady i malin.
Lubię dodać zamrożone maliny i ciasto zostawić na 3 h w temperaturze pokojowej. Rozmrażające się owoce barwią krem na różowo.
Jest pysznie.

Poniższy przepis na biszkopt wykorzystuję od wielu lat. Bez żadnych czary mary udaje się . Ważne jest to by doskonale ubić jajka. To cały sekret.


Grilluję ... ryby też


Co tu dużo mówić - grillowana ryba jest świetna - smakuje wyśmienicie , jest zdrowa i pięknie wygląda.

To grillowa i  oliwna  wersja podobnego dania z ubiegłego roku. Jeszcze smaczniejsza. 

Zapraszam.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Tarta z truskawkami i waniliowym kremem - łatwa:)





Prostota często jest tym o czym zapominamy się w naszym życiu. Proste przyjemności dają nam jednak możliwość oddechu, cieszenia się chwilą i spojrzenia na wszystko z właściwej perspektywy. Dystans do otaczającej nas rzeczywistości i spojrzenie w siebie to luksus.

Tartę przygotowałam na rodzinny obiad. Bez napinania, po prostu mieszając podstawowe składniki. Przyznam się - użyłam miksera do zarobienia ciasta - ale można zagnieść je ręcznie.
Ciasto jest uproszczoną wersją naszej ulubionej tarty z truskawkami. To tylko 5 podstawowych składników : mąka, cukier, jajka, mleko oraz dodatkowo truskawki i wanilia.
Zapraszam i polecam.

środa, 5 czerwca 2013

Grilluję ,,, brzoskwinie też.

W ubiegłym roku odkryłam doskonały smak zapieczonych z serkiem brzoskwiń. Cudownym smakiem miękkich brzoskwiń chciałam podzielić się też na grillu z Rodzicami. 
Pierwsze brzoskwinie jeszcze nie są idealne ale dodałam im smaku skarmelizowanym  brązowym cukrem i mocno owocowa oliwą a całość podkręciłam kolendrą i pieprzem.
Zapraszam:)

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Grilluję.... ser też

Grillowanie latem to właściwie obowiązek. A ja jestem bardzo obowiązkowa:):):) (to info dla tych którzy mnie nie znają bo cała reszta zna prawdę:):):)). 
Dzisiajszy przepis to propozycja bardziej wykwintna niż zazwyczaj proponuję. Połączenie deseru i dania serowego. 
Wariacja na temat popularnego grillowanego sera z owocami (żurawiną). Tutaj użyłam jednak lekko pikantnej owocowej salsy o bogatym ale orzeźwiającym smaku i glassy balsamicznej.
Polecam:)

poniedziałek, 27 maja 2013

Racuchy z rabarbarem



Mamy ogromną słabość do smażonych potraw. Moje K. może je jeść bez obaw o utratę linii, ja no cóż ... :).
Kilka dni temu na fanpage mojej koleżanki Agaty zobaczyłam placki z rabarbarem. Przyznaję nie jadłam ich do tej pory. Ale gdy zapytałam moje K. rozpromienił się cały. Stwierdził, że racuchy z rabarbarem są super i On jest jak najbardziej na tak i gdybym mogła to On oczywiście i bardzo chętnie:). 
Efektem był dzisiejszy obiad. Na przekór chmurom i deszczowej pogodzie na talerze wrzuciliśmy słoneczne racuchy. Kwaśne jak ...pogoda, wiosenne. 
Jako dodatek świetnie sprawdził się zrobiony na szybko sos truskawkowy. Połączenie rabarbaru i truskawek od dawna należy do moich ulubionych i był to świetny sposób na wykorzystanie ostatnich zapasów z zamrażarki. 
Te racuchy zagoszczą w naszym wiosennym menu na stałe. Świetne na zimne dni. 
Oparłam się na moim ulubionym przepisie na racuchy na maślance ale maślankę kefirem i dorzuciłam rabarbar a całość przygotowań uprościłam.
Polecam.

czwartek, 23 maja 2013

Grilluję - marchewki też







Mówi się że można zgrillować wszystko. To nie jest prawda. Przetestowaliśmy osobiście - Grillowane kiszone ogórki są okropne. Brrr.
Zapewne znacie jescze inne, niezbyt grillowe produkty. 
Ale nie należy do nich marchewka. Gdzieś, kiedyś widziałam zdjęcie marchewki z grilla. Pomyślałam - dlaczego nie. Wymyśliłam sobie smaki pasujące i.... wyszło super. 
Cudne jarskie danie, bogate w smaku lecz lekkie, aromatyczne  ale nie przytłaczające innych. Do zrobienia znacznie wczesniej czyli w trakcie imprezki wszystko mamy gotowe i tylko wrzucamy na chwilę na ruszt i potem do marynaty. 
Naprawdę polecam.
Aromat cytrusów bardzo mi odpowiada w połączeniu ze słodyczą młodych marchewek

środa, 22 maja 2013

Grilluję - bagietki też...



Grillowane bagietki, apetyczne , chrupiące i bardzo aromatyczne.
To dla mnie jeden z naszych  hitów grillowych. Zamiast kupować wątpliwej jakości przemysłowo przygotowane bułki  - wolę zrobić sama pyszne nadzienia. 
Dziś inspirowana świeżym włoskim smakiem sałatki caprese - bagietka z pomidorami, mozzarella i pesto. Prosto i pysznie.  Sycąco. 
Co ważne - taką bagietkę można przygotować w domu i zabrać na grilla do przyjaciół - ochy i achy gwarantowane:)
Bo jest pyszna:)
Ważne by odpowiednio zabezpieczyć ją przed żarem. Mój patent to zawinięcie bułki w mocno zwilżony papier do pieczenia a następnie owinięcie wszystkiego folią aluminiową - błyszczącym do środka. Wychodzi pysznie trzeba tylko kilka razy odwrócić bagietkę na grillu:)

poniedziałek, 20 maja 2013

Big Betty - lubię te smaki

Na początku maja Marta zaprosiła mnie na pierwszą kolację degustacyjną dla blogerów w Big Betty Coctail Bar & Restaurant. Ufam Marcie i jej smakowi więc nie wahałam się długo. Kasa do kieszeni i burzową porą stawiłam się na Rynku Manufaktury w Łodzi.
Oczywiście spotkałam znajomych. Oczywiście poznałam nowe osoby:) 
Big Betty to jasne, przyjemnie urządzone wnętrze z wygodnymi kwiecistymi ławkami i fotelami. Piękne zasłony, ciekawe, stylizowane na gazetę menu oraz ładna zastawa były tylko tłem do przepysznej kolacji. 
Bo było naprawdę pysznie. Owszem, spodziewałam się dobrych dań. Tak, liczyłam na wspaniałe desery - ale to co nam podano przerosło moje oczekiwania.  

Pomidory tydzień 5




Pisanie o pomidorach idzie mi srednio - bo rosną one kiepsko. Ale się nie poddajemy. Przesadzone do doniczek i paletek zaczynają rosnąć na zewnątrz. W słońcu ładnie się zielenią. 
Jak do tej pory nie ususzyliśmy:)

poniedziałek, 13 maja 2013

Burgery

Hamburger w bagietce włoskiej z rukolą, szpinakiem i sosem hamburgerowym z whiskey

Burgery i ja to miłość trudna i bolesna. Kocham dobrze nadziane soczyste burgery - uwielbiam po prostu pyszną bułkę nadzianą kotletem z sosem i warzywami. Kotlet nie musi być mięsny - bo bardzo smakują mi też tez kotlety rybne i warzywne. Mam ogromny problem z burgerami na mieście. Te najpopularniejsze z sieci na M i B zupełnie mi nie odpowiadają. Za słone - nie jestem w stanie ich zjeść. Wieczorem na mieście wolę coś lżejszego ale jeśli się skuszę to  niestety nie zawsze są choćby poprawne (czyli według mojego prywatnego foodfiltra - nie trujące)
. Z czystym sumieniem polecić mogę BigAffoBurger  w Affogato, który jeszcze nigdy nie zawiódł.  Wieść niesie że burgery pojawiające się na mieście  ( w Łodzi) są już niezłe - gdy spróbuję to oczywiście opiszę:)
Ostatnio burgery rozgościły się na naszym stole.  I nie przeszkadza mi fatalna pogoda - jestem ponad to. Smażę kotlety na patelni (uwaga super patent - patelnia wyłożona papierem do pieczenia przyciętym tak by zakrywał dno - na to odrobina tłuszczu i nic nie przywiera a patelnię wystarczy przetrzeć:)).

Podstawowy przepis na hamburgery i bułeczki znajduje się TUTAJ.  Tym razem zmodyfikowałam sos.  Nie zawsze mam ochotę piec bułki - dlatego szukam dobrej jakości bułek w piekarniach - moim ostatnim odkryciem jest bagietka włoska - idealnie się sprawdza i właśnie taką wykorzystałam do pysznego burgera ze zdjęcia na początku wpisu. z lekko włoskimi smaczkami

Burger wołowy we włoskiej bagietce na zakwasie

(6-7 kanapek)


1 kg mięsa wołowego marynowanego w maślance (u mnie ok 12 h)
łyżka pieprzu młotkowanego z kolendrą
4 małe młode cebulki
odrobina chili
7 łyżek oliwy
łyżka sosu sojowego

dodatkowo
garść młodego szpinaku
garść rukoli
6-7 plastrów cebuli
6-7 plastrów pomidora
ulubiony sos polecam ten z whiskey:) przepis poniżej

Dwukrotnie zmielone na grubym sicie mięso wymieszałam z pozostałymi składnikami dodając połowę oliwy.  Resztą oliwy posmarowałam kotlety i smażyłam je na bardzo rozgrzanej patelni po ok 3 minuty z każdej. Nie lubię tłumić doskonałego smaku zrumienionego mięsa więc dodatki zastosowałam bardzo oszczędnie - whiskey z sosu dodała ciekawego dymnego posmaku. Polecam:)






Pyszny sos do hamburgerów z whiskey
- 3 łyżki majonezu
- łyżeczka dobrej jakości przecieru pomidorowego lub dobrego ketchupu
- szczypta wędzonej papryki ( można dodać zwykłą ale to już inny smak)
- łyżka whiskey

Składniki po prostu wymieszać.  (a burgera z tym sosem widać na początku wpisu)


Inny sos cieszący się sporym powodzeniem to

Sos jogurtowy z ogórkiem i chili

Mini hamburger wg tego przepisu z jogurtowym sosem z ogórkiem i chili
- opakowanie gęstego jogurtu w typie greckim
- pół czerwonego drobno posiekanego chili
- pół ogórka pokrojonego w drobną kostkę
-pół ząbka czosnku drobno startego
- łyżka posiekanego koperku
- kilka posiekanych listków mięty
- sok z połowy limonki
- sól
- 2 łyżki oliwy

I znów banalnie prosty sos - wystarczy wszystko wymieszać - dobrze jeśli postoi kilka minut:)






poniedziałek, 6 maja 2013

Bułeczki nieźle nadziane

Moje ostatnie odkrycie to pospolity chwast a zarazem bardzo zdrowe ziele -POKRZYWA. Niedawno robiłam pyszne pesto z pokrzywy a dziś zapraszam na pyszne, zdrowe bułeczki z pesto z pokrzywy lub z dodat
Bułki pokrzywowe zrobiłam na sasiedzkie spotkanie. I okazało się że nawet sześciolatki nie miały oporów przed zjedzeniem tych zakręconych bułeczek.
Wykorzystałam pszenna mąkę pełnoziarnistą - ale zwykła też będzie bardzo dobra.

piątek, 3 maja 2013

Burger z soczewicy - zdrowy i pyszny


Sezon grillowy rozpoczęty został wbrew wszystkiemu.  11 kwietnia pomimo padającego śniegu postanowiłam że 20 kwietnia będzie u nas grill i już. Do ostatniej chwili obserwowałam pogodę - miałam momenty zwątpienia  -na szczęście 19 zniknął ostatni śnieg z ogródka. Temperatura nie pozwalała w pełni cieszyć się  grillem ale nasi Panowie stanęli na wysokości zadania i dzielnie grillowali hamburgery  i pyszne mięsko w marynacie od Oli. My w pewnym momencie przysiadłyśmy się do kominka z buzującym ogniem. W takich warunkach można grillować nawet przy zerze na termometrze.

Jednym z odkryć tego grilla były burgery z soczewicy. Zrobione z myślą o Ani ale chętnie zjedzone przez ogół. Proste , tanie i szybkie do wykonania.  Delikatnie przyprawione aby podkreślić smak soczewicy. 
Te burgery nie udają kotletów z mięsa - i nie taki jest zamiar - to po prostu pyszne kotlety z soczewicy dla tych, którzy mięsa nie jedzą albo dla tych którzy chcą spróbować czegoś innego. 
Polecam

czwartek, 2 maja 2013

Pokrzywa i .... nie parzy



Tegoroczna majówka....  hmm jest inna niż zpalanowana. 
Spacer po okolicznych łąkach z wesołą gromadką był owocny w odkrycia, stary sad z bardzo starymi jabłoniami obsypanymi delikatnymi pąkami kwiatowymi. Przyjacióka, która wpada z przepysznym tiramisu i polowanie na pokrzywy. 
Tak. Postanowiłam rozprawić się z tymi parzącymi paskudztwami. Do tej pory to one były górą a ja miałam niezbyt przyjemne wspomnienia.  Bo czy przyjemne jest np. wpadnięcie w pokrzywy w stroju kapielowym?
Teraz poddałam je brutalnemu traktowaniu. Najpierw z małymi pomocnikami urwaliśmy im głowy, które potraktowałam wrzątkiem a następnie dosłownie posiekałam je na miazgę. Było warto, dzika satysfakcja z załatwienia pokrzyw została dodatkowo osłodzona ich wspaniałym smakiem.

Zapraszam

wtorek, 16 kwietnia 2013

Projekt "Pomidory" - tydzień 1


Chcemy mieć "swoje" pomidory. 
Czerwone. Zielone. Żółte. Malutkie. Średnie. Duże. Klasyczne i doniczkowe. 
Od dawna fascynowały nas balkony z pomidorami we Włoszech czy Hiszpanii. Zajadamy się pysznymi pomidorami mojej Mamy i  zachwyca nas smak prawdziwych pomidorów kupowanych z niepozornych skrzyneczek od starszych rolników. Dletego chcemy mieć swoje pomidory. Do sałatki, kanapki 
Pomidory czeka trudne zadanie. Ja potrafię ususzyć kaktusa. Moje K. genaralnie zapomina o roślinkach. Ale z drugiej strony już drugi raz zimą przeszliśmy chrzest bojowy i "opiekowaliśmy " się pinią naszych przyjaciół.

Projekt "Pomidor" rozpoczął się dokładnie 7 kwietnia 2013. 
Wtedy wysialiśmy nasionka.  W międzyczasie pięknie wykiełkowały. Dzisiaj zostały przepikowane do mini torfowych doniczek. 
Jeśli przeżyją pokażemy wam je za tydzień:)

Trzymajcie kciuki:)


niedziela, 14 kwietnia 2013

Królik...po prostu


Królik nie tylko dla dzieci - to temat na dzisiaj. 
Mam wrażenie, że we współczesnym polskim domu królik gości tylko na talerzach najmłodszych smakoszy. Jest ceniony przez mamy za wiele zalet- nie uczula, ma mało tłuszczu, dużo łatwo przyswajalnego białka oraz znikomą ilość cholesterolu.
I ma doskonały smak. 
Jedzą je Hiszpanie, Włosi - jedzmy i my.

Dzisiejsza propozycja jest bardzo klasyczna wg tradycyjnego przepisu mojej rodziny z moja maleńką zmianą. Zapraszam:)
Do podania proponuję - ryż jaśminowy  z zielonym groszkiem i cudownie aromatyczną soczewicę.
Ryż z groszkiem to takie dzieło przypadku - po prostu pewnego dnia dorzuciłam resztkę groszku do gotującego się ryżu. Zachwyciła mnie prostota smaku, słodycz i subtelny aromat. 
A soczewica -- to inna historia :)
Zapraszam.



czwartek, 11 kwietnia 2013

Żeberka doskonałe- czyli powrót do tradycji



Uwielbiam żeberka i się tego nie wstydzę. 
Tutaj podzielę się przepisem na żeberka wg. mojej Babci. Do ich przygotowania wszystko masz w domu. Wystarczy  kupić żeberka i z kuchennych szafek wyjąć pozostałe 4 składniki. 
Do żeberek nie dodaję żadnego tłuszczu - mają go w sobie wystarczająco dużo. Sekretem doskonałych żeberek jest ich wcześniejsze zamarynowanie  np przez noc w soli i pieprzu  a następnie powolne duszenie w minimalnej ilości wody. Ja dodaję też kminek - w końcu pochodzę z Galicji. 


Tak przygotowane mięso nie potrzebuje nic więcej oprócz słodkiej cebuli. Mamy więc słodycz - z cebuli, pikantność z pieprzu i wspaniały aromat z kminku. Nie potrzeba miodu, coli i gotowych mieszanek zawierających czasem bardzo dziwne składniki.
To taki powrót do domu. Do smaku tradycyjnej kuchni polskiej. Prostota w kuchni odwdzięcza się wyjątkowym smakiem.  Babcine sposoby na żeberka nie tracą na aktualności. Zapraszam.
Dodałam odrobinę nowoczesności -ale dosłownie szczyptę:)

środa, 10 kwietnia 2013

Dekadenckie risotto z łososiem -- czyli resztki po imprezie:)





Risotto to moja kulinarna miłość. Prawie tak wielka jak wszelkie makarony. I tak też je traktuję. Czasem jest to przemyślana kompozycja smaków jak Risotto ze szparagami czy też Jesienne risotto z rydzami i cukinią a czasem po prostu danie z tego co akurat jest pod ręką jak nasze ulubione Risotto z cukinią i cieciorką wzbogacone kurkami. Jeśli tylko pilnuję zasad - czyli użyję właściwego ryżu, dobrego wywaru oraz pochamuję się przed wrzuceniem do garnka zbyt wielu składników  (tak, tak to nie bigos tutaj można przesadzić bez problemu) wychodzi danie wspaniałe. 
Tak było też tym razem  po cudownej imprezie zostało mi trochę ścinków ze świeżego łososia, resztka szampana w butelce i kilka pomidorków koktailowych  - w sam raz by zrobić z tego risotto. Nie takie zwyczajne bo dekadenckie risotto z resztek:)
Polecam -  i to bardzo bo łososia można kupić już prawie wszędzie - do tego dania naprawdę  wystarczy odrobina - i jest to ciekawy sposób by niejadki rybne przekonać do ryb:).


wtorek, 9 kwietnia 2013

Bezy z .....



Chrrrrupiące, 
kruche, 
słodkie, 
lekkie.

 BEZY!!!!

Kawowe, czekoladowe.
Sposób na białka po pieczeniu świątecznych ciast, placków, bab , mazurków:)
Bezy domowe. Ich wykonanie jest proste jeśli pamiętamy proporcje:

1 białko - 60 g cukru  i bardzo starannie ubijemy pianę. W tej robocie niestety nie ma drogi na skróty - ale bez obaw to nie jest trudne:)  szczegółowy opis zamieściłam Tutaj 

Bezy piekę dla mojego K. On je uwielbia i nie mogą być wilgotne czy ciągnące w środku. Muszą być całkowicie suche, bardzo chrupkie. 
Od razu zaznaczam - nie są idealne w wyglądzie bo nie mam cierpliwości do precyzyjnego nakładania piany i zazwyczaj używam łyżki. Ale w tym tez tkwi ich urok..tak się pocieszam:)

niedziela, 7 kwietnia 2013

Słoneczne ciasto na niedzielę:)

Jeśli jest ciasto, które zrobię z zamkniętymi oczami, nie szukając przepisu, po prostu z głowy to jest właśnie to.
Jeśli jest ciasto niewątpliwie kojarzące się z latem, słońcem, beztroskimi wakacjami to jest właśnie to.
Jeśli kochasz morele i migdały oraz delikatny aromaty cytrynowo, maslano waniliowe - TO JEST TO.
Proste ucierane ciasto morelowe. Przepis na nie zaczerpnęłam dawno temu z jakiejś książki o kuchni regionalnej gdzie samo ucierane ciasto stanowiło bazę do ciasta z jabłkami. Przez lata go zmodyfikowałam  zmniejszając ilość cukru oraz sposób wykonania. Równie wiele lat temu podczas wakacji jednym ze stałych punktów była wyprawa na sasiednią Słowację po morele. Z jakiegoś dziwnego powodu wystarczyło przejechać ok 75 km i można się było cieszyć tymi owocami słońca. (Na naszych Jarmarkach i rynkach ich nie można było dostać). Dźwigałam je z Mamą w plecaku  i siatkach do pekaesu a w domu ... W domu piekłam ciasto z morelami. Dużą cześć zamrażałam na zimę. I to zostało mi do dzisiaj. Nie wyobrażam sobie nie zamroźić kilku kilogramów wypestkowanych moreli. Po prostu muszę je mieć. Na taki dzień jak dzisiaj.
Dodaję migdały aby sok jaki wydostaje się z owoców nie rozmiękczał zbytnio ciasta. Ale jeśli ich nie masz możesz dodać odrobinę bułki tartej lub grysiku a w ostateczności mąki.
Samo ciasto jest proste o bardzo łatwych do zapamieętania proporcjach i składnikach. Idealne jako baza  do ciast z kwaśnymi owocami.
Zdjęcia przedstawiają ciasto z połowy porcji.
A i jeszcze jedno - kolorów ciasta nie poprawiałam - nie dodawałam też żadnych barwników - wynikają one z barwy prawdziwych jajek:)

sobota, 6 kwietnia 2013

Makaron z tuńczykiem po raz pierwszy



Makaron z tuńczykiem po raz pierwszy a z ziemniakami po raz drugi.

Właśnie się zorientowałam że na blogu nie umieściłam jeszcze ani jednego przepisu na jeden z naszych ulubionych makaronów (tak, tak kolejny ulubiony makaron) - makaron z tuńczykiem. Jemy go często i właściwie robiony z automatu jest bardzo oczywistą pozycją w naszym menu.
Dzisiaj nadrabiam niedopatrzenie i zapraszam na pyszną pastę z ziemniakami, warzywami oraz tuńczykiem. Dzięki rozgotowanym ziemniakom sos zyskuje kremową gładkość i aksamitny smak. Kiedy po raz pierwszy raz zrobiłam makaron z ziemniakami zachwyciła mnie prostota tego pomysłu oraz delikatność smaku. 
Inspiracją do tego dania była sałatka nicejska  występujące tam połączenia smaków oraz tęsknota z żywymi kolorami wiosennych i letnich dań  i dlatego użyłam mrożonki i sprowadzanych z daleka pomidorków. W zimowo - wiosenne popołudnie gdy za oknem zamiast ożywczego wiosennego deszczyku (w najgorszym wypadku) po raz kolejny pada śnieg potrzebujemy jedzenia komfortowego. Takiego jak to.
Polecam  - bo naprawdę warto.

piątek, 29 marca 2013

Łosoś w cieście na specjalne okazje

Specjalne okazje wymagają secjalnych dań.
Specjalne okazje wypadają czasem w piatek.
Specjalnie dla wspaniałych gości w pewien piątek podałam łososia w dwóch smakach zapiekanego w domowym cieście francuskim.
Danie to oprócz fantastycznego smaku ma też tą zaletę że 30 minut przed podaniem po prostu włożyłam je do piekarnika. Wszystko przygtowane czekało w lodówce.

Pomysł na rybe w cieście nie jest oczywiście ani nowy ani mój.  W tym wypadku ograniczona byłam wieloma wytycznymi  i nie korzystałam z żadnego gotowego przepisu. Gościom zaproponowałam 2 wersje. Obie pyszne.
Zapraszam.

czwartek, 28 marca 2013

Zdrowy koszyczek z ciasta - jeszcze zdążysz:)

Ten rok obfituje w piekne wielkanocne ozdoby. Jajka gotowane w naturalnych barwnikach (i nie jest to tylko cebula i buraki). Piekne ciasta, pasztety świateczne. Wykwintne wielkanocne przekąski. Na zaprzyjaznionych blogach świeta aż kwitną. 
Dla mnie numeren jeden jest coś co po raz pierwszy zobaczyłam niedawno. Zobaczyłam i się zachwyciłam. I co więcej zrobiłam. Koszyczek wielkanocny z ciasta. Idealny by udekorować nim świateczny stół i bardzo bardzo piękny. Co więcej całkiem prosty do zrobienia - odrobina zreczności i ulubione drożdżowe ciasto. U mnie takie którego używam do paluchów: pszenno - gryczano -ziemniaczano- oliwkowe. Lekko wytrawne. Bardzo smaczne. Zapraszam.
Jeśli nie masz mąki gryczanej zastąp ją pszenną.:)
Przepis jest mój - ale inspiracje z wielu blogów - tam królują słodkie wypieki w typie chałki - ale ja uznałam ze chlebowe ciasto z dodatkiem oliwy bardziej mi odpowiada.
Zrobienie takiego koszyczka  - a zwłaszcza jego zaplecenie można zlecić pomocnikom. To całkiem ciekawa zabawa:).

sobota, 23 marca 2013

Kuchenny recycling czyli alchemia w kuchni






Chyba jestem tradycjonalistką ale często u nas niedzielny obiad to rosół. Tak nam po prostu pasuje i jeśli mamy czas to stawiamy gar i gotujemy ten cudowny aromatyczny wywar. Przepis na rosół podałam tutaj i serdecznie zapraszam wszystkich do zostawienia swoich uwag po przeczytaniu.

Ale co z resztkami? Mam konkretnie na myśli mięso. Mięso z kurczaka. Tak, te wygotowane kawałki zwane pieszczotliwie „wymoczkami” . Co z nimi? Właściwie są pozbawione smaku- kompletnie rozgotowane i jeśli był z nich ugotowany prawdziwy rosół raczej już niesmaczne (nie piszę tutaj o kawałkach mięsa ugotowanych w bulionie).
Uważam że trzeba coś z nim zrobić – bo tak po prostu należy. Oczywiście można przeznaczyć je na farsz, lub jeść w zupie. Można tez zrobić z nich bardzo smaczne i pyszne kotlety. To tak jakby po połączeniu kilku prostych składników następowała jakaś niesamowita reakcja alchemiczna i resztki zamieniają się w cudowne danie.
Na dokładkę wyłowiłam z lodówki kilka przyschniętych pieczarek, ćwierć pora i tylko lekko przywiędły szpinak. Po kilku minutach również z tych niezbyt atrakcyjnych solo składników unosił się cudowny aromat. Do tego tradycyjne pure ziemniaków z koperkiem oraz kompot. Zapraszam.

poniedziałek, 18 marca 2013

Wielkanocny tort drożdżowy z bakaliami










Tort o którym słyszałam od dzieciństwa. Robiony tradycyjnie przez Ciocię Irenę na Wielkanoc. Słyszałam.. to za dużo powiedziane. Przewijał się we wspomnieniach mojej Mamy jako doskonałość. Specjalność rodziny krakowskich cukierników. Mama jadała go we wczesnej młodości. Przepis zaginął. Pozostało tylko wspomnienie smaku. Idea jest następująca – warstwy drożdżowego ciasta przełożone bakaliami – marcepanem , orzechami, rodzynkami im więcej warstw tym lepiej. Każda odzielna. Tort bardzo czaso i pracochłonny. Wymagający idealnego ciasta drożdżowego – lekkiego ale zarazem wystarczająco mocnego by utrzymać ciężar bakalii.
Zapraszam na wyjatkowy tort składajacy się z 6 warstw ciasta i 5 przełożeń bakaliowych pieczonych razem.

poniedziałek, 11 marca 2013

Karmelowe mleczko czyli złocisty flan


Płynne złoto otula słoneczny krem - tak właśnie widzę ten prosty deser. 
To flan - zwany również flanem karmelowym , crème caramel lub po prostu mleczkiem karmelowym. To zapiekany w kąpieli wodnej krem z jajek, cukru i mleka z wanilią. Tylko i aż tyle. Pyszny, prosty i bardzo efektowny.  Dla mnie wspomnienie Hiszpanii,  gdzie właściwie prawie zawsze po obiedzie  decydowałam się na ten przysmak. Można go tam kupić w większości sklepów, ale najlepsze są takie serwowane przez małe rodzinne restauracyjki - samodzielnie przygotowane , czasem krojone nożem z dużej blachy.
Jest to trochę lżejsza, odwrócona wersja crème brûlée - tam mamy zapieczoną chrupiącą skorupkę, tutaj  kusząco aksamitny lejący karmel.
Ten pyszny deser występuje chyba na całym świecie. U nas również: to staropolskie mleczka które uchodziły za "...zdrowe, pożywne, lekko strawne i bardzo delikatne w smaku..."*. I tej wersji się będę trzymać:)

niedziela, 10 marca 2013

Gorące kanapki:)

Idea "buły z kotletem " lub mięsem na ciepło jest mi bardzo bliska. Uwielbiam zwłaszcza te domowe - właściwie innych nie jadam. Lubie wiedzieć dokładnie co jem i .... żeby to nie było zbyt słone. Stąd jestem "skazana" na domowa produkcję tego przysmaku. O domowych hamburgerach pisałm wczesniej. Ale nie ograniczam się tylko do nich. Pewne połączenia wydawały mi się baaardzo oczywiste - ale niekoniecznie są.
Z dzieciństwa i wycieczek (wypraw) z Mama i Palą pamiętam bułki z mielonymi lub schabowymi . Gorące kotlety włożone po prostu w bułkę i tak zapakowane idealnie smakowały w pociągu nad morze, autobusie lub w miejscach które odwiedzałyśmy. Do dzisiaj gdy wracamy z Paleśnicy do Łodzi Mama pakuje dla mjego K. kotlety - do Częstochowy już nie ma po nich śladu:)
Zdarza się nam też uprawiać czyste pasożytnictwo gdy z zamrażarki Mamy wyciągamy mrożone mielone, które smażymy i wpakowane w bułki zjadamy z sałatą i sosem majonezowo - czosnkowo -koperkowym.

Ale dzisiaj będzie o kotletach rybnych . Alternatywie dla wszystkich paluszków rybnych i innych gotowych pomarańczowych (taki dziwny nienaturalny kolor) panierowanych rybkach.
Taki kotlet to "obiad" w 10-15 minut. Skusicie się?

środa, 6 marca 2013

Bliny pszenne


Od kilku tygodni mam fazę na bliny.
Jemy je przynajmniej raz w tygodniu. Uwielbiam te placki:).
Pulchne, delikatne, złote, niezbyt tłuste. Te smaki i konsystencja bardzo nam odpowiadają. Świetne na spotkania z rodziną,   idealne na wieczorne pogaduchy z przyjaciółmi. Jako kolacja lub smakowita przystawka.
Nie będę udawała - to nie jest moje kulinarne dziedzictwo - jednak to kuchnia bardziej na wschód niż na południe (skąd pochodzę). Cały czas szukam idealnego przepisu - problem jest niestety już przy nazwie. Bliny  w zależności na to skąd pochodzą mogą być różne (pszenne, gryczane, ziemniaczane i mieszane), i to tak różne jak ich grubości i dodatki. 
Jadłam bliny w Petersburgu - miały tam formę naleśników a dodatków co niemiara (są tam takie bary szybkiej obsługi z blinami i kaszą manną na wiele sposobów bardzo tanie jak na to miasto.) i na Białorusi w Brześciu w wersji ziemniaczanej. Zupełnie różne. 
Ostatnio piekę bliny wg przepisu Pani Anieli Rubinstein zamieszczonych w jej książce "Kuchnia Neli" z lekko zmodyfikowanym składem:) na zmianę z blinami gryczanymi.

Drukuj przepis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...